Polska

Dlaczego Niemcy tak nienawidzą Polaków? Ekspertka wyjaśnia

opublikowano:
Wydarzenia, które rozegrały się na ulicach Berlina, zdzierają maskę z dyplomatycznych uśmiechów i pustych frazesów o rzekomym "dobrym sąsiedztwie". Obraz berlińskiej policji pacyfikującej demonstrację Polaków to nie jest zwykły incydent – to brutalny dowód na to, jak bardzo niemiecki system nienawidzi prawdziwej, niekontrolowanej wolności.

Jak zauważyła na antenie telewizji wPolsce24 ekspertka od spraw niemieckich Aleksandra Fedorska, w Niemczech od pokoleń istnieje zakorzeniona historycznie i mentalnie niechęć, a wręcz potężny lęk przed polskim, samodzielnym myśleniem.

Dla państwa i społeczeństwa ukształtowanego w duchu tzw. "kierowanej demokracji" (gelenkte Demokratie), w której ukierunkowuje się media i ludzkie myśli, spontaniczność jest czymś groźnym. Niemcy po prostu nie tolerują niczego, co wymyka się ich systemowej kontroli. Od ponad tysiąca lat mają za miedzą autonomiczny, niekontrolowalny element państwowy, co nieustannie budzi ich niepokój - zauważa Fedorska.

Polski żywioł: "najgorszy koszmar" Berlina 

Największym uosobieniem tej znienawidzonej przez nich niezależności stał się, według Fedorskiej, oddolny, polski ruch obrony granic.

Dla niemieckiej machiny to jest "worst case" – najgorszy możliwy scenariusz. Dlaczego? Ponieważ jest to ruch całkowicie antysystemowy i wymykający się ich ramom pojęciowym. Tworzą go zwykli ludzie, ojcowie, bracia i sąsiedzi, którzy bez żadnego finansowania z zewnątrz, jadąc małymi samochodzikami z "kanapką od żony", ruszyli bronić ojczyzny. W tym ruchu skumulowana jest esencja polskości: jest w nim Pan Bóg, wyższe moce i niezależny, zwykły naród.

Co najbardziej boli Berlin? Fakt, że ten niekontrolowany przez nikogo polski żywioł odnosi sukcesy.

To pospolite ruszenie potrafiło w zeszłym roku zablokować proceder przemytu migrantów aż o 60 procent. Zwykli Polacy potrafili samodzielnie zatrzymać potężną niemiecką machinę, co dla naszych zachodnich sąsiadów stanowi wręcz katastrofę i wywołuje u nich szok. 

Krzyż – symbol oporu, który przeraża system

 Znamienne jest to, z jak ogromną zawziętością niemieckie służby potraktowały grupę około 15 osób w żółtych kamizelkach, które niosły ze sobą duży drewniany krzyż i transparenty, zmierzając przed polski kamień pamiątkowy. W dzisiejszej lewicowo-liberalnej Europie brytyjski system potrafi akceptować "nóż rytualny", ale to właśnie chrześcijański krzyż w rękach Polaków okazuje się niebezpieczny i bulwersujący. Drewniany krzyż jest w tym kontekście potężnym symbolem polskiej, nieujarzmionej wolności, dla której w niemieckim porządku "nie może być" miejsca.

Choć berlińska policja w swoich suchych komunikatach twierdziła, że uczestnicy stawiali opór i dlatego zastosowano wobec nich "środki przymusu bezpośredniego" w celu "ograniczenia wolności" sześciu osób, relacje świadków wskazują, że policja użyła brutalnej przemocy, rzekomo kopiąc demonstrantów niemal do nieprzytomności.

Lekcja dla rządu Tuska: "Patrzcie, tak to się robi"

Dlaczego niemiecka policja zareagowała z taką agresją, uderzając w manifestantów tak brutalnie? Odpowiedź jest prosta: to był bezwzględny pokaz siły i bezpośredni komunikat wysłany do polskich władz. Brutalnie pacyfikując naszych rodaków, Niemcy chcieli pokazać, jak ich zdaniem należy traktować niepokorny ruch patriotyczny, z którym polski rząd ponoć nie potrafi sobie poradzić.

Przekaz ten, zbiegający się w czasie z wizytą ministra Sikorskiego, był jasny: "Patrzcie, tak to się robi. Wy nie umiecie nic, jacy jesteście słabi". Niemcy uderzają tam, gdzie chcą pokazać swoją bezwzględną władzę i zademonstrować to elitom w Warszawie.

Hipokryzja "dobrego sąsiedztwa"

Pacyfikacja ta jest tym bardziej groteskowa i oburzająca, że rozegrała się dokładnie w dniu 35. rocznicy podpisania polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie. Podczas gdy politycy celebrują rzekomą przyjaźń na oficjalnych uroczystościach, a w Warszawie, w ukryciu przed dociekliwymi dziennikarzami i z pominięciem Prezydenta RP, władze szykują się do podpisania paktu obronnego z Niemcami (być może weryfikującego "współpracę" Bundeswehry z Wojskiem Polskim), na ulicach Berlina niemieckie służby z furią tłumią polski patriotyzm.

