Drakońskie kary dla pracodawców! Lewicowa minister rozpoczyna walkę z "umowami śmieciowymi"

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapowiedziała, że mandaty i grzywny dla przedsiębiorców wzrosną dwukrotnie. W przypadku poważnych naruszeń prawa pracy kary mogą sięgnąć nawet 90 tys. złotych. Jak podkreśliła minister, dotychczasowe sankcje były niewystarczające, by skutecznie odstraszać przed łamaniem przepisów.
Reforma daje inspektorom PIP nowe narzędzia do walki z tzw. „umowami śmieciowymi”. Inspektorzy będą mogli przekształcać umowy-zlecenia, dzieła czy B2B w umowy o pracę, a także skuteczniej reagować na przypadki pracy „na czarno”. W planach jest także zwiększenie liczby etatów w inspekcji o blisko 300 osób, co ma usprawnić kontrole i egzekwowanie prawa. Nowelizacja przewiduje również przyspieszenie procedur sądowych w przypadku odwołań od decyzji PIP. Wyroki mają być wydawane szybciej, gdzie możliwe będzie korzystanie z materiałów dowodowych zgromadzonych przez inspektorów, a same sądy będą mogły wydawać zabezpieczenia, które uniemożliwią pozbycie się pracownika przez nieuczciwego pracodawcę.
Minister Dziemianowicz-Bąk zaznaczyła, że reforma ma szczególnie chronić osoby najbardziej narażone na skutki umów cywilnoprawnych, w tym kobiety w ciąży. Zmiany mają zapewnić im bezpieczeństwo przy powrocie z urlopu macierzyńskiego oraz dostęp do świadczeń, takich jak zasiłek macierzyński.
Reforma PIP uwzględnia również potrzeby aktywnych zawodowo seniorów. Minister podkreśliła, że nowe regulacje pozwolą im na dobrowolną, ale dłuższą aktywność zawodową, m.in. dzięki pilotażowi skróconego czasu pracy, co ma uwzględniać ich potrzeby regeneracyjne i dostosowanie rynku pracy do zmian demograficznych.
Senat przyjął nowelizację ustawy o PIP bez poprawek, a teraz projekt czeka na podpis prezydenta Karola Nawrockiego.
źr. wPolsce24 za Polsat News











