Histeria Tuska po wyborach w Niemczech. Pogarda zamiast refleksji: premier znów obraża miliony Polaków
Wyniki wyborów w Saksonii zatrzęsły sceną polityczną za naszą zachodnią granicą. Rekordowe poparcie dla Alternatywy dla Niemiec (AfD) to jasny sygnał, że obywatele nad Łabą mają dość narzucanej odgórnie polityki Zielonego Ładu, niekontrolowanej imigracji i uległości brukselskiego establishmentu.
Tymczasem w Warszawie zamiast chłodnej kalkulacji geopolitycznej i wyciągania wniosków z kryzysu niemieckiej klasy politycznej, szef polskiego rządu postanowił uderzyć w Polaków o konserwatywnych poglądach.
Premier obraża miliony obywateli
We wpisie w mediach społecznościowych Donald Tusk nie szczędził inwektyw, stwierdzając wprost, że „tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z tryumfu AfD w Niemczech”, dorzucając pogardliwą uwagę pod adresem wyborców i polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji.
To język niesłychany w ustach premiera europejskiego państwa. Zamiast budować wspólnotę i chronić polskie interesy w obliczu zmian geopolitycznych u naszego sąsiada, Tusk po raz kolejny dzieli społeczeństwo, odmawiając milionom obywateli elementarnego patriotyzmu i rozumu.
Stawianie znaku równości między zadowoleniem z porażki brukselskich elit a „zdradą” to próba kneblowania dyskusji o błędach, które doprowadziły Zachód do obecnego kryzysu.
Telus punktuje: „To ich polityka poniosła klęskę”
Do skandalicznego zachowania premiera odniósł się na antenie telewizji wPolsce24 były minister rolnictwa, poseł Robert Telus:
Nie czuję się idiotą. Dlaczego Donald Tusk tak się denerwuje? Bo to przegrywa ich polityka – polityka Angeli Merkel, Ursuli von der Leyen i Donalda Tuska. To polityka przymusowej imigracji i Zielonego Ładu, która osłabia Europę i która doprowadziła do fatalnych skutków. Europejczycy mają po prostu dość tego, co dzieje się na ich ulicach – podkreślił Telus.
Jak zauważył były minister, nerwowa reakcja Tuska świadczy o strachu przed utratą monopolu na narrację polityczną. Gdy narasta sprzeciw wobec unijnych ideologii niszczących tradycyjne gospodarki i bezpieczeństwo narodowe, obecny obóz władzy w Polsce nie ma do zaoferowania nic poza wyzwiskami i stygmatyzacją opozycji.
Polacy potrzebują rządu, który dba o polski interes
Politycy i komentatorzy zwracają uwagę, że sytuacja w Niemczech wymaga od władz w Warszawie czujności i pragmatyzmu, a nie emocjonalnych tyrad na portalu X. Niemiecki kryzys to przede wszystkim lekcja dla Brukseli: polityka ignorowania głosu obywateli, uderzanie w bezpieczeństwo żywnościowe, nakładanie chorych regulacji klimatycznych i przymykanie oczu na kryzys migracyjny zawsze kończą się buntem wyborców.
Donald Tusk, zamiast obrażać Polaków i pouczać sąsiadów, powinien zająć się realnymi problemami polskiej wsi, drożyzną i obroną polskiej suwerenności gospodarczej. Niestety, zamiast odpowiedzialnego przywództwa, Polacy po raz kolejny otrzymali jedynie dawkę arogancji i jaskrawej pogardy.
źr. wPolsce24









