Gospodarka

Domański dociska kolanem, ale pieniądze nie płyną. Oni naprawdę nie widzą, że system przestał działać?

opublikowano:
Podnoszenie akcyzy przestało przynosić efekt. Młody człowiek nie kupi już wina, wybierze niezdrowe piwo, co poskutkuje dną moczanową, cukrzycą i innymi przykrymi dolegliwościami
Podnoszenie akcyzy przestało przynosić efekt (fot. shutterstock)
Zapowiedzi kolejnych podwyżek podatku akcyzowego na alkohol rząd niezmiennie ubiera w szaty troski o zdrowie Polaków i walki z nadmierną konsumpcją. Jednak oficjalne „Sprawozdanie z wykonania budżetu państwa za rok 2025” brutalnie obnaża bezwład obecnego systemu.

Zamiast zapowiadanych zysków i prozdrowotnego przełomu, mamy do czynienia z postępującą anachronicznością mechanizmów podatkowych, jaskrawym uprzywilejowaniem jednej branży oraz powrotem groźnego zjawiska, jakim jest szara strefa. Czas na głośne „sprawdzam” i głęboką reformę, bo dotychczasowa polityka „dociskania kolanem” właśnie oficjalnie zbankrutowała.

Budżetowe rozczarowanie. Mapa drogowa prowadzi na manowce

Opublikowane przez Radę Ministrów sprawozdanie z realizacji budżetu państwa za rok 2025 to dla urzędników Ministerstwa Finansów prawdziwie chłodny prysznic. Łączne dochody państwa z podatku akcyzowego okazały się o 5,7% (czyli aż o 5,6 miliarda złotych) niższe od prognozy zapisanej w ustawie budżetowej. Resort finansów wprost przyznaje w sprawozdaniu, że

podwyżki stawek akcyzy na wyroby będące używkami nie zwiększają dochodów budżetowych w tempie odpowiadającym tempu wzrostu PKB z powodu zmieniających się wzorców konsumpcji”.

W kuluarach sejmowych słychać już jednak o szykowaniu kolejnych skokowych podwyżek podatków na 2027 rok. Problem w tym, że obecna taktyka fiskalna przypomina próbę wyciśnięcia wody z suchej gąbki. System osiągnął barierę, za którą dalsze podnoszenie stawek przynosi skutek odwrotny do zamierzonego.

Najlepszym tego dowodem jest rynek wyrobów tytoniowych – drastyczne podwyżki podatku doprowadziły tam do głębokiego niedoszacowania wpływów i załamania prognoz rządu, do czego rządzący otwarcie się przyznają. Co więcej, według niezależnych raportów, rośnie szara strefa. 

Dokładnie to samo zjawisko dopada właśnie rynek alkoholowy. Część branży jest już skrajnie przeregulowana, a konsumenci – zamiast pić mniej – zmieniają swoje zachowania zakupowe w sposób, który uderza zarówno w finanse publiczne, jak i w ich własne zdrowie.

Wielki powrót szarej strefy i uprzywilejowane piwo

Najbardziej alarmującym sygnałem płynącym z najnowszych danych są pierwsze od lat realne spadki wpływów z akcyzy na alkohole mocne oraz wino. W przypadku wina, napojów fermentowanych i wyrobów pośrednich przychody państwa zrealizowano w zaledwie 83,3% kwoty prognozowanej! Z kolei dostawy na rynek krajowych wódek, likierów i innych napojów spirytusowych (w przeliczeniu na 100% alkoholu) skurczyły się o 2,4% r/r.

Gdzie podziali się konsumenci win i alkoholi mocnych? Odpowiedź ekspertów jest jednoznaczna: w coraz większym stopniu zaopatrują się w szarej strefie. Zamiast ograniczenia problemu alkoholowego, błędna polityka podatkowa wypycha Polaków w ramiona nielegalnych, nieskontrolowanych producentów, marnując potencjał rodzimego przemysłu spirytusowego i winiarskiego. Podobnie jak ma to miejsce w przypadku papierosów.

Na tym ponurym tle wyróżnia się tylko jedna kategoria: piwo. To jedyny segment alkoholi, w którym rządowi udało się zrealizować, a nawet nieznacznie przekroczyć założone cele fiskalne (wykonanie prognozy na poziomie 104,9%). Rządzący i powiązani z nimi komentatorzy próbują to zjawisko tłumaczyć zmianą stylu życia Polaków i rzekomym masowym przechodzeniem na warianty bezalkoholowe (tzw. trend NoLo – No alcohol, Low alcohol). Dane pokazują jednak, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

Mit NoLo, czyli jak reklama bezalkoholowa napędza procenty

Przeświadczenie, że spadek wpływów z mocniejszych alkoholi wynika z faktu, iż Polacy zaczęli dbać o zdrowie i przerzucili się na trunki „zero”, jest głęboko błędne. Gdyby przyczyną tą rzeczywiście było zastępowanie wariantów alkoholowych tymi pozbawionymi procentów, to właśnie na rynku piwa odnotowano by największe tąpnięcie sprzedaży wersji z zawartością czystego etanolu. Tymczasem według danych GUS to właśnie w segmencie piwa spadek dostaw na rynek był zdecydowanie najmniejszy (zaledwie 0,7% r/r) – ponad trzykrotnie mniejszy niż w przypadku alkoholi mocnych i ponad ośmiokrotnie mniejszy niż w przypadku win gronowych.

