Szpitale muszą drastycznie oszczędzać. Tysiące Polaków mogą nie doczekać się na planowany zabieg
Dziura w NFZ i drastyczne cięcia dla pacjentów
W debacie publicznej pojawia się kwota aż 18 miliardów złotych, której brakuje na zabezpieczenie świadczeń zdrowotnych dla Polaków. Efekty niedoborów finansowych NFZ uderzają bezpośrednio w szpitale powiatowe i miejskie:
-
Wstrzymywanie planowych zabiegów: Wiele placówek wyczerpało już swoje roczne limity kontraktowe. Ponieważ NFZ zapowiada rozliczanie nadwykonań w ograniczonym stopniu i ze znacznym opóźnieniem (nawet dopiero po roku), dyrekcje placówek medycznych decydują się na odwoływanie lub przekładanie procedur ratujących zdrowie.
-
Ograniczanie czasu pracy personelu: W ramach rozpaczliwego poszukiwania oszczędności niektóre szpitale wprowadzają zarządzenia skracające czas pracy lekarzy kontraktowych do niespełna 6,5 godziny dziennie (np. w godzinach 8:00–14:35), co bezpośrednio przekłada się na mniejszą liczbę przyjętych pacjentów i ograniczenie dostępności personelu poza dyżurami.
-
Zacieranie informacji o kolejkach: Zwrócono uwagę na decyzje resortu zdrowia znoszące obowiązek comiesięcznego raportowania o pierwszym wolnym terminie w poradniach specjalistycznych, co odbiera pacjentom rzetelny wgląd w realny czas oczekiwania na wizytę u specjalisty.
Ukrywanie problemów zamiast realnych działań
Podczas gdy szpitale w całej Polsce liczą każdą złotówkę i walczą o przetrwanie, uwaga opinii publicznej bywa odwracana kosztownymi i kontrowersyjnymi projektami promocyjnymi czy kolejnymi kryzysami wizerunkowymi władzy.
Eksperci oraz politycy opozycji ostrzegają, że bez natychmiastowego dosypania środków do Narodowego Funduszu Zdrowia oraz realnego dialogu ze szpitalami, jesień może przynieść paraliż całego systemu opieki szpitalnej. Rachunek za obecną opieszałość i chaos w zarządzaniu ochroną zdrowia zapłacą polscy pacjenci.
źr. wPolsce24











