W programie "Graffiti" w
Polsat News minister energii
Miłosz Motyka przyznał, że wysokie ceny opału to
„problem, który zdiagnozowaliśmy i staramy się rozwiązać”. Resort złożył zawiadomienie do
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie możliwej zmowy cenowej na rynku pelletu.
Moityka podkreślił, że sytuacja wymaga podejścia systemowego i, co kluczowe, zwiększenia podaży surowca, bo liczba pieców na pellet w Polsce rośnie.
To właśnie ten wątek jest dziś najbardziej politycznie wybuchowy.
Ograniczona wycinka, mniej surowca?
Tłem dla kryzysu są decyzje podejmowane w resorcie klimatu kierowanym przez Paulinę Hennig-Kloskę. Minister informowała w ubiegłym roku, że wprowadzono moratorium obejmujące 7,9 proc. planowanych obszarów leśnych, a docelowo ograniczenia mają objąć 20 proc. terenów.
Choć resort klimatu zapewniał, że ograniczenia nie mogą uderzyć w przemysł drzewny, faktem jest, że rynek sygnalizuje niedobory surowca. Branża mówi o przejściowych trudnościach, wynikających z nagłego wzrostu zapotrzebowania w sezonie grzewczym.
W praktyce oznacza to jedno: mniej drewna na rynku to mniej pelletu, a mniej pelletu przy rosnącym popycie to wyższe ceny.
3 tys. zł za tonę i brak towaru
Media opisują sytuacje, w których pellet nie tylko drożeje, ale po prostu znika ze składów. Ceny sięgają nawet 3 tys. zł za tonę. Internauci wymieniają się pomysłami na „mieszanki” z owsem czy innymi biomasami, by obniżyć koszty ogrzewania .
Resort energii nie wyklucza interwencji państwa w przypadku potwierdzenia zaburzeń rynkowych. Sęk
Dlaczego Polacy przeszli na pellet?
W ostatnich latach pellet stał się jednym z najpopularniejszych paliw grzewczych w domach jednorodzinnych. Powody są trzy:
- Program „Czyste Powietrze” – dofinansowania do wymiany „kopciuchów” na kotły spełniające normy ekoprojektu.
- Presja antysmogowa – uchwały sejmików i lokalne zakazy spalania węgla niskiej jakości.
- Relatywnie niska cena w poprzednich sezonach w porównaniu z gazem czy ekogroszkiem.
Dziś jednak rachunek ekonomiczny zaczyna się zmieniać. Jeśli cena tony pelletu zbliża się do 3 tys. zł, koszt sezonu grzewczego w domu jednorodzinnym może sięgnąć kilkunastu tysięcy złotych.
Spór w koalicji?
Wypowiedzi Motyki o konieczności zwiększenia podaży surowca są odczytywane jako pośrednia krytyka polityki ograniczania wycinki. Minister energii wskazuje na potrzebę systemowych zmian i analizy regulacji , podczas gdy resort klimatu konsekwentnie realizuje program ochrony lasów .
W efekcie Polacy, którzy zaufali państwowym programom i wymienili piece na pelletowe, dziś płacą rekordowe stawki – albo stoją w kolejkach po opał.
źr. wPolsce24 za Polsat News