50 mld zł przejdzie Polsce koło nosa? Rząd Tuska blokuje kluczową inwestycję. A mogła być druga Gdynia
Z inicjatywy senatora Biereckiego została zwołana Komisja Infrastruktury Senatu, podczas której ma zostać przedstawiona informacja ministra infrastruktury na temat aktualnego stanu realizacji projektu rozbudowy Parku Logistycznego Małaszewicze.
Najważniejsza inwestycja na wschodzie
Rozbudowa terminala kontenerowego na granicy z Białorusią miała być najważniejszą inwestycją w historii województwa lubelskiego. To właśnie na stacji w Terespolu miał być pierwszy przystanek w Unii Europejskiej, przyjmujący towary przewożone koleją z Dalekiego Wschodu. Zgodnie z wyliczeniami ekspertów, już w pierwszych10 latach działania hubu kolejowego do budżetu państwa wpłynęłoby co najmniej 50 miliardów złotych. Spora część tych pieniędzy miała zostać w kieszeniach mieszkańców regionu i samorządów, które zyskałyby na ożywieniu gospodarczym.
- Ta inwestycja jest opisana w ustawie przyjętej w 2023 roku, która zakładała zainwestowanie w rozbudowę Małaszewic 4,5 mld zł, tak aby w ciągu 10 lat Skarb Państwa uzyskał dochody w wysokości 50 mld. To jest znakomita inwestycja – mówi w rozmowie z telewizją wPolsce24 senator Bierecki.
Dlaczego projekt jest hamowany?
Szkopuł w tym, że – jak podkreśla - nie jest ona realizowana.
Ustawę dotyczącą rozbudowy Małaszewicz przyjęto pod koniec rządów Zjednoczonej Prawicy. Gdy do władzy doszli politycy koalicji Donalda Tuska, projekt zaczął być hamowany.
- Rząd mydli oczy obywatelom, podejmując działania pozorne. Niedawno przeznaczył 117 mln zł na 3-letni program drobnych remontów, które mają się odbywać w parku logistycznym Małaszewicze – mówi rozmówca wPolsce24.
Konkurencja dla zachodnich portów
Według niego inwestycja jest wstrzymywana wyłącznie z powodów politycznych. Takich samych jak te, dla których Komisja Europejska odmówiła finansowania tej rozbudowy w roku 2022.
- Małaszewicze stanowią konkurencję dla przeładunków z Dalekiego Wschodu, które teraz odbywają się głównie przez porty Morza Północnego. Ten szlak byłby znacznie bardziej atrakcyjny, szlak kolejowy, bo by znacznie skrócił czas dostarczenia towarów. Tak, znacznie skraca, a przede wszystkim pozwoliłby Polsce uczestniczyć w podziale tego tortu – wyjaśnia Bierecki.
Rząd ogranicza polskie ambicje
Tymczasem te możliwe duże przychody omijają nasz budżet. Skoro rozbudowa terminala byłaby tak korzystna, dlaczego zatem nie jest realizowana? Senator Bierecki podejrzewa, że ze względu na „zagraniczny interes polityczny”.
- Ten rząd nie podejmuje śmiałych działań gospodarczych, które mogłyby rozpędzić gospodarkę Polski, zwiększyć nasz budżet, ale jednocześnie rzucić wyzwanie innym gospodarkom. Mamy do czynienia wygaszaniem Polski, z ograniczaniem polskich ambicji. Gdyby Małaszewicze się rozwinęły, gdyby ten szlak z Dalekiego Wschodu do Unii Europejskiej prowadził przez Lubelszczyznę, Polska byłaby bogatszym krajem, nasza branża transportowa bardzo by na tym skorzystała – tłumaczy.
Efekt Gdyni
- Kiedy rozmawiamy w Senacie o budżecie, ja się za każdym razem pytam o Małaszewicze. Dziś posiedzenie komisji jest szczególne, ponieważ w tym posiedzeniu będą brali udział także przedstawiciele samorządu wojewódzkiego, województwa lubelskiego, samorządu lokalnego z miasta Terespol, które jest miastem graniczącym z Małaszewiczami i korzystającym z tej infrastruktury. To jest najważniejsza inwestycja rozwojowa w Polsce Wschodniej – mówi Bierecki, który tę inwestycję porównuje z budową w latach 20. XX wieku Gdyni.
- To jest coś, co porównujemy z budową Gdyni na biednym wtedy Pomorzu, na biednej wsi kaszubskiej. Małaszewicze, jeśli zostaną rozbudowane, przyniosą podobny efekt dla gospodarki tego regionu – zwraca uwagę senator.
Cała rozmowa w materiale wideo
źr. wPolsce24











