Tusk kończy wakacje i łaskawie obniża ceny paliw. Na dwa tygodnie
Krótkotrwały ochłap zamiast systemowej pomocy
Gdy Polacy przez całe lato planowali wyjazdy wakacyjne, zmagając się z wyśrubowanymi kosztami transportu i rosnącą inflacją, rząd milczał i biernie przyglądał się opustoszałym portfelom obywateli. Dopiero teraz, gdy czas letnich urlopów dobiega końca, Donald Tusk reanimuje program „Ceny Paliw Niżej”.
Decyzja o wprowadzeniu obniżki stawki VAT na zaledwie dwa ostatnie tygodnie sierpnia to podręcznikowy przykład politycznego cynizmu. Przez większość wakacji Polacy płacili za paliwo astronomiczne kwoty, dolewając miliardy złotych do budżetu państwa w postaci wysokich podatków. Teraz rząd wykonuje czysto wizerunkowy gest, próbując kupić wdzięczność kierowców powracających z urlopów.
Ile uszczknął budżet, a ile oddaje premier?
Gospodarcza polityka koalicji rządzącej staje się coraz bardziej czytelna: najpierw drenować kieszenie podatników przez kilkadziesiąt tygodni, by na chwilę uchylić furtkę i zaprezentować się w roli dobroczyńcy.
-
Miesiące drożyzny: Polacy płacili pełne stawki podatkowe przez cały szczyt sezonu urlopowego.
-
Dwa tygodnie ulgi: Symboliczne cięcie VAT-u, które wygaśnie z pierwszym dzwonkiem szkolnym 1 września.
-
Sztywny bat na przedsiębiorców: Wraz z obniżką VAT rząd wprowadza codzienne obwieszczenia „cen maksymalnych”, co ma przerzucić całą odpowiedzialność na branżę i stacje paliw.
Żeby nikt nie wykorzystał tej sytuacji [...] minister energii każdego dnia będzie informował, jaka jest najwyższa cena” — deklaruje szef rządu, udając, że to nie jego polityka podatkowa doprowadziła do drożyzny na stacjach.
Polacy nie dają się nabrać
Prawda jest nieubłagana: Donald Tusk oszczędza na Polakach wtedy, gdy najbardziej potrzebują wsparcia. Zamiast trwałych obniżek podatkowych i realnego odciążenia gospodarki, kierowcy dostają dwutygodniowy promocyjny ochłap. Od września wszystko wróci do normy, czyli do głębokiego sięgania do kieszeni polskich rodzin.
źr. wPolsce24











