Przerażające dane! Tysiące bankructw zadają kłam rządowej propagandzie. Rekordowa liczba upadłości konsumenckich

Generacja w potrzasku: 36–45 lat
To oni stanowią najliczniejszą grupę bankrutów w Polsce. Osoby w wieku od 36 do 45 lat, często obciążone kredytami hipotecznymi, kosztami wychowania dzieci i presją konsumpcyjną, najczęściej decydują się na „nowy start” poprzez ogłoszenie upadłości.
Tylko w tej grupie blisko 2 tysiące osób zniknęło z rynku z długiem opiewającym na 80 mln zł.
Dlaczego bankrutujemy?
Prezes KRD, Adam Łącki, zwraca uwagę na niebezpieczny paradoks. Choć rządowi eksperci od propagandy mówią o rzekomym wzroście PKB, to jednocześnie właśnie odnotowano rekordowe 5,9 tys. upadłości.
Rządowi eksperci robią, co mogą, żeby wykazywać, iż przyczyny nie tkwią w nagłym załamaniu rynku, ale w wieloletnich zaniedbaniach:
-
Brak poduszki finansowej: Co piąty Polak nie posiada żadnych oszczędności.
-
Krótki oddech: 17% badanych ma środki, które pozwoliłyby im przeżyć najwyżej miesiąc po utracie pracy.
-
Efekt „śnieżnej kuli”: Aż 47% bankrutów figurowało w rejestrze długów już trzy lata przed oficjalnym ogłoszeniem upadłości.
Fakty są jednak takie, iż mamy do czynienia z haniebnym rekordem właśnie teraz, za rządów Donalda Tuska.
Kto czeka na Twoje pieniądze?
Największymi wierzycielami pozostaje sektor finansowy. Banki, firmy pożyczkowe i ubezpieczyciele czekają na zwrot łącznej kwoty 262 mln zł.
Warto jednak pamiętać, że upadłość nie jest „magiczną gumką” do mazania wszystkich długów. Zobowiązania wobec administracji (np. alimenty czy grzywny sądowe), które wynoszą obecnie 18 mln zł, nie podlegają umorzeniu.
Jak zauważa Jakub Kostecki z Kaczmarski Inkasso, coraz większym wyzwaniem stają się też tzw. multidłużnicy. To osoby posiadające kilka równoległych zobowiązań, które próbują łatać dziurę w budżecie kolejnymi pożyczkami. Ich udział w rynku przekroczył już 23% wszystkich dłużników.
Pamiętaj, jeśli Twoje nazwisko pojawia się w KRD, to ostatni dzwonek na restrukturyzację portfela. Ignorowanie wezwań do zapłaty przez trzy lata to najprostsza droga do sądu upadłościowego, który dla wielu staje się jedynym, choć bolesnym wyjściem.
źr. wPolsce24










