Szykują się drastyczne podwyżki cen prądu – eksperci policzyli, o ile wyższe będą rachunki

Analitycy Biura Maklerskiego Pekao przedstawili twarde wyliczenia, które dla milionów Polaków brzmią jak wyrok. Z szacunków wynika, że przeciętne gospodarstwo domowe zapłaci za prąd aż o 276 zł więcej w ujęciu rocznym. Skok cenowy rzędu blisko jednej piątej to potężne uderzenie, które szczególnie boleśnie dotknie rodziny wielodzietne, seniorów oraz mieszkańców mniejszych miejscowości, dla których koszty utrzymania mieszkania już dziś stanowią lwią część comiesięcznych wydatków.
Koniec tarcz, czas na „uśmiechniętą” drożyznę
Gdy w przestrzeni medialnej rządzący kreślą optymistyczne wizje i zapewniają o stabilizacji sytuacji gospodarczej, rzeczywistość po raz kolejny weryfikuje ich deklaracje. Wygaszenie mechanizmów osłonowych i powrót do pełnych stawek rynkowych obnaża bezradność obecnej ekipy w starciu z realnymi problemami ekonomicznymi Polaków. Zamiast zapowiadanej ulgi, podatnicy otrzymują kolejne obciążenia.
Wzrost taryf dla gospodarstw domowych to jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Eksperci zwracają uwagę, że droższa energia dla przemysłu, handlu i usług natychmiast przełoży się na wzrost cen podstawowych produktów na sklepowych półkach – od pieczywa po nabiał. W ten sposób Polacy za podwyżki zapłacą podwójnie: najpierw w domowych rachunkach, a chwilę później przy kasie w markecie.
Rachunek za brukselski fanatyzm
Skąd biorą się tak gigantyczne presje cenowe w polskim sektorze energetycznym? Źródło problemu od lat pozostaje to samo: bezrefleksyjna zgoda na narzucane z Brukseli regulacje klimatyczne, system ETS oraz wymuszane tempo odchodzenia od stabilnych, konwencjonalnych źródeł wytwarzania energii.
Podczas gdy niektóre zachodnie gospodarki chronią swój przemysł poprzez dopłaty lub dysponują zgoła odmiennym miksem energetycznym, polski konsument staje się zakładnikiem ideologicznej transformacji, na którą naszego kraju zwyczajnie nie stać. Brak twardego postawienia się unijnym urzędnikom i uległość obecnych władz w Warszawie sprawiają, że rachunek za błędy europejskiej elity politycznej płaci przeciętny Kowalski.
Czy rząd ma jakikolwiek plan?
Przedstawione przez analityków prognozy budzą uzasadniony niepokój opozycji i środowisk patriotycznych. Padają pytania o to, czy rząd zamierza podjąć jakiekolwiek realne działania wyprzedzające, by uchronić obywateli przed falą ubóstwa energetycznego.
Dotychczasowa praktyka pokazuje jednak, że zamiast systemowych rozwiązań, obniżenia parapodatków czy walki o polskie interesy na forum unijnym, Polacy mogą spodziewać się jedynie kolejnych apeli o „zaciskanie pasa” i „oszczędzanie energii”. Jedno jest pewne: perspektywa wydania dodatkowych setek złotych na podstawowe media to cios, który bezpośrednio uderzy w dobrobyt i bezpieczeństwo polskich rodzin.
źr. wPolsce24 za wnp.pl









