Rząd Tuska uderza w targowiska i lumpeksy. Majtki i biustonosze śledzone z kosmosu

Od 17 marca przewóz tekstyliów ale także butów i czapek jest objęty monitoringiem systemu elektronicznego nadzoru transportu SENT. Rząd argumentuje, że taki nadzór ma uderzyć w oszustów podatkowych. Chodzi przede wszystkim o azjatyckich importerów działających pod Warszawą.
Nowe przepisy uderzają jednak także w drobnych polskich handlowców. Każdy transport towaru o wadze ponad 10 kg trzeba zarejestrować w systemie a następnie uruchomić GPS podczas transportu. Dochodzą do tego liczne formalności, którym małe firmy lub indywidualni sprzedawcy nie są w stanie podołać.
- Jeśli klient kupi ten towar, to podczas jego przewożenia musi się zarejestrować w systemie elektronicznego nadzoru transportu. Podać wagę, liczbę sztuk towaru, włączyć się do systemu śledzenia GPS. Ludzie, chodzi o zwykłe koszulki! – powiedziała Wirtualnej Polsce Iwona Łukasik, właścicielka niewielkiej firmy sprzedającej szyte w polskich szwalniach podkoszulki.
- W życiu nie czułam się tak paskudnie. To nagonka. Robią z nas złodziei. Jeśli te procedury się utrzymają, to koniec niezależnego handlu. Zostaną tylko galerie handlowe – dodała.
Zdaniem handlowców i producentów nowe regulacje zniszczą handel tekstyliami na bazarkach, targach a także lumpeksy.
Źr. wPolsce24 za wp.pl











