Polska

Przykra sprawa, nie lekceważy jej? Minister kultury "odniosła się" do skandali w Instytucie Pileckiego

opublikowano:
Skandal w Instytucie Pileckiego. Minister kultury zabrała głos, ale bez konkretów
Minister ograniczyła się do ogólników (fot. PAP/Rafał Guz)
Minister kultury Marta Cienkowska w końcu zabrała głos w sprawie skandali w Instytucie Pileckiego. Nie powiedziała jednak nic konkretnego.

Przypomnijmy: jakiś czas temu odwołano ze stanowiska Hannę Radziejowską, kierownik berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego. Jak ujawniła Wirtualna Polska powodem odwołania było to, że poinformowała ona ministerstwo kultury o nieprawidłowościach w instytucie, takich jak mobbing, i o tym, że niektóre działania jego dyrektora Krzysztofa Ruchniewicza nie służą polskim interesom. Chodziło m.in. o organizację konferencji na temat zwrotu dzieł sztuki Niemcom.

Dyscyplinarki dla sygnalistów

Jak informuje WP Ruchniewicz chce teraz, aby Radziejowska została zwolniona dyscyplinarnie.  W całej sprawie najbardziej bulwersuje fakt, że MKiDN przyznało Radziejowskiej status sygnalistki, by mogła opowiedzieć o tym, co się dzieje w instytucie bez ryzyka represji. Ministerstwo nie dość, że poinformowało Ruchniewicza o zarzutach, jakie postawiła mu Radziejowska, to jeszcze kręciło w sprawie przyznania jej statusu sygnalistki. Początkowo twierdziło, że nie była sygnalistką, ale – po przedstawieniu przez dziennikarzy WP dowodów, że przyznano jej taki status – zaczęło twierdzić, że... stało się to przez pomyłkę.

Wczoraj Radziejowska poinformowała także, że z instytutu zwolniono dyscyplinarnie kolejnego sygnalistę, jej zastępcę Mateusza Fałkowskiego, którego ministerstwo objęło ochroną sygnalistów na początku kwietnia. Powodem miało być to, że był współautorem artykułu, który Radziejowska opublikowała w "Rzeczpospolitej" 8 sierpnia oraz jego lojalność i solidarność w obliczu pomówień i kłamstw.

Jest "reakcja" minister 

Minister kultury zabrała w końcu głos w tej sprawie. Sprawę ustawy o ochronie sygnalistów i Instytutu Pileckiego od początku traktuję bardzo poważnie – napisała. - Zarządziłam postępowanie wyjaśniające w ministerstwie i w Instytucie Pileckiego. Wyników postępowania oczekuję do końca tygodnia. Na ich podstawie podejmę odpowiednie decyzje.

Na jej wpis odpowiedział Patryk Słowik, jeden z dziennikarzy WP, którzy ujawnili aferę. Szanowna Pani, kluczowe jest, że poufny list Hanny Radziejowskiej był skierowany bezpośrednio do Pani i to Pani odpowiada za przekazanie go Krzysztofowi Ruchniewiczowi. A politycy koalicji udostępniają go na prawo i lewo, choć przecież nie byli adresatami. Reszta to didaskalia – podkreślił.

Dlaczego nie dokumentują już rosyjskich zbrodni na Ukrainie? 

Równocześnie Cienkowska udzieliła wywiadu "Gazecie Wyborczej". Nikogo raczej nie zdziwi fakt, że nie padło w nim pytanie o skandal w instytucie. Padło za to o inną bulwersująca sprawę – dalsze losy Centrum Lemkina. Ta działająca przy instytucie organizacja dokumentuje rosyjskie zbrodnie na Ukrainie. Pod koniec kwietnia "Rzeczpospolita" poinformowała, że ministerstwo nie przedłużyło umów z jego pracownikami, którzy ryzykowali życie, by dokumentować bestialstwo Rosjan.

Jak informował Onet, powodem nieprzedłużenia umów był audyt wykonany wiosną zeszłego roku przez Biuro Audytu Wewnętrznego i Kontroli MKiDN. Audytorzy stwierdzili – wbrew ekspertyzie profesora prawa Huberta Izdebskiego – że instytut ma się zajmować wyłącznie zbrodniami, które popełniono w XX wieku. Kierownik Centrum Lemkina Monika Andruszewska zauważyła, że Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych odmówił wszczęcia postępowania w tej sprawie, co oznacza, że była ona zgodna z prawem.

Onet zauważył też, że w odpowiedzi na interpelację poseł Darii Gosek-Popiołek, ministerstwo przedstawiło inną wymówkę. Wiceminister kultury Maciej Wróbel stwierdził, że nie przedłużono tych umów, gdyż dokumentowanie rosyjskich zbrodni na Ukrainie wymaga znacznych nakładów finansowych. Dodał też, że ze względu na ryzyko poniesienia śmierci, bądź uszczerbku na zdrowiu zleceniobiorców, wspólnie z Dyrekcją Instytutu Pileckiego przyjęliśmy zasadę nienawiązywania umów z osobami przebywającymi na terenie Ukrainy. Warto odnotować, że Andruszewska powiedziała Onetowi, że te znaczne nakłady finansowe na funkcjonowanie jej zespołu to 23 tys. zł. miesięcznie, a sami członkowie pokrywali wiele wydatków pokrywają z własnej kieszeni.