Klucz do tej zagadki tkwi w marketingu i prawie. Piwo jako jedyny napój alkoholowy w Polsce posiada ustawowy przywilej reklamy w telewizji czy przestrzeni publicznej. Może także bez żadnych ograniczeń promować swoje marki w wersji „zero”. Co to powoduje? Intensywne promowanie trendu NoLo i reklamy piw bezalkoholowych działają jak koń trojański. Konsument, oglądając spot piwa 0%, podświadomie buduje silną lojalność wobec konkretnego brandu, co bezpośrednio przekłada się na późniejszy zakup tradycyjnego, alkoholowego wariantu tej samej marki.

W ten sposób branża piwna za pomocą legalnych trików marketingowych skutecznie betonuje i stymuluje spożycie alkoholu w Polsce. Z punktu widzenia budżetu państwa jest to zjawisko skrajnie niekorzystne – piwo posiada bowiem kilkukrotnie niższą stawkę akcyzy w przeliczeniu na czysty alkohol w porównaniu do innych napojów. W efekcie Polacy przyjmują ogromne ilości czystego etanolu ukrytego w relatywnie tanim piwie, a budżet państwa traci miliardy złotych na rzecz uprzywilejowanego sektora browarniczego.

Prozdrowotne deklaracje vs. polityczna niemoc

W tym miejscu dochodzimy do fundamentalnego pytania o intencje obozu rządzącego. Skoro Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Finansów jednym głosem powtarzają, że kolejne podwyżki akcyzy mają na celu „ochronę zdrowia Polaków” i „walkę z alkoholizmem”, to dlaczego ignorują narzędzia, które rzeczywiście przyniosłyby oczekiwane rezultaty?

W działaniach rządzących widać rażący brak konsekwencji. Podczas gdy fiskus przygotowuje kolejne drenaże kieszeni konsumentów w postaci wyższych stawek podatku, kluczowe projekty nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości utknęły w martwym punkcie. A to właśnie tam znalazły się zapisy, które realnie uderzyłyby w problem nadmiernego spożycia: radykalne ograniczenie agresywnych promocji cenowych (np. wielopaków w sieciach dyskontów) oraz ukrócenie opisanych wyżej manipulacji reklamowych.

Zamiast odważnych i systemowych reform regulujących rynek reklamy i marketingu – które faktycznie chroniłyby młodzież i ograniczały konsumpcję – rząd wybiera najprostszą, ale całkowicie nieskuteczną drogę: podnoszenie podatków, które uderza wyłącznie w branże bez przywilejów reklamowych (sektor spirytusowy i winiarski).

Czas na głęboką reformę akcyzy

Sprawozdanie budżetowe za rok 2025 powinno stać się dokumentem zwrotnym w debacie o polskich podatkach. Pokazuje ono dobitnie, że obecna konstrukcja podatku akcyzowego faworyzuje jeden rodzaj alkoholu kosztem innych, nie chroni zdrowia publicznego i przestaje gwarantować stabilne wpływy do państwowej kasy.

Dalsze ślepe podnoszenie stawek bez zmiany reguł gry będzie jedynie powiększać chaos. Polska potrzebuje głębokiej i sprawiedliwej reformy systemu podatkowego w obrębie akcyzy. Nowy system powinien opierać się na zasadzie równego opodatkowania każdego grama czystego alkoholu, niezależnie od tego, czy znajduje się on w butelce wódki, rzemieślniczego wina, czy wielkonakładowego piwa z dyskontu. Równolegle z reformą podatkową musi pójść odważne oczyszczenie przestrzeni publicznej z ukrytych reklam alkoholu.

Dopóki rządzący nie zdobędą się na odebranie branży piwnej jej marketingowych przywilejów, wszelkie opowieści o „akcyzie ratującej zdrowie Polaków” pozostaną jedynie cyniczną i fałszywą retoryką służącą łataniu dziury budżetowej kosztem obywateli.

źr. wPolsce24 dane za: Rada Ministrów (2026), „Sprawozdanie z wykonania budżetu państwa za okres od dnia 1 stycznia do dnia 31 grudnia 2025 r. Omówienie”, Warszawa., GUS.

