Koniec legendarnej niemieckiej marki? Zyski runęły o ponad 91%!

Jeszcze niedawno Porsche było „maszynką do zarabiania pieniędzy” w grupie Volkswagena. Jednak wyniki za ostatnie miesiące przypominają jazdę bez hamulców w dół stoku. Choć przychody spadły o niespełna 13%, to zysk operacyjny w drugim kwartale stopniał do poziomu, którego marka nie widziała od lat.
Co doprowadziło do finansowej katastrofy?
Na tak fatalny wynik złożyło się kilka czynników, które uderzyły w producenta jednocześnie:
1. Zapaść na rynku chińskim: Chiny, które przez lata były najważniejszym rynkiem dla Porsche, przechodzą transformację. Lokalni producenci aut elektrycznych oferują technologie, którym niemieckie auta premium coraz trudniej dorównać cenowo. Sprzedaż w Państwie Środka spadła o blisko jedną trzecią.
2. Problemy z modelem Taycan: Flagowy elektryk marki, który miał być symbolem nowej ery, notuje fatalne wyniki. Popyt na Taycana wyparował, a klienci coraz częściej pytają o powrót do tradycyjnych napędów spalinowych.
3. Koszty transformacji i nowe cła: Porsche inwestuje miliardy w elektryfikację (m.in. elektrycznego Macana i Cayenne), co przy spadającej sprzedaży drastycznie obniża rentowność. Do tego dochodzi widmo wysokich ceł w USA, które mogą kosztować firmę setki milionów euro rocznie.
4. Wymiana gamy modelowej: Rok 2024 i 2025 to czas wielkich zmian – odświeżono niemal całe portfolio (911, Panamera, Taycan, Macan). Tak masowa wymiana modeli generuje ogromne koszty wdrożeniowe i przejściowe zastoje w dostawach.
Reakcja Porsche: Powrót do korzeni?
W odpowiedzi na kryzys, szefostwo Porsche już zapowiedziało drastyczne programy oszczędnościowe. Z firmy ma odejść nawet 1900 osób, a plany dotyczące całkowitej elektryfikacji zostały zrewidowane.
Marka głośno mówi teraz o „elastyczności napędów” – co w praktyce oznacza, że silniki spalinowe i hybrydy zostaną z nami znacznie dłużej, niż planowano.
Co to oznacza dla kierowców?
Dla fanów marki informacja o powrocie do rozwoju silników spalinowych może być paradoksalnie dobrą wiadomością. Porsche zrozumiało, że nie da się zmusić klientów do prądu, jeśli ci wciąż kochają dźwięk tradycyjnego silnika. Z drugiej strony, firma musi podnieść ceny (szczególnie w USA), aby ratować topniejące marże.
Czy to tylko chwilowe potknięcie, czy strukturalny kryzys niemieckiej motoryzacji?
źr. wPolsce24 za "Die Welt"











