Gospodarka

Niemcy płaczą, Polacy niech dziękują prezesowi Glapińskiemu

opublikowano:
Niemiecka gazeta z produktami w sklepie
Niemiecka gazeta z produktami w sklepie (fot. shutterstock)
Niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” ogłasza oficjalną kapitulację strefy euro wobec drożyzny. Niemcy mają zacisnąć pasa i przyzwyczaić się do permanentnej inflacji. Całe szczęście, że Polska obroniła własną walutę i suwerenność monetarną przed fatalnymi decyzjami EBC.

Zachodnia utopia wspólnej waluty właśnie brutalnie zderza się z rzeczywistością. Na łamach jednego z najważniejszych niemieckich dzienników, „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ), ukazał się porażający artykuł o wymownym tytule: „Musimy przyzwyczaić się do inflacji”. Niemieccy publicyści bezradnie rozkładają ręce i wprost przyznają, że obywatele strefy euro zostali skazani na długofalowe, nieuchronne ubożenie.

Dla Polski płynie stąd jedna, fundamentalna lekcja: całe szczęście, że nie przyjęliśmy euro! Przed tym gospodarczym dramatem uchroniła nas mądra i suwerenna polityka Narodowego Banku Polskiego pod twardym przywództwem prezesa Adama Glapińskiego.

Niemiecki płacz nad paragonem

Nasi zachodni sąsiedzi, którzy przez lata z wyższością pouczali całą Europę Środkową w kwestiach gospodarczych, dzisiaj stoją przy kasach supermarketów z oczami pełnymi łez. Jak skrupulatnie wylicza Dennis Kremer na łamach FAZ, codzienne życie w Niemczech stało się nieznośnie drogie, a statystyki idealnie pokrywają się z bolesnym doświadczeniem zwykłych ludzi. Litr regionalnego mleka w sieci Rewe to już wydatek rzędu 1,59 euro. Z kolei za zwykłą kostkę masła (250 g) Niemcy muszą płacić średnio 2,44 euro – to ponad dwukrotnie więcej niż jeszcze niedawno!

„Znowu wszystko podrożało” („Schon wieder ist alles teurer geworden”) – to zdanie, jak przyznaje niemiecka prasa, stało się nową codzienną mantrą przerażonych konsumentów za Odrą. Niemcy zaczynają rozumieć, że ich dotychczasowy dobrobyt bezpowrotnie mija.

Fatalna postawa Europejskiego Banku Centralnego

Gdzie tkwi źródło tego kryzysu? Choć mainstreamowe media na Zachodzie rzadko zdobywają się na otwartą krytykę unijnych instytucji, FAZ nie jest już w stanie ukryć prawdy i wprost wskazuje winnego: to Europejski Bank Centralny (EBC) we Frankfurcie. Przez lata EBC prowadził nieodpowiedzialną, dogmatyczną politykę sztucznego podtrzymywania zerowych stóp procentowych i zalewania rynków pustym pieniądzem. Kiedy nadciągała fala drożyzny, unijni urzędnicy spali, zajęci ideologicznymi projektami i „zieloną transformacją”.

Dzisiejsza reakcja EBC na kryzys – potęgowany nową wojną w Iranie i blokadą strategicznej dla handlu ropą cieśniny Hormuz – jest spóźniona i wręcz groteskowa. Szefowa EBC Christine Lagarde próbuje wprawdzie pozować na „wojowniczkę z inflacją”, ale jej czyny mówią co innego. Pierwsza od niemal trzech lat podwyżka stóp procentowych w strefie euro o niewielkie 0,25 punktu procentowego (do poziomu zaledwie 2,25%) to gaszenie pożaru lasu za pomocą szklanki wody.

