Prezydent uratował dziś porządek prawny w Polsce! To niewiarygodne co chciał zrobić rząd

Prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych - poinformowała w piątek kancelaria prezydenta. W ocenie Nawrockiego jej przepisy łamią zasadę, zgodnie z którą prawo nie działa wstecz.
Na takie rozwiązania nie można się zgodzić!
Sedno problemu jest proste i nie wymaga skomplikowanych interpretacji. Ustawa przewidywała, że nowe obciążenie podatkowe obejmie dochody osiągnięte jeszcze przed jej wejściem w życie. Innymi słowy – państwo chciało sięgnąć po pieniądze, które zostały już zarobione w czasie, gdy takie prawo nie obowiązywało. To uderza w jedną z najbardziej fundamentalnych zasad cywilizacji prawnej: lex retro non agit – prawo nie działa wstecz.
Prezydent nie zrobił więc nic nadzwyczajnego. Zrobił dokładnie to, czego oczekuje się od strażnika konstytucji – zatrzymał rozwiązanie budzące poważne wątpliwości i oddał je pod ocenę sądu konstytucyjnego. Wbrew narracji części rządu nie jest to działanie „przeciwko Polakom”, lecz w ich interesie.
Bo dziś celem są firmy paliwowe. Łatwo wskazać je palcem, powiedzieć o „nadzwyczajnych zyskach” i uzasadnić sięgnięcie po ich pieniądze. Ale jeśli raz zgodzimy się na zasadę, że państwo może wstecznie opodatkować legalnie osiągnięte dochody, to granica przestaje istnieć.
Dziś – koncerny, jutro – inne branże, a pojutrze – zwykli obywatele, którym po prostu się powiodło.
Prawo ma być równe dla wszystkich!
To właśnie dlatego decyzja prezydenta ma znaczenie wykraczające daleko poza bieżący spór polityczny. Nie chodzi o 4 miliardy złotych, o które upomina się minister finansów Andrzej Domański. Chodzi o to, czy państwo polskie będzie działało według jasnych reguł, czy według doraźnej potrzeby fiskalnej.
Zasada niedziałania prawa wstecz nie jest abstrakcyjnym zapisem z podręcznika. To fundament zaufania obywatela do państwa. Jeśli ktoś podejmuje decyzje gospodarcze, inwestuje, ryzykuje – musi mieć pewność, że reguły gry nie zostaną zmienione po fakcie.
Dlatego właśnie ta decyzja nie jest „obroną wielkich korporacji”, jak chcieliby niektórzy. Jest obroną elementarnej przewidywalności prawa. A bez niej nie ma ani stabilnej gospodarki, ani realnej wolności.
Prezydent nie zamknął drogi do dyskusji o opodatkowaniu nadzwyczajnych zysków. Zatrzymał jedynie próbę wprowadzenia tego mechanizmu w sposób sprzeczny z podstawowymi zasadami państwa prawa.
źr. wPolsce24 za PAP/prezydent.pl











