Gospodarka

Nawet oni to widzą. Były wicepremier w rządzie SLD: Tusk nie zna się na gospodarce, a Polska jedzie na rozpędzie po poprzednikach

opublikowano:
Były minister finansów i wicepremier w rządzie SLD prof. Grzegorz Kołodko nie owija w bawełnę. W programie Najważniejsze pytania skrytykował premiera Donalda Tuska, podkreślając, że obecny szef rządu „mało się zna” na gospodarce i zamiast strategii, Polska zmierza ku poważnym kłopotom finansowym
Tusk cieszy się rozpędzoną gospodarką po poprzednikach, ale chyba "zamknął oczy" i prowadzi kraj na ścianę - to opinia wielu ekspertów od ekonomii (Fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Były minister finansów i wicepremier w rządzie SLD prof. Grzegorz Kołodko nie owija w bawełnę. W programie Polsatu "Najważniejsze pytania" skrytykował premiera Donalda Tuska, podkreślając, że obecny szef rządu „mało się zna” na gospodarce, a pod jego rządami Polska zmierza ku poważnym kłopotom finansowym.

– Premierowi być może wydaje się, że on koordynuje tę politykę gospodarczą, ale mało się na tym zna, a poza tym ma inne sprawy – m.in. utrzymanie w ryzach obecnej koalicji – mówił prof. Kołodko.

Ekonomista nie kryje obaw, że bez głębokiej reformy finansów publicznych kraj czeka recesja.
– Będzie niezwykle trudno finansować już i tak duży dług publiczny, wróci inflacja, spadnie dynamika gospodarcza, być może pojawi się recesja, ponownie zacznie rosnąć bezrobocie i na tym tle będą narastały konflikty społeczne – przestrzegał.

„Dziurawy ser” i reforma podatków

Zdaniem byłego wicepremiera konieczne jest gruntowne przebudowanie systemu podatkowego. – Należy głęboko przeorać obecny system podatkowy, bo to jest dziurawy ser, tam jest za dużo ulg. Tam są pewne przywileje, które nie sprzyjają ani formowaniu kapitału, ani spójności społecznej – oceniał.

Co ciekawe, Kołodko zgadza się z prezydentem Karolem Nawrockim, który zapowiedział wetowanie ustaw podnoszących podatki. – Nie należy podnosić podatków. To nie znaczy, że nie należy zmieniać podatków – zaznaczył ekonomista.

Były szef resortu finansów proponuje m.in. likwidację 13. i 14. emerytury oraz przebudowę programu 800 plus. – Od drugiego dziecka, a nie na każde dziecko – sugerował, dodając, że nawet w obecnej formule należałoby wprowadzić próg dochodowy.

Polska gospodarka na rozpędzie po poprzednikach

Choć Kołodko nie szczędzi krytyki wobec obecnej władzy, podkreśla, że Polska nadal ma solidne fundamenty gospodarcze. – Jest bezsprzecznie krajem sukcesu gospodarczego, który jest z kolei dziełem milionów ludzi przez wiele lat i w niewielkim stopniu tego rządu, który rządzi – lub próbuje rządzić – bo ten rząd nie za bardzo mi się kojarzy z rządzeniem – mówił.

Jak wskazał, obecny wzrost to efekt inercji, a nie zasługa ekipy Tuska. – Ta gospodarka została tak rozpędzona, pomimo zewnętrznego uderzenia w czasie poprzedniej władzy, mam na myśli epidemię Covid-19, i to trwa – podsumował.

źr. wPolsce24 za polsatnews.pl

Gospodarka

NBP pokazał najnowsze dane. Takiej zmiany w polskiej gospodarce jeszcze nie było

opublikowano:
Używane auto z Niemiec? Wygląda na to, że Polacy wolą kupić nowego "Chińczyka"
Używane auto z Niemiec? Wygląda na to, że Polacy wolą kupić nowego "Chińczyka" (Fot. Fratria)
To może być jedna z najbardziej symbolicznych zmian w polskiej gospodarce ostatnich lat. W lipcu 2026 roku Chiny po raz pierwszy wyprzedziły Niemcy i zostały największym dostawcą towarów do Polski. Dane opublikowane przez Narodowy Bank Polski pokazują jednocześnie, że import rósł szybciej niż eksport, a do Polski w dużych ilościach napływały m.in. dobra inwestycyjne, samochody osobowe i sprzęt komputerowy.
Gospodarka

