Polska

Pacjentce badanej przez Kacprzyka pękło serce. Nie zauważył, że ma ostry zawał?

opublikowano:
Media ujawniły, że pacjentka Kacprzaka na SORze zmarła na zawał. Nie zauważono go przez kilka godzin
(fot. ilustracyjna Pexels)
61-letnia pani Grażyna została przyjęta na SOR w Szpitalu Bródnowskim przez Dawida Kacprzyka. Kilka godzin później już nie żyła, bo Kasprzyk i dwaj inni lekarze nie zauważyli, że ma ostry zawał serca.

14 maja, po godz. 9, pani Grażyna bardzo źle się poczuła, gdy wyszła na przystanek autobusowy. Nie mogła złapać tchu, czuła kłucie w klatce piersiowej, pieczenie, uderzenia gorąca. Jedna z osób na przystanku miała ciśnieniomierz – pokazał 220/147. Zadzwoniła do swojej siostry ciotecznej. Chwilę po 10 ta zdecydowała się wezwać pogotowie. Pojawiło się na przystanku po kilku minutach. 

Już pierwsze badanie świadczyło o zawale

Ratownicy zmierzyli, że jej ciśnienie wynosi 188/123, a pacjentka skarżyła się na silny ból w klatce piersiowej. Na SOR przyjęto ją o godz. 10:50. Jej ciśnienie wynosiło wtedy 195/116, ból nie ustępował. Ratownik, który dokonywał triażu, przyznał jej kolor żółty – trzeci poziom z pięciu. O 11:10 wykonano jej badanie EKG.

Dziennikarze portalu Zero.pl pokazali wynik tego badania kardiologowi, profesorowi nauk medycznych, który chciał zachować anonimowość. Ekspert nie miał wątpliwości, że pokazało, że pacjentka ma zawał. Kacprzyk o 11:41 wpisał jednak do dokumentacji, że pacjentka jest w stanie dobrym. Zlecił podanie jej paracetamolu, wykonanie tomografii komputerowej klatki piersiowej bez kontrastu, ponowienie EKG i monitorowanie pacjentki.

Kardiolog, z którym rozmawiali dziennikarze, zauważył, że zlecenie TK w tym wypadku było bez wartości. Pierwsze EKG, w którym widoczne były cechy zawału ściany przedniej, w połączeniu z bólem, powinno skutkować przekazaniem pacjentki do pracowni hemodynamiki, gdzie wykonuje się inwazyjną diagnostykę i zabiegi na naczyniach wieńcowych, w tym koronarografię i angioplastykę.

Braki w dokumentacji

Ekspert, zapytany o to, czy Kacprzyk nie rozpoznał zawału serca, powiedział, że tak wynika z pokazanej mu dokumentacji. Zauważył jednak, że są w niej luki. Dotyczą m.in. oznaczenia poziomu troponiny, jednego z najistotniejszych badań przy podejrzeniu zawału serca. Wyjaśnił, że w teście, który zastosowano w Szpitalu Bródnowskim, górna granica wartości referencyjnej to 16, a jeśli jest wyższa, to pacjentka powinna być jak najszybciej skonsultowana kardiologicznie, by wykluczyć lub potwierdzić zawał serca. 

U pani Grażyny jej poziom w pierwszym badaniu wyniósł 94,6. Nie wiadomo, kto zlecił to badanie, kiedy je zlecono i kto analizował wyniki. Poza Kacprzykiem na SOR zajmowało się nią co najmniej dwóch innych lekarzy. Wiadomo jednak, że pacjentki nie skierowano na kardiologię, co zdaniem eksperta medycyny ratunkowej jest niewytłumaczalne. Wiadomo to, bo poziom troponiny postanowiono sprawdzić na SORze jeszcze raz, co do zasady robi się to co trzy godziny. W ponownym badaniu wyniósł 2204.

Obaj eksperci, z którymi rozmawiali dziennikarze, zauważyli, że w zapisie EKG chwilę po godz. 14 widać gigantyczny zawał. Nie wiadomo, kto wtedy odpowiadał za pacjentkę, bo karta zleceń w SORz – dokument pokazujący, jakie działania podejmowano i kto z lekarzy je podejmował – jest bowiem w większości nie wypełniona.

