ROZMOWA WIKŁY: Nasz los jest w rękach ludzi, którzy absolutnie lekceważą sytuację
Rakieta nad Polską i brak reakcji władz: „To informacja, która paraliżuje”. Komentując wlot obcego obiektu na 95 kilometrów w głąb polskiego terytorium oraz chaotyczne tłumaczenia rządzących, Katarzyna Sójka zwróciła uwagę na lekceważący stosunek władz do obywateli. Jak zauważyła, retoryka rządu sugeruje niedopuszczalny podział na mieszkańców ważniejszych i mniej ważnych rejonów kraju.
Dla mnie jako kobiety, matki, Polki to jest informacja, która paraliżuje, że mamy dzisiaj państwo, które obserwuje sobie tę rakietę i czeka, gdzie spadnie” - powiedziała była minister zdrowia, podkreślając brak odpowiednich decyzji i poleceń ze strony rządzących. „Ja czuję się bardzo niebezpiecznie" – dodała wprost.
Posłanka odniosła się również do polityki koalicji wobec Polski Wschodniej, przypominając o doktrynie obrony dopiero na linii Wisły i odmienny sposób traktowania tych terenów.
Potwierdzają się wszystkie najgorsze rzeczy, które mówiliśmy i myśleliśmy o tej ekipie Tuska (...) Nasz kraj i nasz los jest w rękach ludzi, którzy absolutnie lekceważą pewne sytuacje i albo podejmują w jakichś intencjach takie właśnie działania, bądź tych działań nie podejmują (...) albo po prostu się na tym nie znają”.
Odrzucanie dobrych rozwiązań tylko dlatego, że są „pisowskie”
Kolejnym przykładem ideologicznego zacietrzewienia obecnej władzy jest zaniechanie wdrożenia przygotowanego przez poprzedników narzędzia mAlert w aplikacji mObywatel. System ten mógłby błyskawicznie ostrzegać ponad 11 milionów użytkowników w sytuacjach kryzysowych, jednak zignorowano go ze względów politycznych.
Spotykamy się z tym, że to co jest pisowskie, to po prostu z samego założenia trzeba obalić (...) Ta ignorancja, to lekceważenie być może inne intencje albo zwyczajnie brak świadomości i brak umiejętności zarządzania sytuacjami kryzysowymi powoduje, że właśnie ta propozycja, która wydaje się naprawdę logiczna (...) nie może funkcjonować”.
Jako kolejny przejaw chaosu Sójka wskazała rozbieżność między rządowym „poradnikiem bezpieczeństwa” a praktyką. Mimo że poradnik nakazuje włączanie radia i telewizji w celu odbioru komunikatów alarmowych, w momencie realnego zagrożenia żadne takie wiadomości nie zostały wyemitowane.
Polska pierwsza: Wsparcie z nadwyżek, priorytetem własne zapasy
W kontekście obronności i przekazywania uzbrojenia Ukrainie, Katarzyna Sójka opowiedziała się za stanowczym powrotem do myślenia polskocentrycznego.
W pierwszej kolejności to my Polacy, to Polska powinna mieć pełen zapas wszystkiego, co jest potrzebne (...) Powinniśmy być wyposażeni kolokwialnie mówiąc po kokardkę”.
Jak podkreśliła, pomaganie sąsiadom jest ważne i było realizowane od początku wojny, jednak priorytetem rządu musi być pełne zabezpieczenie własnych granic i obywateli, a dopiero ewentualne nadwyżki mogą trafiać za granicę.
Katastrofa w ochronie zdrowia i apetyt na jedność prawicy
Posłanka zwróciła również uwagę na utajnianie skali kryzysu w służbie zdrowia. Od 1 lipca Narodowy Fundusz Zdrowia zdjął z placówek medycznych obowiązek raportowania o pierwszych wolnych terminach, co ukrywa przed pacjentami faktyczny czas oczekiwania do lekarzy. Co więcej, nowoczesne obiekty wzniesione z programu Polski Ład – jak szpital w Krotoszynie – nie otrzymują wystarczających kontraktów na zakontraktowanie zaplanowanych łóżek.
W obliczu rosnącej drożyzny i zapaści państwa była minister zaapelowała o porzucenie wewnętrznych tarć i budowę szerokiego frontu:
Dzisiaj Polacy oczekują jedności prawicy, całej prawicy. W sytuacji kiedy naprawdę w ochronie zdrowia, w obronności, w sytuacji finansowej naszego państwa, w cenach dzieją się tak katastrofalne rzeczy i nie ma reakcji tego rządu. Mamy rząd, który zwyczajnie prowadzi nas w przepaść”.
źr. wPolsce24











