Gospodarka

Legendarna polska marka o krok od upadku. Wszystko przez UE, brak szkół i chińskie podróbki

opublikowano:
Sklep firmowy Bolesławiec
Sklep firmowy Bolesławiec (fot. shutterstock)
Nasze narodowe dobro, bolesławiecka ceramika, podbija rynki całego świata i stanowi wizytówkę polskiego rzemiosła. Dlaczego więc legendarne zakłady stoją dziś na progu potężnego kryzysu? Odpowiedź jest prosta: zabójcza konkurencja z Azji, brak rąk do pracy wywołany upadkiem szkolnictwa zawodowego oraz duszenie rodzimego przemysłu unijnymi kosztami.

Polska ceramika, a w szczególności kultowe, ręcznie zdobione naczynia z Bolesławca, to od pokoleń synonim polskiego sukcesu, tradycji i niezrównanej jakości. Nasze wyroby to prawdziwy hit eksportowy, za który zachodni pasjonaci są w stanie płacić krocie. Wydawałoby się, że tradycyjne manufaktury powinny pławić się w luksusie i planować kolejne dekady stabilnego rozwoju. Rzeczywistość bezlitośnie weryfikuje jednak te nadzieje. Jak alarmują branżowe media, w tym niedawny reportaż „Forbesa”, to ceramiczne eldorado wchodzi w głęboki, strukturalny kryzys. Choć zamówień od klientów zagranicznych nie brakuje, zakłady nie nadążają z ich realizacją. Powód? Katastrofalny brak rąk do pracy oraz bezczelne, niszczycielskie praktyki ze strony totalitarnego giganta z Azji – Chin.

Chiński sabotaż tradycji – podrabiają nawet nazwę wsi!

Jednym z najbardziej bulwersujących przejawów bezwzględnej walki rynkowej, z jaką muszą mierzyć się polscy producenci, jest azjatyckie piractwo przemysłowe. Arkadiusz Grzesikowski, prezes Zakładów Ceramicznych „Bolesławiec”, wskazuje w rozmowie z "Forbesem" na porażające różnice produkcyjne i cynizm konkurencji. Sprawa zaszła tak daleko, że w Chinach… przemianowano jedną z tamtejszych wsi na „Bolesławiec” tylko po to, by móc legalnie sygnować masową, tandetną produkcję nazwą legendarnego polskiego zagłębia!

Podczas gdy polskie wyroby powstają w oparciu o unikalną, tradycyjną technikę stempelkową i wymagają godzin żmudnej, artystycznej pracy ludzkich rąk, chińskie fabryki zalewają rynek masowym drukiem, mechanicznym tłoczeniem i tanią imitacją. Azjatyckie podróbki pozbawione są duszy i rzemieślniczej precyzji, ale pozwalają na drastyczne zbicie kosztów. Globalny rynek zalewany jest tanią masówką, która bezczelnie podszywa się pod polski dorobek narodowy.

Gdzie się podziali polscy rzemieślnicy? Grzechy liberalnej edukacji

Sama konkurencja z Chinami nie byłaby jednak tak bolesna, gdyby polskie zakłady mogły w pełni wykorzystać swój potencjał. Niestety, uderza w nie potężny kryzys demograficzny i pokoleniowy. „Nie ma pasjonatów i rąk do pracy” – to dramatyczna diagnoza, która powinna być ostrzeżeniem dla całej polskiej gospodarki.

Przez dekady transformacji ustrojowej, pod dyktando liberalnych „autorytetów”, systematycznie niszczono w Polsce szkolnictwo zawodowe i technika. Młodym ludziom wmawiano, że rzemiosło i praca we własnej fabryce to zajęcia gorszej kategorii, masowo produkując bezrobotnych magistrów marketingu czy psychologii.

Dzisiaj zbieramy tego gorzkie owoce. Starsze pokolenie utalentowanych malarek i rzemieślników odchodzi na emeryturę, a młodzi Polacy, wychowani w kulturze natychmiastowego zysku i pracy przed komputerem, nie garną się do wymagającej, precyzyjnej pracy fizycznej. Manufaktury w Bolesławcu pilnie poszukują pracowników, oferując stabilne zatrudnienie, lecz rynek pracy świeci pustkami.

Unijny gorset dusi polską przedsiębiorczość

Do problemów z kadrami i nieuczciwą konkurencją dochodzi trzeci, niemniej groźny czynnik: Bruksela. Produkcja ceramiki to proces niezwykle energochłonny. Aby glina zamieniła się w biskwit, a szkliwo nadało naczyniom kultowy, głęboki granat, produkty muszą spędzić kilkanaście godzin w piecach rozgrzanych do temperatury przekraczającej 1200 stopni Celsjusza.

W warunkach szaleńczej unijnej polityki klimatycznej, windowania cen energii przez systemy ETS oraz bezwzględnego narzucania drakońskich norm emisji, koszty utrzymania produkcji w Polsce rosną w zastraszającym tempie. Tymczasem azjatyccy konkurenci, nieoglądający się na żadne „zielone łady”, produkują tanio, korzystając z węgla i taniej energii, a następnie bez przeszkód eksportują swoje towary na rynek europejski. To jawna dyskryminacja polskich i europejskich producentów przez własnych urzędników.