Nic już nie dało się zrobić

O godzinie 15, ponad cztery godziny po przyjęciu, SOR zgłosił zamiar przekazania pacjentki na Oddział Intensywnej Opieki Kardiologicznej (OIOK). Poinformował, że jest stabilna i bez cech STEMI, czyli w uproszczeniu rodzaju zawału serca. OIOK spokojnie więc przygotowywał się na jej przyjęcie, zajmując się jeszcze pilniejszymi przypadkami.

Chwilę potem nastąpiło jednak załamanie. Z dokumentacji wynika, że ok. 15:30 pani Grażyna została przywieziona już nieprzytomna, w skrajnie ciężkim stanie. Kardiolog stwierdził cechy ostrego uszkodzenia ściany przedniej serca. Konieczna była resuscytacja, ale pacjentki nie udało się uratować. Specjalista medycyny ratunkowej powiedział dziennikarzom, że w praktyce SOR przekazał OIOK trupa – nic już nie dało się zrobić.

Kardiolog, która stwierdziła jej zgon, wpisała w karcie informacyjnej z leczenie szpitalnego, że jego przyczyną wyjściową był ostry zawał serca pełnościenny ściany przedniej, a przybliżony odstęp między wystąpieniem przyczyny i zgonem wynosił 7 godzin. 18 maja wykonano jej sekcję zwłok. Patomorfolog stwierdził zawał serca STEMI. Ocenił, że doszło do pęknięcia serca w obrębie ogniska zawału.

Rozpoznała jego nazwisko z mediów

Jej siostra cioteczna dostała wyniki autopsji 15 czerwca. Wtedy też zauważyła, że zajmował się nią Kacprzyk. Rozpoznała to nazwisko, bo było to już po pierwszych medialnych publikacjach o aferze w Szpitalu Południowym. Wszyscy dookoła krzyczeli o jego zarobkach, o problemach w Szpitalu Południowym, a my widzieliśmy jeszcze inną stronę tego medalu, pominiętą w ogólnym hałasie: pacjentów, a wśród nich naszą Grażynkę. To ich ten lekarz i szpitale, w których pracował, mieli ratować – powiedziała dziennikarzom.

Kacprzyk nie odpowiedział na pytania dziennikarzy. Szpital Bródnowski udzielił wymijającej odpowiedzi, zasłaniając się tajemnicą medyczną. Nie odpowiedział jednak także na pytanie, kto tego dnia między 10 i 17 faktycznie zarządzał jego SORem, ani jaką funkcję pełnił na nim wówczas Kacprzyk. Z ustaleń mediów i kontroli poselskich wynikało, że był osobą faktycznie pełniącą obowiązki zastępcy koordynatora SORu i dziennikarze chcieli wiedzieć, czy tego dnia był najistotniejszą osobą w hierarchii służbowej na tym oddziale. Szpital ocenił, że przekazanie tej informacji byłoby... naruszeniem prywatności zmarłej pacjentki.

Sprawą zajmuje się prokuratura

Jej siostra cioteczna poinformowała o tej sprawie prokuraturę. Wskazała na Kacprzyka jako jednego z lekarzy, którzy w jej ocenie niewłaściwie zajmowali się jej krewną. Życia Grażynki nic nie wróci, ale chcę wierzyć, że może nasza rodzinna tragedia uratuje życie komuś innemu? Może spowoduje przyjrzenie się standardom, procedurom? - powiedziała portalowi - Może kiedyś przestanę budzić się w nocy, myśląc o bólu i strachu siostry, która moim zdaniem zmarła z powodu opieszałości działań szpitala i błędnych decyzji na SOR-ze.

Prok. Remigiusz Krynke z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga poinformował, że postępowanie dotyczące nieumyślnego spowodowania śmierci pacjentki Szpitala Bródnowskiego prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ. Jest na razie prowadzone w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Prokurator wyjaśnił, że materiały wpłynęły w połowie lipca, więc postępowanie nadal znajduje się we wstępnej fazie.