Niemiecka prasa bez owijania w bawełnę ogłasza kapitulację Frankfurtu:

Naturalnie bank centralny traktuje walkę z inflacją poważnie (...). Ale to stało się trudniejsze niż dawniej. (...) Będziemy musieli przyzwyczaić się do nieco wyższej inflacji. Chcąc nie chcąc. Stanie w supermarkecie i stwierdzanie, że zakupy znowu podrożały – to będzie Europejczykom przydarzać się w przyszłości coraz częściej” – czytamy w FAZ.

Eurokraci wprost mówią swoim obywatelom: „Będzie drogo i nic z tym nie zrobimy, musicie do tego przywyknąć”.

Polski złoty i prezes Glapiński naszą tarczą

Oto mityczny „raj”, do którego tak wściekle i bezrefleksyjnie pcha nas polskojęzyczna, liberalna władza. Gdyby Polska uległa tym naciskom i zrezygnowała z narodowej waluty, dzisiaj o losie naszych portfeli decydowaliby oderwani od rzeczywistości urzędnicy we Frankfurcie, dla których polski interes nie ma najmniejszego znaczenia. Stracilibyśmy suwerenność, a polskie rodziny płakałyby nad cenami w euro dokładnie tak samo, jak płaczą dzisiaj Niemcy.

Na tym ponurym tle Europa Środkowa, a w szczególności Polska, jawi się jako oaza stabilności i roztropności. Wszystko dlatego, że zachowaliśmy nasz największy skarb gospodarczy – polskiego złotego – oraz niezależny bank centralny. Podczas gdy EBC paraliżował strach i unijna biurokracja, prezes NBP prof. Adam Glapiński nie wahał się działać szybko, odważnie i z wyprzedzeniem.

To właśnie suwerenna polityka monetarna Warszawy, elastyczny kurs złotego i zdecydowane, polskie decyzje o stopach procentowych uchroniły nasz kraj przed najgorszym złem – przed permanentnym, strukturalnym ubożeniem na wzór zachodni. Prezes Glapiński nie słuchał pokrzykiwań z Brukseli, nie oglądał się na Berlin czy Frankfurt. Realizował wyłącznie polską rację stanu i chronił oszczędności Polaków.

Wnioski na przyszłość

Artykuł w „Frankfurter Allgemeine Zeitung” powinien stać się ostateczną przestrogą dla każdego, kto kiedykolwiek śmiałby jeszcze proponować likwidację złotówki. Euro to pułapka permanentnej drożyzny i utraty kontroli nad własnym losem. Niemcy już to wiedzą i zaczynają boleśnie odczuwać skutki błędów swoich elit. Jeszcze gorzej mają Słowacy, Chorwaci czy Litwini. 

My, Polacy, patrząc dziś na ten zachodni kryzys, możemy z pełną dumą i spokojem powtórzyć: całe szczęście, że nie przyjęliśmy euro! I z tego miejsca należą się głębokie podziękowania dla Narodowego Banku Polskiego oraz prezesa Adama Glapińskiego za skuteczną obronę naszej finansowej suwerenności i niepodległości.

źr. wPolsce24

Gospodarka

Rząd znów sięga do kieszeni Polaków. Nowa stawka za prąd

opublikowano:
Pieniądze ułożone na dokumentach
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Koalicja rządząca znów sięga do kieszeni Polaków. Na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt rozporządzenia, który bezpośrednio wpłynie na pozycje widoczne na rachunkach za prąd. Propozycja przygotowana przez Ministerstwo Energii zakłada zmianę jednej z opłat doliczanych do rachunków odbiorców końcowych, co oznacza dodatkowy wydatek dla domowych budżetów.
Gospodarka

Katastrofa finansów pod rządami Tuska! Jest zmiana ratingu Polski

opublikowano:
mid-26b06582
Donald Tusk (Fot. PAP/Paweł Supernak)
Międzynarodowa agencja ratingowa S&P Global Ratings obniżyła perspektywę wiarygodności kredytowej Polski ze stabilnej do negatywnej. Czy Donald Tusk i jego ludzie znowu będą próbowali obarczyć winą za własną nieudolność prezydenta Karola Nawrockiego?
Gospodarka

