Gorąco w Warszawie. Ruszyła wielka akcja przeciwko Trzaskowskiemu!
Jak poinformował Maciej Wilk, inicjator akcji, w czwartek rano do ratusza oraz komisarza wyborczego trafiło oficjalne zawiadomienie o zamiarze przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania urzędującego prezydenta Warszawy. To oficjalny start kampanii, która ma zmobilizować przeciwników obecnych władz miasta.
Wolontariusze ubrani w pomarańczowe kamizelki i czapeczki są już widoczni w kluczowych punktach stolicy. Można ich spotkać m.in. na popularnej „patelni" przy Metrze Centrum, na Placu Bankowym, przy ul. Targowej, Wiatracznej oraz Waryńskiego.
Wyścig z czasem: Ile podpisów potrzeba?
Organizatorzy postawili przed sobą jasny cel: zebranie około 132 tysięcy ważnych podpisów mieszkańców Warszawy. Choć ustawowo wymagane jest poparcie 10 proc. uprawnionych do głosowania, Maciej Wilk zapowiada, że ambicją ruchu jest zebranie znacznie większej liczby deklaracji, aby mieć pewność, że wniosek nie zostanie odrzucony z powodów formalnych.
Czasu nie ma jednak wiele. Akcja zbierania podpisów musi zakończyć się do 28 września. Obecnie podpisy można składać w 15 punktach zlokalizowanych w 10 dzielnicach, jednak docelowo ma być ich co najmniej 30.
Dlaczego chcą odwołać Trzaskowskiego?
Inicjatywa, określana przez Wilka jako w pełni obywatelska i oddolna, ma łączyć osoby chcące zmian po „20 latach nieprzerwanej władzy tej samej ekipy”. Jako jeden z impulsów do działania wskazano m.in. aferę w Szpitalu Południowym.
Organizatorzy wierzą w sukces, szacując, że w Warszawie jest około pół miliona osób, które mogą być skłonne poprzeć ideę odwołania prezydenta.
Czy referendum ma szansę na sukces?
Historia pokazuje, że doprowadzenie do zmiany władzy w tym trybie jest niezwykle trudne. Aby referendum było ważne, do urn musi pójść około 450 tysięcy osób (3/5 liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych).
Poprzednia taka próba miała miejsce w 2013 roku i dotyczyła Hanny Gronkiewicz-Waltz. Mimo zebrania podpisów, samo głosowanie okazało się nieważne – frekwencja wyniosła wówczas 25,66 proc., nie osiągając wymaganego progu. Czy tym razem mobilizacja warszawiaków pozwoli odwołać władze miasta?
źr. wPolsce24 za Interia











