Igranie ze zdrowiem na warszawskim SOR-ze! Lekarz-milioner ma dyżurować 4 doby bez przerwy!
Fikcyjne etaty i zmowa milczenia?
Pan doktor, według oficjalnych informacji, miał ratować zdrowie Polaków w aż czterech publicznych ośrodkach zdrowia. Postanowilił o sprawdzić redaktor Rafał Jarząbek. W Szpitalu Południowym na warszawskim Ursynowie natrafił jednak na mur – dyrekcja nabrała wody w usta, zasłaniając się tajemniczymi „procedurami” i trwającą kontrolą ze strony Urzędu Miasta.
Czy warszawski ratusz próbuje zamieść tę aferę pod dywan?
Jeszcze ciekawiej robi się w innych placówkach. W przychodni w Ursusie, w której rzekomo przyjmuje medyk do niedawna będący członkiem KO, dowiadujemy się od personelu, że Kasprzyk pracował tam jako internista tylko dwa dni w tygodniu, a od zeszłego roku w ogóle go tam nie ma. Z kolei w warszawskim Szpitalu Świętej Anny pracownicy wręcz łapali się za głowy. Mimo że w popularnych portalach medycznych Kasprzyk widnieje jako lekarz tej placówki, personel izby przyjęć stanowczo zaprzeczył, by taki człowiek kiedykolwiek tam pracował.
Igranie ze śmiercią na oddziale ratunkowym
Prawdziwy wstrząs nastąpił jednak, gdy redaktor Jarząbek dotarł na Szpitalny Oddział Ratunkowy Szpitala Bródnowskiego. To tam pod koniec czerwca „lekarz milioner” ma zaplanowane aż cztery dni pracy z rzędu.
Co najbardziej przerażające, ten maraton ma odbyć się na tzw. oddziale czerwonym – czyli miejscu, gdzie trafiają pacjenci w stanie najcięższym, bezpośrednio zagrażającym życiu.
Nawet inni specjaliści i doświadczeni lekarze łapią się za głowy, nie dowierzając w to, co się dzieje. Medycy alarmują, że już po jednym lub dwóch dniach ciągłej pracy bez snu człowiek staje się wpółprzytomny.
Jak w takim stanie 28-latek bez specjalizacji ma decydować o życiu i śmierci pacjentów? To ewidentne i skandaliczne zagrożenie dla zdrowia.
Próba cenzury i ucieczka przed prawdą
Kiedy w trakcie realizacji naszej publicznej misji na terenie szpitala pytaliśmy o radnego-milionera, natychmiast spotkaliśmy się z próbą cenzury i żądaniami zgaszenia kamery. Establishment wyraźnie boi się prawdy o swoich protegowanych.
Nie odpuścimy tej sprawy. Zwykli Polacy miesiącami czekają w kolejkach do specjalistów, podczas gdy partyjni nominaci bez specjalizacji wyciągają z systemu publicznej ochrony zdrowia miliony, pracując po kilka dób z rzędu i stwarzając zagrożenie na oddziałach ratunkowych. Zbliża się sesja rady dzielnicy, w której zasiada Dawid Kasprzyk. Będziemy tam i zadbamy o to, by ten skandal nie pozostał bez odpowiedzi. Czas najwyższy rozliczyć patologie w publicznej ochronie zdrowia!
źr. wPolsce24