Od 2027 roku rząd szykuje kolejny cios: drastyczny wzrost podatku. Zapłacimy wszyscy

opublikowano:
Wielu Polaków musi wymienić dowód osobisty. Tutaj pani odwiedza urząd by podpisać dokumenty
Wielu Polaków musi wymienić dowód osobisty (fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Kolejna „niespodzianka” koalicji rządzącej dla ciężko pracujących Polaków. Zamiast obiecywanych w kampanii ulg podatkowych, kwoty wolnej na poziomie 60 tysięcy złotych i wsparcia dla rodzimej przedsiębiorczości, obywatele dostają to, w czym obecna władza czuje się najlepiej: podwyżki danin i sięganie do cudzych portfeli. Ministerstwo Finansów i Gospodarki ogłosiło nowe, wyższe stawki podatku od nieruchomości, które wejdą w życie od 1 stycznia 2027 roku. Uderzenie odczują wszyscy: rodziny posiadające własne M, właściciele domów, działkowicze, a przede wszystkim duszeni kolejnymi obciążeniami polscy przedsiębiorcy.
Gospodarka

Seniorzy przecierają oczy ze zdumienia. Tyle ma wynieść nowa waloryzacja emerytur

opublikowano:
Przegląd Prasy w telewizji wPolsce24
Przegląd Prasy w telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Polska znalazła się w newralgicznym momencie, w którym na nowo ważą się fundamenty naszej państwowości, ładu ustrojowego oraz elementarnego bezpieczeństwa obywateli. Przed gmachem Trybunału Konstytucyjnego nieustannie trwa „Reduta wPolsce24” — społeczny i redakcyjny dyżur, który stał się symbolem oporu wobec prób demontażu kluczowych instytucji Rzeczypospolitej. Polacy, czuwając na posterunku dzień i noc, dają jednoznaczne świadectwo przywiązania do suwerenności i litery prawa. Przypominają tym samym, skąd wziął się wieloletni kryzys ustrojowy, którego zarzewiem był bezprawny skok Platformy Obywatelskiej na sędziowskie nominacje „na zapas” jeszcze jesienią 2015 roku.
Gospodarka

Polska w ścisłej światowej czołówce. Adam Glapiński ujawnił potężną liczbę: „Mamy już 700 ton”

opublikowano:
Prezes NBP Adam Glapiński
Adam Glapiński pochwalił się sukcesem NBP. (fot. Fratria/ Andrzej Wiktor)
Narodowy Bank Polski przekroczył bezprecedensowy próg w gromadzeniu kruszcu. Podczas konferencji prasowej prezes NBP, prof. Adam Glapiński, przekazał kluczową wiadomość: polskie rezerwy złota osiągnęły poziom 700 ton, co plasuje nasz kraj w ścisłej światowej czołówce.
Gospodarka

Tusk pęka! W strachu ugina się przed prezesem NBP

opublikowano:
Polowanie na prezesa NBP. Twarda deklaracja Adama Glapińskiego: Będziemy bronić porządku prawnego
Polowanie na prezesa NBP. Twarda deklaracja Adama Glapińskiego: Będziemy bronić porządku prawnego (fot. wPolsce24)
Donald Tusk po raz kolejny musiał zderzyć się z twardą rzeczywistością i ustąpić. Jak informuje portal wPolityce.pl, powołując się na medialne doniesienia, premier zmienił zdanie i złoży kontrasygnatę pod powołaniem czterech członków zarządu Narodowego Banku Polskiego. Koalicja rządząca, która przez miesiące próbowała destabilizować kluczową dla polskiej gospodarki instytucję, w obliczu zbliżających się konsekwencji rynkowych i stanowczej postawy Pałacu Prezydenckiego, decyduje się na odwrót.