Ona jedna cieszy się, że Polska nie zagra na mundialu. "Profesorka" Środa zawsze poza wspólnotą

Jej wpis szybko wywołał burzę – i trudno się dziwić. Problem polega jednak nie tylko na samej tezie, ale przede wszystkim na argumentach, które ją uzasadniają.
Środa przedstawia piłkę nożną jako narzędzie podsycania nacjonalizmu, agresji i „plemiennych nastrojów”. To ujęcie jest efektowne publicystycznie, ale skrajnie jednostronne. Sport – w tym futbol – od dekad pełni także funkcję integrującą, budującą wspólnotę i dostarczającą pozytywnych emocji milionom ludzi. Redukowanie go wyłącznie do źródła agresji jest uproszczeniem, które nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością.
Podobnie wygląda kwestia rzekomego związku między kibicowaniem a tzw. kibolstwem. Owszem, patologie istnieją i nie można ich ignorować. Ale utożsamianie milionów kibiców z chuligańskimi wybrykami to klasyczny przykład wrzucania wszystkich do jednego worka. To tak, jakby na podstawie incydentów drogowych oceniać wszystkich kierowców.
Rytualny atak na prezydenta i nie tylko
Jeszcze bardziej problematyczne są polityczne wtręty. W swoim wpisie Środa łączy świat sportu z konkretnymi postaciami życia publicznego, sugerując proste zależności, które w rzeczywistości są co najmniej dyskusyjne. Przykładem jest wskazanie Radosława Piesiewicza jako elementu tej układanki.
Tymczasem fakty są inne. Piesiewicz swoją pozycję budował przede wszystkim w innych dyscyplinach – był związany z koszykówką i siatkówką, a nie z piłką nożną. Wciąganie go w narrację o „kibolstwie” czy piłkarskich patologiach jest więc co najmniej naciągane. O ataku na prezydenta Karola Nawrockiego, wcześniej wieloletniego szefa IPN i szanowanego historyka nawet szkoda wspominać - to już rytuał lewackich "ekspertów".
Równie uproszczony jest zarzut wobec... Donalda Tuska dotyczący budowy infrastruktury sportowej. Budowa stadionów nie była wyłącznie „fanaberią dla kibiców”, ale elementem szerszej strategii – od organizacji dużych imprez po rozwój miast i lokalnych gospodarek. Można dyskutować o kosztach czy estetyce, ale sprowadzanie tego do „wydawania milionów na kopanie piłki” jest publicystycznym skrótem.
Środa napisała sama o sobie
W gruncie rzeczy wpis Środy mówi więcej o jej podejściu do sportu niż o samym sporcie. To spojrzenie, które pomija jego społeczną rolę, emocjonalny wymiar i znaczenie dla milionów ludzi. Krytyka piłki nożnej jest oczywiście dopuszczalna – jak każdej dziedziny życia. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast analizy pojawiają się uproszczenia, a zamiast faktów – efektowne, ale wątpliwe tezy. Bo nawet jeśli ktoś nie lubi futbolu, trudno zaprzeczyć jednemu: dla ogromnej części społeczeństwa to coś znacznie więcej niż tylko „kopanie piłki”.
Olgierd Jarosz











