Dlaczego wciąż nie przesłuchano Kacprzyka? Zaskakująca odpowiedź Żurka na pytania naszego dziennikarza
Mimo publicznych deklaracji, że wymiar sprawiedliwości nie uznaje „świętych krów” i każdy obywatel będzie traktowany tak samo, lekarz Dawid Kacprzyk wciąż nie dostał wezwania na przesłuchanie. Dziennikarz telewizji wPolsce24 zwrócił również uwagę na doniesienia, według których do tej pory nie zabezpieczono nośników danych należących do byłego radnego.
W odpowiedzi na pytania redaktora wPolsce24, Żurek wypalił, że prokuratura zadziałała błyskawicznie wobec tzw. sygnalisty, przesłuchując go już następnego dnia po doniesieniach medialnych.
Minister sprawiedliwości tłumaczył też, przypominając powtarzaną przez polityków KO mantrę, że wyciągnięto konsekwencje polityczne obejmujące odwołania ze stanowisk wiceprezydentów oraz członków zarządu szpitala.
- Dlaczego jednak nie ma wciąż przesłuchano Kacprzyka - dopytywał Jarząbek?
I tu pada najciekawsze. Uznano bowiem, powołując się na "specyficzną pragmatykę prokuratorską", że istniała konieczność wcześniejszego przesłuchania ponad 200 pracowników szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR).
Według przedstawionych wyjaśnień, postawienie zarzutów i przesłuchanie kluczowej osoby następuje na samym końcu, po zebraniu kompletnego materiału dowodowego i dokumentacji. Szkoda tylko, że podobnej pragmatyki nie stosowano wobec np. księdza Olszewskiego czy urzędniczek ministerstwa sprawiedliwości zanim wsadzono ich do aresztu wydobywczego, uprzednio blokując konta bankowe. Kacprzyk najwyraźniej może liczyć na specjalne traktowanie.
Żurek odrzucił przy tym zarzuty dotyczące braku zabezpieczenia sprzętu, twierdząc, że prokuratura zabezpieczyła dowody zarówno w formie papierowej, jak i elektronicznej.
źr. wPolsce24











