ROZMOWA WIKŁY. Przemysław Czarnek: Polacy katowani przez policję, a nasz rząd podpisuje z Berlinem wojskowe układy
Niedawne wydarzenia w Niemczech mrożą krew w żyłach i budzą uzasadnione oburzenie każdego Polaka. Jak relacjonował poseł Prawa i Sprawiedliwości i kandydat tego ugrupowania na premiera, prof. Przemysław Czarnek, niemieckie służby dopuściły się bezprecedensowego i brutalnego ataku na naszych rodaków.
Polscy patrioci chcieli upamiętnić ofiary niemieckiego nazizmu. Chcieli tam pójść z krzyżem, a Niemcy zaatakowali ich tak, jakby to byli najbardziej brutalni, nie wiem, ultra kibole”
Podwójne standardy i "rasizm przeciwko białym"
Były minister edukacji bezlitośnie obnażył hipokryzję niemieckich elit i służb, które z jednej strony zamykają oczy na przestępczość imigrantów, a z drugiej wściekle atakują chrześcijan.
Kiedy gwałcone są kobiety w niemieckich pociągach albo na niemieckich ulicach w kolonii, to niemiecka policja nie reaguje, bo to są migranci” – zauważył ostro polityk PiS.
Zdaniem profesora, w Europie Zachodniej postępuje wręcz „rasizm przeciwko białym”, a sytuacja, w której
Polacy chcą z krzyżem pójść na miejsce (...) są pałowani jak najgorsi przestępcy" dowodzi upadków normalnych standardów cywilizacyjnych.
Czarnek stanowczo odrzucił też oskarżenia o rzekomą germanofobię.
Ja nie mam żadnej fobii niemieckiej. Lubię język niemiecki, niemiecką muzykę klasyczną. Ja mam mam zniechęcenie do tego, co się dzieje, jeśli chodzi o standardy działania Niemców w Europie” – zaznaczył.
Rząd Tuska na kolanach przed Berlinem
Podczas gdy polscy obywatele, często w podeszłym wieku, trafiają do szpitali z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu i problemami z oddychaniem, reakcja polskiego rządu ogranicza się do żenującego komunikatu MSZ, że „konsul działa”. Czarnek nie zostawił na ekipie Radosława Sikorskiego suchej nitki.
Jeśli państwo polskie nie zareaguje, a już nie zareagowało, to znaczy, że no jesteśmy z dykty i to takiej naprawdę przemoczonej” – stwierdził z goryczą kandydat PiS na premiera.
Zamiast wezwać niemieckiego ambasadora na dywanik i zażądać natychmiastowych przeprosin, obóz władzy z uśmiechem na ustach przechodzi do porządku dziennego. Co gorsza, w cieniu tej pacyfikacji rząd planuje podpisywać z Niemcami umowy wojskowe.
My teraz bez żadnych wyjaśnień ze strony niemieckiej mamy podpisywać jakąś umowę o współpracę z Niemcami. Przepraszam, ale to to się nie mieści w głowie zwykłemu człowiekowi” – mówił prof. Czarnek.
Jak skwitował zachowanie szefa dyplomacji:
Antypolskość, antypolskość i antypolska fobia pana Sikorskiego saloniarza z Europy jest powszechnie znana”. Według Czarnka, cała „proniemiecka i antyamerykańska polityka Tuska, jego rządu i wszystkich jego współpracowników typu właśnie Kosiniak Kamysz dzisiaj osiąga Zenit” i prowadzi do realnego zagrożenia dla Rzeczypospolitej.
Tuczenie "tłustych kotów" z PO kosztem społeczeństwa
Skrajna uległość na arenie międzynarodowej to jednak nie jedyny problem tej władzy. Kiedy rząd Tuska kłania się w pas Berlinowi, w kraju kwitnie partyjne kolesiostwo w najgorszym wydaniu. Prof. Czarnek przypomniał szokującą aferę z 28-letnim lekarzem, związanym z młodzieżówką Platformy Obywatelskiej, który bez odpowiednich kompetencji miał zarobić 1,6 miliona złotych na fałszywych dyżurach i obsługiwać polityków PO poza kolejnością w specjalnym punkcie medycznym.
My tu mówimy o cwaniaku z Platformy Obywatelskiej, który oszukując jak się wydaje całe społeczeństwo w sytuacji kiedy mamy 20 miliardów złotych dziury budżetowej w NFZcie (...) zarobił sobie milion 600 000 w ciągu roku zarobił wpisując fałszywie dyżury, których nie pełnił i nie mając żadnych do tego kompetencji” – grzmiał na antenie poseł.
To jaskrawe zderzenie dwóch wizji państwa. Z jednej strony mamy ekipę, która pozwala bić swoich obywateli za granicą i hoduje partyjnych milionerów bez kompetencji. Z drugiej strony Prawo i Sprawiedliwość niezmiennie proponuje realne rozwiązania dla zwykłych Polaków – takie jak podniesienie drugiego progu podatkowego do 180 tysięcy złotych, aby "średnia klasa musi normalnie zarabiać i płacić normalne podatki, a nie wygórowane podatki, tak jak będą płacili najbogatsi".
Pytanie, czy Polacy chcą żyć w dumnym, suwerennym państwie wspierającym klasę średnią, czy w "przemoczonej dykcie", gdzie obywatele z krzyżem są obijani niemieckimi pałkami przy milczącej aprobacie premiera z Warszawy?
źr. wPolsce24











