Atak na opozycję trwa. Macierewicz z nowymi zarzutami prokuratury

Po zmianie władzy w 2023/2024 obserwujemy falę spraw przeciwko osobom związanym z PiS, m.in. Macierewiczowi, Kamińskiemu i Wąsikowi, włącznie z aferami CBA‑2 czy Pegasus. Jednocześnie komisja ds. wpływów rosyjskich, kierowana przez gen. Stróżyka, postawiła Macierewiczowi zarzuty o „dyplomatyczną zdradę” za decyzje podjęte w czasie jego kadencji jako ministra, np. blokowanie niektórych programów. Sytuacja budzi wątpliwości – Stróżyka łączy funkcja szefa SKW i przewodniczącego komisji badającej wpływy, co rodzi podejrzenia o konflikt interesów i możliwy odwet polityczny.
Sprawę zapoczątkowała jego kontrowersyjna wypowiedź na forum Sejmu. Macierewicz mówił:
To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 r. i... Oni teraz znowu są szefami Służby Kontrwywiadu Wojskowego, czyli formacji, która ma największą wiedzę o armii i wie najwięcej o tym, co armia realizuje. A to są ludzie, którzy współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi. Jak długo będzie pan ich tolerował? Jak długo będzie pan ich wspierał?" - mówił Macierewicz
Prokuratura wskazała, że zarzuty dotyczą znieważenia osób pełniących wysokie funkcje w służbach oraz pomówienia ich w sposób, który mógłby poniżyć ich w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania niezbędnego do wykonywania obowiązków służbowych. Sejm wcześniej uchylił Macierewiczowi immunitet w tej sprawie, co pozwoliło prokuraturze na formalne przedstawienie zarzutów.
Prokuratura wskazała dwa czyny, za które poseł może odpowiadać:
- znieważenie funkcjonariusza publicznego oraz znieważenie za pomocą środków masowego komunikowania**, czyn zagrożony **grzywną, ograniczeniem wolności albo karą pozbawienia wolności do roku,
- pomówienie o zachowanie mogące narazić na utratę zaufania, zagrożone karą pozbawienia wolności do lat trzech.
Macierewicz nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Ale równocześnie cała sprawa śmierdzi polityczną zemstą nowej władzy, która rozlicza poprzedników za pomocą prokuratury i komisji, których szefowie sami są stroną konfliktu. Teraz Macierewicz będzie mógł się bronić i przedstawić swoje dokumenty oraz argumenty w sądzie. Nie wiadomo, jakie materiały posiada i czy jego decyzje z czasów urzędowania mogą okazać się uzasadnione – być może miał rację w sprawach, które dziś są podstawą zarzutów.
źr. wPolsce24 za PAP/RMF