Ponad politycznymi podziałami: Zdecydowane poparcie dla zakazu reklamy alkoholu w Polsce

opublikowano:
24 h sklep
(fot. Fratria)
We wrześniu pod obrady Sejmu ma trafić projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Z tej okazji Fundacja Forum Konsumentów zleciła pracowni IBRiS zbadanie nastrojów społecznych w sierpniu 2026 roku. Wyniki badania jasno wskazują, że polskie społeczeństwo zdecydowanie opowiada się za zaostrzeniem polityki alkoholowej państwa.
Gospodarka

Butelkomaty denerwują Polaków. Jest jednak coś znacznie gorszego: za plastik płacimy Brukseli miliardy

opublikowano:
Butelkomatów jest wciąż za mało. Wielu Polakom nie chce się stać w kolejkach do maszyn w sklepach
Butelkomatów jest wciąż za mało. Wielu Polakom nie chce się stać w kolejkach do maszyn w sklepach (Fot. Fratria)
Wielu Polaków zdążyło już przekląć system kaucyjny. Butelki trzeba przechowywać, pamiętać o ich zabraniu do sklepu, a potem jeszcze znaleźć butelkomat, który przyjmie opakowania. Tymczasem jest w tej całej historii coś, o czym mówi się zdecydowanie mniej. Każda plastikowa butelka, która trafia do recyklingu, ma znaczenie nie tylko dla systemu gospodarki odpadami. Ma również znaczenie dla pieniędzy, które Polska przekazuje do unijnego budżetu. I tutaj zaczynają się naprawdę ciekawe liczby.
Gospodarka

Bogaty region? Aż 25 milionów Europejczyków nie stać na auto. Bruksela szykuje dla nich kolejny cios

opublikowano:
Bruksela zamierza zgodzić się na produkcję aut spalinowych po 2035 roku. Jest jedno "ale" - mają one emitować o 90 proc. mniej dwutlenku węgla
(Fot. Fratria)
Oficjalne dane unijnego urzędu statystycznego obnażają skalę problemu, o którym brukselskie elity wolą milczeć. Już niemal 25 milionów mieszkańców Wspólnoty deklaruje, że z przyczyn czysto finansowych nie może pozwolić sobie na własny samochód. Tymczasem forsowane regulacje klimatyczne, zakazy aut spalinowych i opłaty za emisje uderzą dokładnie w tych, dla których pojazd jest jedynym oknem na świat.
Gospodarka

Szykują się drastyczne podwyżki cen prądu – eksperci policzyli, o ile wyższe będą rachunki

opublikowano:
Licznik prądu, to urządzenie, którego z każdym rokiem rządów Tuska Polacy nienawidzą coraz bardziej
Licznik prądu, to urządzenie, którego z każdym rokiem rządów Tuska Polacy nienawidzą coraz bardziej (fot. shutterstock)
Polskie rodziny muszą przygotować się na kolejny drenaż domowych budżetów. Jak wynika z najnowszych analiz rynkowych, rachunki za energię elektryczną w taryfie dla gospodarstw domowych mogą wkrótce wzrosnąć nawet o 19 procent. W praktyce oznacza to setki złotych mniej w kieszeniach zwykłych obywateli. Czy to bezpośredni skutek uległej polityki rządu wobec unijnego dyktatu klimatycznego?
Gospodarka

Unijne „prawo do naprawy” to fikcja? Wymiana części wciąż droższa niż nowy sprzęt

opublikowano:
Grafika pokazuje problem unijnego prawa do naprawy elektroniki – pomiędzy obietnicą łatwiejszego serwisowania urządzeń a rzeczywistością wysokich kosztów części zamiennych, drogich napraw i rosnącej liczby elektroodpadów.
Unijne prawo do naprawy kontra rzeczywistość: droższa naprawa i rosnące elektrośmieci (graf. AI)
Wielkie obietnice o tanim serwisowaniu i końcu ery elektrośmieci pozostały na papierze. Choć unijna dyrektywa o prawie do naprawy obowiązuje od 31 lipca 2026 roku, konsumenci w całej Europie nadal stają przed tym samym dylematem: serwis zepsutego urządzenia bywa droższy niż zakup nowego w sklepie. Zamiast rewolucji mamy zaporowe ceny podzespołów, drogie usługi i przepisy pełne luk prawnych.