Ogromne pieniądze z dotacji dla stowarzyszenia polityka z partii Tuska. "Na rozwój społeczeństwa obywatelskiego”

Pieniądze płyną szerokim strumieniem. "Sami swoi?"
Dziennikarz Marcin Dobski ujawnił na portalu X kulisy przyznania dotacji przez instytut działający pod zarządem dyrektora NIW, Michała Brauna (związanego z Koalicją Obywatelską).
Kwota 286 500 zł trafiła do Stowarzyszenia Animacji Kultury Pogranicza „Folkowisko”. Jak się okazuje, prezesem organizacji jest Marcin Piotrowski, postać dobrze znana w regionie, kojarzona z listami wyborczymi Koalicji Obywatelskiej.
Krytycy nie zostawiają na tej decyzji suchej nitki, wskazując na modelowy przykład „wspierania swoich”. Przypomnijmy, iż podobnych kontrowersji wokół pieniędzy z NIW było więcej, o czym pisaliśmy na portalu wPolsce24 w tekście ujawniającym, jak działacze i fundacje bezpośrednio powiązane z zapleczem politycznym obecnej władzy otrzymują potężne dotacje.
Dyrektor NIW odpiera zarzuty: „Sprawdźcie fakty”
Niezwykle ciekawe jest w tej sprawie stanowisko Michała Brauna, szefa instytutu, który błyskawicznie przeszedł do kontrataku.
W mediach społecznościowych przekonuje, że „Folkowisko” to nie polityczna przybudówka, ale jedna z najważniejszych organizacji humanitarnych w kraju, niosąca realną pomoc m.in. na objętej wojną Ukrainie.
„Marcin Piotrowski nie jest i nigdy nie był członkiem żadnej partii politycznej; raz startował w wyborach. Folkowisko dostawało środki także wtedy, gdy w NIW był dyrektor mianowany przez PiS” – argumentuje Braun, zarzucając mediom prawicowym szukanie sensacji tam, gdzie jej nie ma.
Systemowa wymiana elit czy zwykły skok na kasę?
Analiza listy rankingowej programu NOWEFIO 2026 rzuca jednak szersze światło na sprawę. Kontrowersje wokół NIW nie dotyczą bowiem tylko jednej organizacji. Jak czytamy w mediach krytycznych wobec rządu, proces „naprawy” instytucji państwowych po poprzednikach w praktyce ma polegać na wycinaniu fundacji o profilu konserwatywnym i zastępowaniu ich podmiotami o profilu liberalno-lewicowym.
- To mechanizm, który widzieliśmy już wielokrotnie. Zmieniają się szyldy, ale zasada 'pieniądze dla naszych' pozostaje nienaruszona - grzmią publicyści.
Pod hasłami budowy społeczeństwa obywatelskiego strumień publicznych pieniędzy został po prostu przekierowany do nowej grupy interesów. Zwłaszcza, że nawet z oficjalnej listy rankingowej NOWEFIO 2026 wynika, że konkurencja do walki o dotacje była ogromna.
Setki projektów zostało odrzuconych lub trafiło na listę rezerwową z powodu braku środków. W tym kontekście każda dotacja dla osoby, która choćby otarła się o wielką politykę po stronie władzy, budzi uzasadnione pytania o bezstronność ekspertów oceniających wnioski.
źr. wPolsce24 za X











