Dostał zawału w środku lasu. Życie uratował mu przypadkowy rowerzysta

Niebezpieczny incydent miał miejsce w Siedmicy pod Jaworem (woj. śląskie). 3 września, ok. 19, 47-letni mężczyzna jechał leśną drogą rowerem. Towarzyszyła mu jego partnerka.
Od razu rzucił się do pomocy
W pewnym momencie mężczyzna bardzo źle się poczuł. Zdążył powiedzieć swojej partnerce, że chyba ma zawał serca. Następnie upadł na ziemię.
Zobaczył to inny rowerzysta, w wieku ok. 35 lat, który akurat jechał tą samą drogą. Zatrzymał się i ruszył mu na pomoc. Jak poinformowała PSP w Jaworze, zaczął prowadzić resuscytację krążeniowo-oddechową. Kontynuował ją do momentu, w którym na miejscu pojawiły się służby.
Dał mu szansę na przeżycie
Do Siedmicy wysłano ratowników medycznych z Jawora, strażaków z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Jaworze i druhów z OSP Paszowice. Problemem dla ratowników był teren – mężczyzna zasłabł ok. dwa kilometry w głąb lasu, na drodze pożarowej.
Akcja ratownicza potrwała blisko godzinę. Ratownicy, wykorzystując leki, defibrylator i inny specjalistyczny sprzęt medyczny, dali radę przywrócić funkcje życiowe poszkodowanego. Następnie zabrali go na przyczepce ratowniczej do miejsca, gdzie czekała na niego karetka, która odtransportowała go do szpitala.
Mężczyzna, który jako pierwszy ruszył mu na pomoc, nie chciał, by zdradzono jego tożsamość. Strażacy nie mają jednak wątpliwości, że gdyby nie jego szybka i zdecydowana reakcja, finał tej historii byłby dużo bardziej ponury, a 47-latek mógłby nie doczekać profesjonalnej pomocy.
źr. wPolsce24 za Fakt