źr. wPolsce24 za Zero.pl

Polska

Udawali studentów, by oszukać ZUS i urzędy. Straż Graniczna zatrzymała cudzoziemców

opublikowano:
Patrol na granicy
Gang oferował cudzoziemcom fałszywe dokumenty. (fot. Fratria)
Funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która handlowała sfałszowanymi zaświadczeniami o statusie studenta i słuchacza. Proceder, trwający od pierwszych miesięcy po wybuchu wojny w Ukrainie, przyniósł jego organizatorom ponad 1,2 mln złotych zysku. W sprawie zarzuty usłyszały już 23 osoby, a ostatnie zatrzymania dowodzą, że śledztwo wciąż ma charakter rozwojowy.
Polska

Do Polski zmierza pierwszy śnieg. W tych miejscach już wkrótce może być biało

opublikowano:
droga pokryta śniegiem
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Koniec wyjątkowo ciepłych dni jest już przesądzony. Synoptycy zapowiadają nagły zwrot w pogodzie, który rozpocznie się spływem masy arktycznej, a w kolejnych dniach przyniesie pierwsze w tym sezonie opady śniegu na nizinach oraz silny mróz. Sprawdź szczegółowy harmonogram zmian pogodowych, zobacz, w których województwach spadnie do 5 centymetrów śniegu i gdzie temperatura rano obniży się do minus 10 stopni.
Polska

Tragiczny finał ucieczki ze szpitala. Padły strzały, policjanci usłyszeli zarzuty

opublikowano:
Policjanci podczas akcji
Dwaj policjanci usłyszeli zarzuty. (fot. Fratria)
Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce przedstawiła zarzuty dwóm funkcjonariuszom z Komisariatu Policji w Małkini. Sprawa dotyczy ucieczki poszukiwanego listem gończym 51-letniego Jacka K. ze szpitala, użycia broni służbowej przez policjanta oraz późniejszej śmierci zatrzymanego. Ustalenia śledczych wskazują na szereg poważnych uchybień w procedurach bezpieczeństwa i udzielania pomocy medycznej.
Polska

Pilne ustalenia telewizji wPolsce24! Papież Leon XIV przyjedzie do Polski

opublikowano:
Zrzut ekranu 2026-10-29 151212
Papież Leon XIV złoży wizytę apostolską w Polsce – wynika z ustaleń telewizji wPolsce24. Do tego historycznego wydarzenia dojdzie w 2028 roku. Za kulisami tej decyzji stoją rozmowy na najwyższym szczeblu oraz specyficzny kalendarz watykańskiej dyplomacji.
Polska

Sceny grozy w Tatrach. Monstrualny niedźwiedź szedł za nim kilkadziesiąt metrów

opublikowano:
Niedźwiedź brunatny w Tatrach
Niedźwiedź brunatny w Tatrach (fot. shutterstock)
Polskie Tatry po raz kolejny przypomniały, że surowa przyroda nie wybacza błędów, a człowiek w konfrontacji z dziką naturą zdany jest wyłącznie na własny rozum, opanowanie i hart ducha. W sieci pojawiło się mrożące krew w żyłach nagranie z samotnej wyprawy tatrzańskiego przewodnika Przemysława Sobczyka. Na wąskiej ścieżce stanął oko w oko z potężnym niedźwiedziem brunatnym. Zamiast paniki – żelazne nerwy. Zamiast chaosu – absolutny profesjonalizm. To nagranie powinien obejrzeć każdy Polak przed wyjściem w góry!
Polska

Polacy mają tego dość. Domagają się konkretnych zmian i to szybko!

opublikowano:
Młodzieniec na hulajnodze jedzie chodnikiem
Młodzieniec na hulajnodze jedzie chodnikiem (Fratria)
Mieszkańcy polskich miast mają serdecznie dość terroru elektrycznych jednośladów. Piesi boją się o własne bezpieczeństwo, a chodniki zamieniły się w tory przeszkód. Najnowszy sondaż IBRiS dla PAP nie pozostawia złudzeń: blisko 80 procent badanych domaga się twardego ukrócenia hulajnogowej samowolki.