Czas na obronę polskiego dziedzictwa

Tradycja bolesławieckiej ceramiki sięga kilkuset lat. Przetrwała wojny, zabory i mroki komunizmu. Byłoby narodową hańbą, gdyby w XXI wieku, w dobie rzekomego dobrobytu, polskie rękodzieło zostało wykończone przez zalew chińskiej tandety, urzędniczą ślepotę Brukseli i brak systemowego wsparcia dla szkolnictwa rzemieślniczego.

Przykład Bolesławca pokazuje jak na dłoni, że bez powrotu do patriotyzmu gospodarczego, realnej ochrony rodzimego rynku przed nieuczciwym importem oraz odbudowy szacunku do pracy fizycznej i zawodowej, stracimy to, co w naszej gospodarce najcenniejsze – polską tożsamość i unikalną tradycję przekazywaną z ojca na syna. Czas uderzyć w dzwon alarmowy, zanim legendarne piece w Bolesławcu wygasną na zawsze.

źr. wPolsce24 za Forbes, Zakłady Bolesławiec

Gospodarka

Korzystasz z BLIK-a? Od 1 września takie transakcje zostaną zablokowane

opublikowano:
Kobieta korzystająca z komputera i trzymająca w dłoni białą kartę kredytową
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Popularna metoda płatności wprowadza rewolucyjną zmianę, która wejdzie w życie już 1 września. Jeśli korzystasz z BLIK-a, musisz o tym wiedzieć! System automatycznie zablokuje wybrane transakcje, jeszcze zanim zdążysz je autoryzować.
Gospodarka

8-10 września 2026, XXXV Forum Ekonomiczne w Karpaczu – ponad 6000 gości

opublikowano:
Forum ekonomiczne w Karpaczu
Forum ekonomiczne w Karpaczu (fot. forum-ekonomiczne.pl)
We wtorek, 8 września, o godz. 12.00 – rozpocznie się XXXV Forum Ekonomiczne w Karpaczu. Zainteresowanie tegoroczną edycją jest wyjątkowo duże, dlatego warto jak najszybciej się zarejestrować. Dynamika zgłoszeń wskazuje, że tegoroczna frekwencja może być wyższa niż w latach ubiegłych. Szacujemy, że Karpacz odwiedzi ponad 6000 gości – liderów świata polityki, gospodarki, nauki i kultury z ponad 60 krajów.
Gospodarka

Ponad pół miliona Polaków bez pracy. Fatalne dane GUS obnażają rządy Tuska

opublikowano:
Bezrobocie w Polsce rośnie
Bezrobocie w Polsce rośnie (fot. shutterstock)
Koniec mitu o rzekomym dobrobycie i gospodarczym sukcesie ekipy Donalda Tuska. Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują brutalną rzeczywistość polskiego rynku pracy: liczba osób bezrobotnych wzrosła o 14,1 proc. w ujęciu rocznym. Bez pracy pozostaje już 574 tysiące naszych rodaków, a znalezienie nowego etatu staje się drogą przez mękę.
Gospodarka

Czerwony alert sanitarny. Skażona żywność mogła trafić do Polski!

opublikowano:
Skażone jajka mogły trafić do Polski. Na zdjęciu palety jaj.
(fot. Fratria)
Setki zatruć, zamknięta ferma i pilne ostrzeżenie rozesłane do ośmiu krajów Unii Europejskiej. Na liście państw zagrożonych dostawą niebezpiecznego towaru znalazła się Polska. Najnowszy skandal żywnościowy w Belgii po raz kolejny obnaża słabości unijnego łańcucha dostaw i stawia kluczowe pytanie o bezpieczeństwo naszych stołów.
Gospodarka

Zagraniczny kapitał przejmuje kontrolę nad Żabką. Na stole gigantyczne miliardy i groźba pożegnania z polską giełdą

opublikowano:
Logo sklepu Żabka
(fot. Fratria)
Największa sieć małych sklepów w Polsce staje w obliczu całkowitego przejęcia przez zagranicznego giganta. Kanadyjski koncern Alimentation Couche-Tard, właściciel sieci stacji paliw Circle K, ogłosił oficjalne wezwanie do sprzedaży stu procent akcji Żabka Group. Na stole leżą gigantyczne pieniądze, wycena spółki przekracza 32 miliardy złotych, a w tle pojawia się realny scenariusz opuszczenia przez handlowego giganta warszawskiego parkietu.
Gospodarka

Szef Volkswagena wyszedł do pracowników. Takiej reakcji w Wolfsburgu się nie spodziewał

opublikowano:
Oliver Blume, szef Volkswagena, na tle samochodu marki VW w centrum testowym koncernu podczas kryzysu i planów redukcji zatrudnienia
Gorąco w Wolfsburgu. Pracownicy VW wygwizdali prezesa po słowach o wielkich cięciach (fot. vw-press.pl/wikipedia)
Gdy szef koncernu Oliver Blume wzywał ponad 10 tysięcy pracowników do „zjednoczenia się”, odpowiedzieli mu buczeniem, gwizdami i transparentami. „Nasze miejsca pracy to nie wasze korekty bilansowe” – krzyczeli. Szef Volkswagena ma jednak dla nich tylko jedną wiadomość: wasze etaty są „teoretyczną kalkulacją” do wycięcia.