Paradne! Polacy płaczą przy dystrybutorach, a Tusk zrzuca winę za gigantyczne ceny paliw na prezydenta Nawrockiego

Pod koniec czerwca przestał obowiązywać rządowy program Ceny Paliw Niżej (CPN), który tymczasowo obniżał VAT na paliwa. Wcześniej rząd Tuska przywrócił także akcyzę. Wszyscy spodziewali się, że spowoduje to wzrost cen paliw na stacjach, ale nikt nie spodziewał się, że będzie aż tak gwałtowny i wysoki.
Polacy płaczą przy dystrybutorach
Już dzień po wygaśnięciu tego programu kierowcy mocno odczuli to w swoich portfelach. Cena benzyny 95 wzrosła z 6 do 6,82 zł, a podstawowego oleju napędowego z 6,19 do 6,99 zł. To jednak był dopiero początek. Od tego czasu, w ciągu niespełna czterech tygodni, cena benzyny wzrosła o ok. 1,5 zł za litr, a diesla o 1,8 zł. Oznacza to, że za zatankowanie standardowego, 50-litrowego baku kierowcy zapłacą odpowiednio o 75 i 90 złotych więcej.
W rozmowie z Marcinem Wikło kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek zauważył, że ceny paliw obecnie są wyższe niż wtedy, gdy Orlenem rządził Daniel Obajtek, chociaż wtedy zarówno cena baryłki ropy, jak i dolara była wyższa, niż teraz. Ocenił, że rząd okrada Polaków, by łatać w ten sposób dziurawy budżet. Tusk znalazł jednak innego winowajcę – prezydenta Karola Nawrockiego.
Tusk znalazł winnego
Jak informowaliśmy wcześniej, prezydent skierował ustawę o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Zdaniem Tuska to właśnie to wpłynęło na cenę paliw. Ktoś złośliwie powiedział, że był CPN, czyli te ceny paliwa niżej, a teraz mamy CKN, ceny Karola Nawrockiego. Trochę tak jest niestety, no bo szkoda tych czterech miliardów, bo my naprawdę je przeznaczyliśmy na to, aby obniżać ceny paliw – powiedział na konferencji w Głuchołazach.
Warto przypomnieć, że prezydent zdecydował się na skierowanie tej ustawy do TK, bo miała działać wstecz i nałożyć podatki na zyski od marca. Nie był pewny, czy jest to zgodne z polskim systemem prawnym. Wyraził jednak opinię, że jego zdaniem ta ustawa nie wpłynie na obniżkę cen paliw, bo koncerny przerzucą koszty tego dodatkowego podatku na klientów.
Rozważą przywrócenie kontroli cen
Tusk przyznał, że obecnie ceny paliw na światowych rynkach ponownie nieco spadły, ale twierdzi, że nie widać tego jeszcze na stacjach. Zaznaczył jednak, że sytuacja na Bliskim Wschodzie jest nadal niestabilna.
W takich kryzysach, kiedy paliwo drożeje na świecie, siłą rzeczy koncerny paliwowe zarabiają więcej. Tak zawsze się dzieje. Myśmy zaproponowali, nie pierwszy raz, żeby od tych nadzwyczajnych zysków koncernów państwo wzięło podatek i finansowało obniżenie cen paliwa – stwierdził - Naprawdę nie rozumiemy, dlaczego prezydent to zablokował. To nie jest weto, ale de facto skutki są takie, jak przy wecie.
Równocześnie Tusk obiecał, że jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie i ceny nadal będą rosnąć, to rząd rozważy przywrócenie regulacji cen paliw – ale jedynie pod koniec wakacji. Zaproponujemy rozwiązanie, by przynajmniej na ostatnie dwa tygodnie wakacji, kiedy zaczną się powroty z wakacji, ulżyć kierowcom wprowadzając regulowane ceny paliw – stwierdził. Dodał jednak, że o szczegółach będzie dopiero rozmawiał z ministrem finansów.
źr. wPolsce24 za TVN24











