Kacprzyk się chowa. Ujawniono fortuny, jakie lekarze zarabiają w szpitalu w Sosnowcu

Pod koniec czerwca radna Koalicji Obywatelskiej złożyła interpelację, w której zażądała od władz Szpitala Miejskiego w Sosnowcu informacji o zarobkach zatrudnianych tam lekarzy. Teraz je opublikowano i - faktycznie - kwoty robią wrażenie.
Wybitny fachowiec
Rekordzistą okazał się lekarz kontraktowy zatrudniony na oddziale otolaryngologii. Jak informuje "Fakt", tylko w zeszłym roku dostał aż 1,835 mln złotych. W 2023 roku zapłacono mu 975 tys., a rok później 1,347 mln zł. Co ciekawe, na tym samym oddziale pracuje jeszcze jeden lekarz, który zarabia ok. miliona złotych.
Prezes tego szpitala Aneta Kawka tłumaczyła, że jego szokująco wysokie zarobki wynikają z tego, że procedury otolaryngologiczne są bardzo wysoko wyceniane przez NFZ i ten oddział przyniósł szpitalowi największy roczny zysk, prawie milion zł. Podkreśliła, że choć lekarze tej specjalności często zajmują się np. wycinaniem migdałków czy prostowaniem przegrody nosowej, to są wśród nich wybitni specjaliści, którzy zajmują się bardzo skomplikowanymi operacjami. - Lekarz o najwyższych zarobkach zalicza się właśnie do tej grupy. Niemal cały czas pracy wypełnia mu praca przy stole operacyjnym – podkreśliła w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Otolaryngolog nie jest jedynym lekarzem-milionerem w tym szpitalu. Kontraktowy anestezjolog zarobił w zeszłym roku 1 mln 49 tys. złotych, a w poprzednich latach dostał 878 tys. i 813 tys. - Osoba o najwyższych zarobkach jest wszechstronna, potrafi pracować w różnych sytuacjach. Jest w stanie zastąpić każdego, ale sam nie jest do zastąpienia. Często zajmuje się osobami starszymi, gdy z reguły występuje ryzyko niewybudzenia. To specjalista o wybitnych zdolnościach manualnych, posiadający niezwykłą precyzję – tłumaczyła Kawka.
Patologia w służbie zdrowia
Podium zamknął kontraktowy chirurg, który dostał w zeszłym roku 837 tys. zł. Kolejni rekordziści są zatrudnieni na oddziale chorób wewnętrznych (ponad 680 tys. w zeszłym roku), neurologii (633 tys), perinatologii i ginekologii onkologicznej (529 tys.), ortopedii (522 tys) i rehabilitacji neurologicznej (485 tys. zł).
W rozmowie z "Wyborczą" Szota zauważyła, że debata o zarobkach w służbie zdrowia rozpoczęła się po ujawnieniu, ile w warszawskim Szpitalu Południowym zarobił Dawid Kasprzyk – podczas gdy w sosnowieckim szpitalu lekarze zarabiają jeszcze lepiej. - To pokazuje skalę problemu, patologię systemu ochrony zdrowia. On jest finansowany z publicznych pieniędzy. A mówiąc precyzyjnie, z naszych pieniędzy, które miesięcznie odprowadzane są z naszych dochodów – podkreśliła.
Dodała, że w sosnowieckim szpitalu NFZ nie wypłacił kilku milionów złotych za wykonane świadczenia, ale mimo tego znalazły się pieniądze na wypłaty gigantycznych wynagrodzeń.
źr. wPolsce24 za "Fakt"











