„Nie dla pomnika germanizatora!” - gorący protest w Sopocie. Mieszkańcy blokują upamiętnienie niemieckiego urzędnika
Rzeźba z brązu miała stanąć w reprezentacyjnym miejscu przed ratuszem, jako symbol „wkładu” Puchmüllera w rozwój kurortu. Projekt zatwierdzono ponad dwie dekady temu, dziś jednak wraca on w zupełnie innym kontekście — także historycznym, jak i politycznym.
Puchmüller, jako urzędnik administracji pruskiej, odpowiadał w Sopocie nie tylko za architekturę, ale i za realizację polityki państwa, które otwarcie germanizowało polską ludność. Lokalni radni PiS przypominają, że Polacy mieli wówczas problemy z uzyskaniem pozwoleń na budowę, a pruska administracja stosowała wobec nich szykany.
Dlatego — jak podkreślają — nie chodzi o narodowość Puchmüllera, lecz o jego konkretną rolę w aparacie germanizacji.
„To element regermanizacji. Ludzie się budzą”
Manifestacji przyglądał się redaktor naczelny wPolsce24.tv Artur Ceyrowski, który zrelacjonował, że protest przyciągnął zarówno radnych i parlamentarzystów, jak i zwykłych mieszkańców, przeciwnych honorowaniu urzędnika pruskiego państwa.
W tłumie było słychać okrzyki: „Nie dla pomnika Niemca!”, „Nie oddamy Polski Niemcom!”
Protestujący podkreślają, że to kolejny epizod szerszego trendu: od gdańskich inicjatyw gloryfikujących postaci związane z III Rzeszą, po wrocławskie przywracanie dawnych niemieckich nazw.
– To wygląda na szeroko zakrojoną politykę regermanizacji przestrzeni publicznej — oceniają organizatorzy pikiety.
Co na to władze Sopotu?
Jak relacjonuje Ceyrowski, władze miasta unikają otwartej dyskusji z przeciwnikami monumentu. Podczas ostatniej sesji Rady Miasta posłance Dorocie Arciszewskiej-Mielewczyk uniemożliwiono zabranie głosu. Próbowano argumentować, że „to nie jej okręg wyborczy”.
Prezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim publicznie stwierdziła, że protesty są „antyniemiecką narracją” i efektem „szkodliwej polityki PiS”, co wzburzyło mieszkańców jeszcze bardziej.
Radni PiS: oddać pomnik na złom
Radni domagają się wstrzymania odsłonięcia monumentu i sprzedania go — jeśli nie znajdzie się kupiec, choćby na złom. Przy aktualnych cenach skupu brązu można byłoby odzyskać część z wydanych 350 tys. zł.
Mieszkańcy: chcemy polskich bohaterów
Wielu sopocian wskazuje, że miasto ma całe grono postaci, które zasługują na pomnik znacznie bardziej niż urzędnik cesarstwa niemieckiego. Padają nazwiska od działaczy „Solidarności” po prof. Lecha Kaczyńskiego, który był związany z Trójmiastem. – To jest Polska, a nie dawny Zoppot. Nie chcemy, by takie symbole wracały do naszego miasta — mówią mieszkańcy.
Zapraszamy do obejrzenia relacji Artura Ceyrowskiego z protestu w Sopocie.
źr. wPolsce24