Co na ten temat miała do powiedzenia Cienkowska? Tradycyjnie – nic konkretnego. Stwierdziła jedynie, że jest świeżo po rozmowach na ten temat, a pracownicy Centrum, z którymi MKiDN nie przedłużyło umów, to zespół fantastycznych ludzi, którzy robią świetną robotę w Ukrainie i powinni robić ją dalej. Mam na to pewien plan, jeszcze dopracowuję szczegóły, ale proszę mi wierzyć — nie wyobrażam sobie sytuacji, w której tzw. Centrum Lemkina miałoby zostać zamknięte, nawet jeśli obecnie nie ma swojej osobowości prawnej – dodała. Dziennikarz nie dopytywał o szczegóły tego planu.

Stypendium dla dziennikarza 

Patryk Słowik zwrócił też uwagę na inny aspekt tego wywiadu. Zauważył, że jego autor, Witold Mrozek, dostał wcześniej stypendium na projekt o ukraińskim teatrze z części KPO dla kultury. Czy dziennikarz Witold Mrozek, który rozmawia z ministrem kultury, i Witold Mrozek, który otrzymał stypendium z KPO w części kultura, nad czym w praktyce nadzór sprawuje minister kultury, to są dwie różne osoby, które po prostu mają identyczne zainteresowania? Bo trochę nie chce mi się wierzyć, by mogła być jedna… - napisał. W późniejszym wpisie poinformował, że Mrozek przyznał, że to on dostał to stypendium.

źr. wPolsce24 za "Fakt", Onet, "Gazeta Wyborcza"

Polska

Wystarczyło jedno zdjęcie z tuńczykiem. Posłanka koalicji rządzącej rozpętała burzę

opublikowano:
Projekt bez nazwy (1) ok
Posłanka Izabela Bodnar, kiedyś z Polski 2050, dziś z Unii Centrum, partyjki Pauliny Hennig-Kloski, pewnie się nie spodziewała, jaką burzę rozpęta swoim zdjęciem wrzuconym na platformę społecznościową. Zdjęcie – co bohaterkę fotografii pewnie cieszy – zostało wyświetlone ponad pół miliona razy, ale już wśród ponad tysiąca komentarzy wiele było krytycznych, nawet bardzo. A to pewnie cieszy mniej. Także goście programu „Kontra” komentujący tę wakacyjną aferkę, byli zgodni: to hipokryzja najwyższego stopnia.
Polska

Szczury plenią się w centrum Warszawy. Mieszkańcy sami już sobie nie radzą

opublikowano:
szczury2 ok
Biegają między blokami, pojawiają się przy barach i śmietnikach, kopią nory na skarpie. W centrum Warszawy roi się od szczurów. Mieszkańcy i właściciele licznych w tym miejscu punktów gastronomicznych mają serdecznie dość tej plagi.
Polska

News wPolsce24: Decydujące starcie na szczycie PiS? Kaczyński i Morawiecki mają usiąść do rozmów

opublikowano:
Politycy PiS podający sobie ręce na sali sejmowej
Niedługo może dojść do spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim. (fot. Fratria)
Jeszcze w tym tygodniu może dojść do kolejnego spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim, co potwierdził jeden z najbliższych współpracowników byłego premiera, Piotr Müller.
Polska

ROZMOWA WIKŁY: Kaczyński wyciąga rękę do Morawieckiego? "Do tanga trzeba dwojga"

opublikowano:
Moskal ok
Michał Moskal w programie Rozmowa Wikły komentował napięcia w Prawie i Sprawiedliwości. Poseł PiS przekonywał, że prawica musi zakończyć spory. W rozmowie pojawił się także wątek przyszłości Mateusza Morawieckiego oraz oczekiwanego spotkania byłego premiera z Jarosławem Kaczyńskim.
Polska

Wrocław stanie się "Polskim Centrum Aborcji"? Sprzeciw wobec zatrudnienia aborcjonistki Gizeli Jagielskiej

opublikowano:
gizela
Gizela Jagielska (fot. wPolsce24.tv )
Pod szpitalem w Wrocławiu, największą porodówką na Dolnym Śląsku, odbył się protest, w którym wzięło udział ponad 200 osób. Manifestanci wyrażali stanowczy sprzeciw wobec możliwości zatrudnienia w placówce dr Gizeli Jagielskiej, znanej z wykonywania późnych aborcji w szpitalu w Oleśnicy.
Polska

Jedność prawicy zagrożona. Spór Morawieckiego z Kaczyńskim o Rozwój Plus

opublikowano:
AWIK_Protest_11012024_21
Prawica potrzebuje jedności. Spór o stowarzyszenie Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego (fot. Fratria)
W Prawie i Sprawiedliwości narasta wewnętrzny konflikt, wynikający z powołania przez Mateusza Morawieckiego stowarzyszenia Rozwój Plus. Władze partii uznały tę inicjatywę za struktury konkurencyjne i postawiły swoim członkom twarde ultimatum, grożąc usunięciem z ugrupowania w razie braku rezygnacji z nowej organizacji. Choć były premier deklaruje lojalność, inni politycy PiS zarzucają mu prywatne ambicje i działanie na szkodę jedności obozu patriotycznego.