Niemcy nie akceptują naszej niezależności, ponieważ to właśnie ona uderza w ich pedantyczny, kierowany system kontroli. Nasz spontaniczny, oparty na wierze i oddolnej samoorganizacji duch wolności od wieków pozostaje ich największym zagrożeniem – i największym dowodem na to, że Polaków nie da się po prostu "zadekretować".

źr. wPolsce24

Polska

Koszmar na spacerze w Lipnie. Betonowe ogrodzenie runęło na małą dziewczynkę. Pijany ojciec w areszcie

opublikowano:
Szok w Lipnie: Chciał zerwać dziecku orzechy, betonowy płot zmiażdżył 5-latkę. Ojciec miał 3 promile!
Niewyobrażalny dramat. Poszli na spacer, 5-latka zginęła pod betonowym płotem. Ojciec „opiekun” ledwo stał na nogach. Zdjęcie ilustracyjne (fot. Policja)
Niedzielny spacer ojca z córką zakończył się niewyobrażalną tragedią w Lipnie (woj. kujawsko-pomorskie). 44-letni mężczyzna wszedł na betonowe ogrodzenie, by zerwać dla dziecka orzechy. Konstrukcja nie wytrzymała ciężaru i runęła wprost na kilkulatkę. Dziewczynka zmarła w szpitalu. Okazało się, że opiekun miał w organizmie ponad trzy promile alkoholu.
Polska

Panika w szkole na Podhalu przez rakotwórczy gaz. Skąd wziął się w budynku?

opublikowano:
Dzieci stojące w rzędzie.
(Fot. Fratria)
W jednej ze szkół w Czarnym Dunajcu wykryto przekroczone normy radonu, co wywołało zrozumiały niepokój rodziców. Zarówno dyrekcja placówki, jak i Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) uspokajają: nie ma natychmiastowego zagrożenia dla zdrowia dzieci. Czym jest ten niewidzialny gaz i w jaki sposób przenika do sal lekcyjnych? Odpowiadamy.
Polska

ROZMOWA WIKŁY. Dość nielegalnej imigracji! Potrzebne limity

opublikowano:
Wawer ok
Michał Wawer w programie Rozmowa Wikły wskazywał na potrzebę zaostrzenia kontroli osób przyjeżdżających do kraju i wprowadzenia limitów migracji. Mówił także o obywatelach Ukrainy, bezpieczeństwie oraz tym, jakie narzędzia powinny mieć polskie służby. „Nie chodzi tylko o odsianie przestępców” – przekonywał poseł Konfederacji.
Polska

Miękkie lądowanie po aferze w Szpitalu Południowym. Znamy szczegóły

opublikowano:
Szpital Południowy
(fot. Fratria)
Odpowiedzialność polityczna w wydaniu obozu rządzącego w praktyce? Aldona Machnowska-Góra, która zaledwie kilka tygodni temu złożyła rezygnację z funkcji wiceprezydent Warszawy po wybuchu potężnego skandalu w Szpitalu Południowym, ma objąć stery w Narodowym Centrum Kultury. Standardy, o których tak chętnie mówią politycy Koalicji Obywatelskiej, znów okazały się jedynie pustym hasłem.
Polska

Czarne, lepkie, potencjalnie niebezpieczne. Bałtyk wyrzucił tajemniczą substancję, plaże w Ustce zamknięte

opublikowano:
Czarny koszmar na plażach! Zamknięto aż 50 km wybrzeża
Czyżby ktoś oczyścił baki w Bałtyku? (fot. Urząd Morski w Słupsku)
Urząd Morski w Słupsku zdecydował o czasowym zamknięciu plaż w Ustce. Powodem jest ropopochodna, potencjalnie niebezpieczna, substancja, która została wyrzucona przez Bałtyk. Dziś ma się rozpocząć jej sprzątanie.
Polska

Znana dziennikarka ujawnia porażające informacje. Donald Tusk nie chciał amerykańskiej bazy w Polsce?

opublikowano:
Joanna Miziołek przed mikrofonem
Joanna Miziołek przed mikrofonem (fot. screen za X/SE)
Publicznie mówi o rosnącym zagrożeniu wojną i konieczności wzmacniania obronności, lecz za zamkniętymi drzwiami miał przekonywać, że w kasie państwa brakuje środków na stałą bazę wojsk USA. Zaskakujące kulisy negocjacji na linii Pałac Prezydencki – Kancelaria Premiera ujawniła dziennikarka Joanna Miziołek. Z jej relacji wynika, że Donald Tusk zmienił zdanie dopiero wtedy, gdy współpracownicy prezydenta zagrozili ujawnieniem prawdy opinii publicznej.