Inflacja znów odbija. Ceny rosną, o tańszych kredytach możesz zapomnieć, a partia Tuska... jest z tego dumna!

Paliwa znów „ciągną” inflację w górę
Za lipcowy wzrost w dużej mierze odpowiadają ceny paliw, które gwałtownie poszły w górę po wycofaniu rządowego programu osłonowego i powrocie wyższej stawki VAT. Ekonomiści ING Bank Śląski wskazują, że same paliwa podrożały aż o 13,9 proc. miesiąc do miesiąca. To wystarczyło, by podbić wskaźnik inflacji o około 0,5–0,6 punktu procentowego. Jednocześnie w tle wciąż działa czynnik geopolityczny – wahania cen ropy na świecie szybko przekładają się na ceny na stacjach w Polsce.
Żywność tanieje, ale to za mało
Ciekawym kontrastem jest sytuacja w sklepach spożywczych. Lipiec był już trzecim miesiącem z rzędu, kiedy ceny żywności i napojów bezalkoholowych spadały w ujęciu miesięcznym. To efekt zarówno sezonowych obniżek cen warzyw i owoców, jak i ostrej konkurencji między sieciami handlowymi. Mimo to spadki te nie były w stanie zrównoważyć wzrostów cen paliw.
Inflacja bazowa nie odpuszcza
Niepokojący jest też lekki wzrost inflacji bazowej – czyli tej po wyłączeniu żywności i energii. Według szacunków wzrosła ona w lipcu do 3,1 proc. z 3,0 proc. miesiąc wcześniej. To sygnał, że presja cenowa nie ogranicza się tylko do paliw, ale zaczyna być bardziej rozproszona w gospodarce.
Stopy procentowe bez zmian. Kredyty też
Wnioski ekonomistów są dość jednoznaczne. W obecnych warunkach nie ma przestrzeni do obniżek stóp procentowych przez Narodowy Bank Polski po wakacjach. Aktualny scenariusz zakłada brak zmian stóp procentowych aż do końca 2026 roku. Pierwsze, i to raczej ograniczone, obniżki są możliwe dopiero w 2027 roku, ale to póki co tak odległy termin, że trudno przywiązywać się do tych prognoz. A to oznacza jedno: osoby liczące na spadek rat kredytów hipotecznych będą musiały uzbroić się w cierpliwość.
Tymczasem na koncie w portalu X, należącym do największej partii tworzącej koalicję 13 grudnia pojawił się taki wpis:
Zatem, gdy eksperci ekonomiczni zgodnie alarmują, że jest przestrzeń do dalszego wzrostu inflacji i nie ma mowy o tańszych kredytach, w równoległym świecie wyborców Donalda Tuska właśnie świętują.
Wszystko zależy od jednego czynnika
Kluczową niewiadomą pozostaje sytuacja międzynarodowa i ceny energii. Im dłużej utrzymają się wysokie ceny paliw, tym większe ryzyko, że firmy zaczną przerzucać koszty na klientów. Z drugiej strony gospodarka wysyła sygnały osłabienia – realna siła nabywcza gospodarstw domowych jest pod presją, co ogranicza możliwości dalszych podwyżek cen.
Efekt? Inflacja może pozostać podwyższona, ale jednocześnie na tyle niepewna, że bank centralny nie będzie chciał ryzykować zbyt szybkiego luzowania polityki pieniężnej.
źr. wPolsce24 za PAP











