Gospodarka

Akcyzowy chaos. Znów iskrzy konflikt między resortami

opublikowano:
Nowy sondaż pokazuje, że prawicy jest więcej
Nowy sondaż pokazuje, że prawicy jest więcej
Kolejny problem i chaos legislacyjny, który funduje nam rząd Donalda Tuska. Tym razem w centrum zainteresowania znalazły się produkty tytoniowe i projekt ustawy UD213, przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia (MZ). Sprawa wywołuje kontrowersje, w mediach pojawiają się sygnały o poważnych nieporozumieniach pomiędzy resortami. Skąd ta niespójność w stanowieniu prawa?

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) zaalarmował, że prace nad projektem "ustawy o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych" (UD213) cechuje "brak spójności w działaniach rządu".

Jakie czynniki decydują o ostatecznym kształcie tej ustawy? ZPP wskazuje na ogromny chaos regulacyjny i trudne do wytłumaczenia nerwowe ruchy w ramach wspomnianego projektu. Najpierw, 1 lipca 2025 r. Ministerstwo Finansów (MF) wprowadziło wyjątkowo wysoką, 40-złotową stawkę akcyzy od sztuki. Chwilę później, w projekcie UD213, MZ zaproponowało całkowity zakaz obrotu tymi samymi produktami.

Błędne definicje i konsekwencje podatkowe

Warto przypomnieć, że problem z niespójnością regulacji akcyzowych już wcześniej doprowadził do głośnego skandalu.

Poprzednie przepisy stworzyły lukę, która pozwoliła jednemu z koncernów tytoniowych na wprowadzenie na rynek produktu nieobjętego akcyzą, co zachwiało konkurencyjnością i naraziło budżet na straty.

Także w przypadku nowych przepisów Rządowe Centrum Legislacji (RCL) wskazuje, że projekt UD213 jest "wadliwy". 

RCL zwraca uwagę na "niespójną i wadliwą definicję papierosa elektronicznego jednorazowego użytku". Ten błąd dotyczący "kluczowego pojęcia" jednoznacznie wskazuje na "pośpiech i brak rzetelności" na etapie projektowania regulacji.

Centrum Legislacji (czyli eksperci odpowiedzialni za poprawność tworzonych przepisów) alarmuje, że w uzasadnieniu projektu nie wskazano skutków prawno-podatkowych. Eksperci precyzują, że ustawa w obecnym kształcie jest tak skonstruowana, iż może doprowadzić do naruszenie zakazów bez konsekwencji akcyzowych, co wymaga oczywście dalszej analizy. 

Eksperci alarmują i piszą do prezydenta

W ocenie ZPP podejście MZ jest „wysoce nieodpowiedzialne z punktu widzenia budżetu państwa” i oznacza rezygnację z potencjalnych wpływów z akcyzy liczonych „w setkach milionów złotych”.

ZPP wskazuje także, że projektowane przepisy mogą doprowadzić do likwidacji problemów na rynku pracy i utraty stabilności finansowej wielu firm. Dodaje, że polityka dławienia branży tytoniowej będzie utrudniać życie tym, którzy zajmują się produkcją rolną.

Zgodnie z informacjami uzyskanymi przez portal Onet z resortu rolnictwa, w Polsce jest 2,8 tys. plantatorów tytoniu, których uprawy zajmują powierzchnię ok. 9 tys. ha. Z kolei roczna produkcja tego surowca wynosi ok. 20 tys. ton. 

Nie tylko ze strony ZPP płyną sygnały o poważne podejście do przyszłości przemysłu nikotynowego w Polsce. Apel skierowany do prezydenta pojawił się też na stronie Stowarzyszenia JUMP 93, gdzie czytamy:

- Reprezentanci instytucji państwowych nie widzą dowodów naukowych i wielu z nich podważa zamysł redukcji szkód, natomiast w obiegu publicznym brakuje jasnej informacji o wpływie na zdrowie nowych produktów nikotynowych, przez co panuje błędne przekonanie o podobnej szkodliwości palenia zwykłych papierosów i bezdymowego przyjmowania nikotyny – piszą w apelu do prezydenta lekarze i naukowcy, prosząc o organizację przestrzeni do dyskusji na temat zdrowia i przyszłości przemysłu nikotynowego w Polsce. 

W świetle udokumentowanych rozbieżności, ZPP zaapelował o natychmiastowe wstrzymanie dalszych prac nad UD213 i przeprowadzenie konferencji uzgodnieniowej, argumentując, że wprowadzanie kolejnych fundamentalnych zmian w tak krótkim czasie doprowadzi do chaosu regulacyjnego.

