Orlen łupi kierowców, PiS kieruje sprawę do UOKiK

Punktem wyjścia dla zarzutów Kuźmiuka są wyniki finansowe Grupy Orlen za drugi kwartał 2026 roku. Jak wskazuje polityk, w segmencie detalicznym, obejmującym sprzedaż paliw, sklepy oraz elektromobilność, koncern osiągnął 0,9 mld zł zysku EBITDA.
Zdaniem posła szczególne znaczenie ma fakt, że wynik ten został osiągnięty w okresie obowiązywania programu CPN, którego elementem było ustalanie maksymalnych cen paliw na stacjach oraz publiczne komunikowanie ich przez ministra właściwego do spraw energii.
Kuźmiuk przekonuje, że sytuacja jest tym bardziej zastanawiająca, że przedstawiciele Orlenu mieli zapewniać, iż marże na sprzedaży paliw zostały obniżone do możliwie najniższego poziomu. Z jednej strony miały być więc minimalne marże, z drugiej – rekordowo wysoki wynik finansowy segmentu detalicznego.
PiS chce, żeby sprawą zajął się UOKiK
W ocenie prof. Kuźmiuka taka sytuacja wymaga wyjaśnienia. Dlatego klub Prawa i Sprawiedliwości kieruje do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wniosek o zbadanie sprawy. Poseł argumentuje, że skoro rząd deklarował ustalanie maksymalnych cen paliw na możliwie niskim poziomie, a jednocześnie Orlen osiągnął bardzo wysoki wynik w sprzedaży detalicznej, należy sprawdzić, z czego wynikała tak duża rentowność. Zbigniew Kuźmiuk twierdzi wprost, że wyniki Orlenu mogą świadczyć o „łupieniu kierowców”.
Polityk zwraca również uwagę na pozycję Orlenu na polskim rynku. Jego zdaniem największa krajowa firma paliwowa ma szczególną odpowiedzialność, ponieważ jej polityka cenowa może wpływać na zachowanie konkurentów.
Ceny paliw szybko przekładają się na inflację
Ceny paliw mają wpływ nie tylko na wydatki kierowców, ale także na koszty funkcjonowania całej gospodarki. Paliwo jest bowiem elementem kosztów transportu, produkcji i świadczenia usług. Jego podwyżki mogą więc stosunkowo szybko przełożyć się na ceny innych produktów i... koszty kredytów, bo nie można spodziewać się, że NBP obniży stopy procentowe.
Poseł wskazuje na dane dotyczące inflacji. Według niego w marcu 2026 roku, gdy ceny paliw gwałtownie rosły, inflacja zwiększyła się z 2,1 do 3 proc., czyli o 0,9 pkt proc. Następnie, m.in. dzięki działaniom w ramach programu CPN, miała spaść do 2,5 proc. w czerwcu. W lipcu, po powrocie stawek VAT i akcyzy do wcześniejszego poziomu, inflacja ponownie wzrosła – do 3 proc.
Rząd obniży VAT na paliwa. Tylko na dwa tygodnie
W tym kontekście Kuźmiuk krytykuje również najnowszą decyzję rządu Donalda Tuska dotyczącą podatku VAT. Zgodnie z przedstawionymi przez niego informacjami od 17 do 31 sierpnia stawka VAT na paliwa ma zostać obniżona z 23 do 8 proc. Jednocześnie nie będzie obniżki akcyzy. Według wyliczeń przywoływanych przez polityka koszt dwutygodniowej obniżki VAT dla budżetu państwa ma wynieść około 400–500 mln zł.
Kuźmiuk podkreśla, że przedsiębiorcy i rolnicy, jako podatnicy VAT, nie odczują obniżki w taki sam sposób jak konsumenci, ponieważ mogą odliczać VAT zawarty w fakturach zakupowych. Poseł sceptycznie ocenia również zapowiedzi, że dzięki obniżce ceny paliw mogą spaść o niemal 1 zł na litrze. Jego zdaniem nie jest przesądzone, że całość obniżki podatku zostanie przeniesiona na kierowców.
Kuźmiuk porównuje Tuska z rządem Morawieckiego
W dalszej części swojego komentarza polityk PiS wraca do 2022 roku i działań rządu Mateusza Morawieckiego po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Przypomina, że wówczas gwałtownie rosły ceny surowców energetycznych, a rząd zdecydował się na obniżenie VAT i akcyzy na szereg produktów i nośników energii. Chodziło m.in. o energię elektryczną, paliwa, gaz i ciepło systemowe, a także nawozy sztuczne i żywność. W niektórych przypadkach VAT został obniżony nawet do zera.
Obniżone stawki obowiązywały przez około rok, a w przypadku żywności jeszcze dłużej. Polityk podkreśla przy tym, że ówczesny rząd nie wprowadził podatku od nadzwyczajnych zysków jako sposobu na zrekompensowanie tych ubytków.
„Dewastacja polskiego budżetu”
Najostrzejsza część argumentacji Kuźmiuka dotyczy jednak kondycji finansów publicznych. Poseł zestawia deficyt budżetowy z 2022 roku z obecnymi wydatkami państwa. Przypomina, że w 2022 roku deficyt wyniósł 12,5 mld zł. Jednocześnie twierdzi, że obecnie podobna kwota deficytu pojawia się w budżecie w ciągu zaledwie około 10 dni. Na tym tle Kuźmiuk uważa za szczególnie niepokojące to, że obniżka VAT na paliwa, kosztująca budżet około 0,4–0,5 mld zł, obowiązywać będzie tylko przez dwa tygodnie. Według polityka pokazuje to skalę problemów finansów publicznych po 2,5 roku rządów Donalda Tuska.
źr. wPolsce24 za X-Zbigniew Kuźmiuk/Salon24