Gospodarka

Rząd znów sięga do kieszeni Polaków. Nowa stawka za prąd

opublikowano:
Pieniądze ułożone na dokumentach
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Koalicja rządząca znów sięga do kieszeni Polaków. Na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt rozporządzenia, który bezpośrednio wpłynie na pozycje widoczne na rachunkach za prąd. Propozycja przygotowana przez Ministerstwo Energii zakłada zmianę jednej z opłat doliczanych do rachunków odbiorców końcowych, co oznacza dodatkowy wydatek dla domowych budżetów.
Gospodarka

Katastrofa finansów pod rządami Tuska! Jest zmiana ratingu Polski

opublikowano:
mid-26b06582
Donald Tusk (Fot. PAP/Paweł Supernak)
Międzynarodowa agencja ratingowa S&P Global Ratings obniżyła perspektywę wiarygodności kredytowej Polski ze stabilnej do negatywnej. Czy Donald Tusk i jego ludzie znowu będą próbowali obarczyć winą za własną nieudolność prezydenta Karola Nawrockiego?
Gospodarka

Od 2027 roku rząd szykuje kolejny cios: drastyczny wzrost podatku. Zapłacimy wszyscy

opublikowano:
Wielu Polaków musi wymienić dowód osobisty. Tutaj pani odwiedza urząd by podpisać dokumenty
Wielu Polaków musi wymienić dowód osobisty (fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Kolejna „niespodzianka” koalicji rządzącej dla ciężko pracujących Polaków. Zamiast obiecywanych w kampanii ulg podatkowych, kwoty wolnej na poziomie 60 tysięcy złotych i wsparcia dla rodzimej przedsiębiorczości, obywatele dostają to, w czym obecna władza czuje się najlepiej: podwyżki danin i sięganie do cudzych portfeli. Ministerstwo Finansów i Gospodarki ogłosiło nowe, wyższe stawki podatku od nieruchomości, które wejdą w życie od 1 stycznia 2027 roku. Uderzenie odczują wszyscy: rodziny posiadające własne M, właściciele domów, działkowicze, a przede wszystkim duszeni kolejnymi obciążeniami polscy przedsiębiorcy.
Gospodarka

Seniorzy przecierają oczy ze zdumienia. Tyle ma wynieść nowa waloryzacja emerytur

opublikowano:
Przegląd Prasy w telewizji wPolsce24
Przegląd Prasy w telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Polska znalazła się w newralgicznym momencie, w którym na nowo ważą się fundamenty naszej państwowości, ładu ustrojowego oraz elementarnego bezpieczeństwa obywateli. Przed gmachem Trybunału Konstytucyjnego nieustannie trwa „Reduta wPolsce24” — społeczny i redakcyjny dyżur, który stał się symbolem oporu wobec prób demontażu kluczowych instytucji Rzeczypospolitej. Polacy, czuwając na posterunku dzień i noc, dają jednoznaczne świadectwo przywiązania do suwerenności i litery prawa. Przypominają tym samym, skąd wziął się wieloletni kryzys ustrojowy, którego zarzewiem był bezprawny skok Platformy Obywatelskiej na sędziowskie nominacje „na zapas” jeszcze jesienią 2015 roku.
Gospodarka

Polska w ścisłej światowej czołówce. Adam Glapiński ujawnił potężną liczbę: „Mamy już 700 ton”

opublikowano:
Prezes NBP Adam Glapiński
Adam Glapiński pochwalił się sukcesem NBP. (fot. Fratria/ Andrzej Wiktor)
Narodowy Bank Polski przekroczył bezprecedensowy próg w gromadzeniu kruszcu. Podczas konferencji prasowej prezes NBP, prof. Adam Glapiński, przekazał kluczową wiadomość: polskie rezerwy złota osiągnęły poziom 700 ton, co plasuje nasz kraj w ścisłej światowej czołówce.
Gospodarka

Tusk pęka! W strachu ugina się przed prezesem NBP

opublikowano:
Polowanie na prezesa NBP. Twarda deklaracja Adama Glapińskiego: Będziemy bronić porządku prawnego
Polowanie na prezesa NBP. Twarda deklaracja Adama Glapińskiego: Będziemy bronić porządku prawnego (fot. wPolsce24)
Donald Tusk po raz kolejny musiał zderzyć się z twardą rzeczywistością i ustąpić. Jak informuje portal wPolityce.pl, powołując się na medialne doniesienia, premier zmienił zdanie i złoży kontrasygnatę pod powołaniem czterech członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Koalicja rządząca, która przez miesiące próbowała destabilizować kluczową dla polskiej gospodarki instytucję, w obliczu zbliżających się konsekwencji rynkowych i stanowczej postawy Pałacu Prezydenckiego, decyduje się na odwrót.