Lekarze stawiali diagnozę, NFZ płacił miliony. Wstrząsający proceder wyszedł na jaw

Sprawa została ujawniona przez Portal Zero. Po ich tekstach o patologiach w polskich szpitalach do redakcji zgłosiło się kilku byłych pacjentów wielospecjalistycznego szpitala w Nowej Soli. Trafili do niego z powodu problemów kardiologicznych.
Zawały na papierze
Ich relacje były zbieżne. Gdy wyszli ze szpitala, w ich dokumentacji medycznej znalazło się rozpoznanie ostrego zespołu wieńcowego, co zazwyczaj oznacza przejście ostrego zawału serca. Tyle tylko, że ci pacjenci żadnego zawału nie przeszli. Kardiolodzy, którym dziennikarze pokazali ich dokumentację medyczną, stwierdzili, że były w nią wpisane zawały serca, ale z przeanalizowanych przez nich wyników badań nie wynika, by ich stan był aż tak poważny.
Pacjenci, zwykle po kilku miesiącach, odkryli, że to rozpoznanie utrudnia im znacząco życie. Jednemu z nich nie udało się wykupić prywatnego ubezpieczenia, bo ubezpieczalnia nie chciała zawrzeć umowy z osobą po ostrym zawale. Inna wypadła z tzw. programu lekowego, bo poważna choroba serca wykluczała dalsze zażywanie tych leków.
NFZ zapowiada kontrolę
Dziennikarze nie wiedzą, dlaczego zawały, których nie było, znalazły się w dokumentacji medycznej pacjentów. Podejrzewają jednak, że ma to związek z tym, jak rozlicza je NFZ. Zauważają, że ostre zespoły wieńcowe są nielimitowane i lepiej rozliczane niż świadczenia planowe – a przy tym droższe niż planowe badania i zabiegi. Skorzystać mogą na tym także lekarze, bo część z nich jest wynagradzana od procedury, więc za zabieg bardziej skomplikowany i lepiej wyceniony przez NFZ otrzymują lepsze wynagrodzenie.
NFZ też ma wątpliwości. Jakub Gołąb, zastępca dyrektora Biura Komunikacji Społecznej i Promocji Narodowego Funduszu Zdrowia powiedział, że ich systemy analityczne, w ramach analizy ryzyka, odkryły istotne odchylenia statystyczne w tym szpitalu. Z analizy NFZ wynika, że struktura sprawozdawczości kardiologii inwazyjnej w tej placówce znacząco odbiega od średniej krajowej.
W wypadku leczenia inwazyjnego (angioplastyki) świadczenia w trybie ostrego zespołu wieńcowego stanowią w skali kraju 39 proc. wszystkich zabiegów, ale w szpitalu w Nowej Soli to aż 74 proc. W wypadku koronografii w trybie ostrym to 8 proc. w skali kraju, ale ponad 36 proc. w nowosolskim szpitalu. Te statystyki na tyle zaniepokoiły NFZ, że lada dzień wyśle tam kontrolę.
Ofiary własnego sukcesu?
Jak zauważa portal, zaskakujące wyniki daje też analiza ogólnodostępnych map i danych NFZ – najnowsze są z 2024 r. Wynika z niej, że liczba przypadków zakwalifikowanych jako diagnostyka inwazyjna w ostrych zespołach wieńcowych na 100 tys. mieszkańców wynosi 14,6 w całym kraju, ale w wypadku województwa lubuskiego – gdzie czołowym ośrodkiem kardiologicznym jest właśnie szpital w Nowej Soli – to aż 50,6, o ponad 30 przypadków więcej niż w drugim najgorszym pod tym względem województwie świętokrzyskim. W wypadku leczenia inwazyjnego zespołów wieńcowych to odpowiednio 55 przypadków w skali kraju i 88,2 przypadków na 100 tys. mieszkańców w Lubuskiem.
Równocześnie śmiertelność w Lubuskiem jest procentowo najniższa, o wiele niższa niż w innych województwach. O ile nie jest to jakaś statystyczna anomalia, może to sugerować, że przypadki stabilne są tam wpisywane jako ostre.
Szpital nie odpowiedział na część szczegółowych danych dziennikarzy. Dawid Moczulski, kierownik działu organizacji, dokumentacji medycznej i analiz szpitala, powiedział im jednak, że dysponują niewłaściwymi danymi, a z tych właściwych wynika, że odsetek przypadków ostrych wcale nie jest tak wysoki. Dodał, że placówka jest w pierwszej dziesiątce najlepszych oddziałów kardiologicznych w kraju, przez co trafia do niej wielu pacjentów z innych powiatów, a nawet województw. Poniekąd jesteśmy ofiarą własnego sukcesu – przekonuje.
źr. wPolsce24 za Portal Zero