źr. wPolsce24 za ZPP/Jump93

 

 

Gospodarka

Zmierzch reklam piwa w polskim sporcie? Wielka szansa dla zupełnie nowych branż

opublikowano:
Szklanki wypełnione piwem ustawione na stoliku
(fot. ilustracyjna/ pixabay)
Szykuje się prawdziwe trzęsienie ziemi w przepisach dotyczących marketingu? Polacy w zdecydowanej większości popierają zakaz reklamy piwa, a projekt zmian w ustawie ma trafić do Sejmu. Choć przedstawiciele browarów biją na alarm i przestrzegają przed dziurą budżetową w klubach, eksperci wskazują drugą stronę medalu: zniknięcie gigantów alkoholowych uwolni przestrzeń dla marek, które do tej pory nie miały szans na przebicie.
Gospodarka

Dramat polskiej wsi i drożyzna w sklepach. Rząd topi rolnictwo, a PSL patrzy bezczynnie

opublikowano:
Ogórki w sklepie drogie, a u rolników tanie
Ogórki w sklepie (fot. shutterstock)
Polski rynek rolno-spożywczy znalazł się w bezprecedensowym kryzysie. Z jednej strony konsumenci w sklepach łapią się za kieszenie, płacąc krocie za podstawowe artykuły, z drugiej – polski rolnik za swoją ciężką pracę otrzymuje grosze. Zjawisko „taniego skupu i drogiej półki” obnaża brutalną rzeczywistość, w której pośrednicy i zagraniczne sieci handlowe notują rekordowe marże, podczas gdy polscy gospodarze stają na skraju bankructwa.
Gospodarka

Szantaż na 780 mln dolarów! Cyberprzestępcy wykiwali Revoluta, dane Polaków wyciekają do sieci

opublikowano:
Karta Revolut, haker przy laptopie i czerwony znak ostrzegawczy symbolizujące wyciek danych klientów i cyberatak
Cyberprzestępcy mieli pozyskać wrażliwe dane klientów Revoluta, w tym dane osobowe, dokumenty tożsamości i informacje o transakcjach (graf AI)
To miał być wzór nowoczesnej i bezpiecznej bankowości, a skończyło się na jednym z największych wycieków danych ostatnich lat. Revolut, z którego korzysta ponad 80 milionów osób na całym świecie, przez kilka miesięcy dobrowolnie wysyłał najbardziej wrażliwe dane swoich klientów cyberprzestępcom. Oszuści po prostu podszyli się pod włoskie organy ścigania. Teraz żądają gigantycznego okupu, a w sieci lądują pierwsze skany dowodów tożsamości – w tym użytkowników z Polski.
Gospodarka

Szokujące spadki cen w skupach. Mercosur zbiera brutalne żniwo na polskiej wsi

opublikowano:
krowa na pastwisku
Szokujące spadki cen w skupach. Mercosur zbiera brutalne żniwo na polskiej wsi. Fotografia ilustracyjna (fot. pixabay)
Tysiące polskich gospodarstw stoi na krawędzi upadku. Zaledwie kilka miesięcy po tymczasowym wdrożeniu umowy handlowej z krajami Mercosur, południowoamerykańska wołowina zalewa europejski rynek, drastycznie zbijając ceny. Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny (PPZW) bije na alarm i oczekuje od polskiego rządu natychmiastowego uruchomienia unijnych procedur ochronnych. Jeśli Bruksela nie zainterweniuje, czeka nas rzeź rodzimej branży mięsnej.
Gospodarka

Potężny bunt w fabrykach Boscha przeciwko unijnym przepisom „Politycy, obudźcie się, bo zaleje nas tania chińszczyzna!”

opublikowano:
fabryka kobieta przy komputerze sterujacym robotem przemysłowym
„Zaleje nas chińszczyzna”. Dramatyczny apel pracowników Boscha, w tle rzeź 100 tys. etatów (fot. bosch-press.pl)
Europejska motoryzacja tonie, a zdezorientowani politycy w Berlinie i Brukseli wciąż udają, że nic się nie dzieje. Rada zakładowa Boscha – największego na świecie dostawcy części samochodowych – bije na alarm i domaga się natychmiastowej ochrony przed nieuczciwą konkurencją z Chin. W tle widmo masowych zwolnień, upadku fabryk i potężnego niepokoju społecznego. „Czas skończyć z tą hipokryzją” – grzmią wściekli pracownicy.
Gospodarka

Dla korporacji to „populizm”, dla Polaków walka o przetrwanie. Biedronka odmawia podwyżek

opublikowano:
Biedronka i Solidarność – protest pracowników oraz plakaty „STRAJK” po zerwaniu mediacji Podpis pod zdjęciem: Spór zbiorowy w Biedronce wchodzi w kolejną fazę. Po fiasku mediacji związkowcy zapowiadają referendum strajkowe.
Spór zbiorowy w Biedronce wchodzi w kolejną fazę. Po fiasku mediacji związkowcy zapowiadają referendum strajkowe (fot. Fratria/graf. AI)
To może być trzęsienie ziemi na polskim rynku handlu detalicznego. Ostatnia runda mediacji między handlową "Solidarnością" a władzami sieci Biedronka zakończyła się fiaskiem. Związkowcy oskarżają pracodawcę o ignorowanie ich postulatów i zapowiadają referendum strajkowe. Z kolei władze sieci odpowiadają ostro: żądania są populistyczne, a ich realizacja kosztowałaby firmę miliard złotych.