Dramat polskich firm. Koalicja 13 Grudnia zarzyna kurę znoszącą złote jajka

Liczniki biją, firmy znikają w zastraszającym tempie
Jak podaje @TLP_Polska od 2023 roku ubywa nam przewoźników wykonujących międzynarodowy transport drogowy. Tylko w ciągu 4 miesięcy tego roku zniknęły 473 firmy transportowe!” – alarmuje Alvin Gajadhur na platformie X.
To porażający bilans rządów ekipy, która obiecywała wsparcie dla przedsiębiorców. Zamiast obiecanej „ulgi”, polskie firmy rodzinne, budowane z trudem przez dekady, masowo ogłaszają upadłość lub likwidują działalność. Przegrywamy walkę z zagraniczną, często nieuczciwą konkurencją ze Wschodu, podczas gdy resort infrastruktury zajmuje się głównie markowaniem działań i rzucaniem kłód pod nogi własnym obywatelom.
Drastyczny e-TOLL, czyli jak rząd dusi biznes
Głównym narzędziem egzekucji polskiego transportu stał się system e-TOLL. Jak wynika z najnowszego, zatrważającego raportu Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska” (TLP), urzędnicy zafundowali branży prawdziwy wstrząs kosztowy. Od 1 lutego stawki opłat drogowych wzrosły średnio o blisko 40–42 procent! Mało tego, ministerstwo rozszerzyło sieć dróg płatnych o kolejne 645 kilometrów, łupiąc kierowców na niemal 5,9 tys. km tras w całym kraju.
Efekty tej grabieżczej polityki są jednoznaczne:
-
Aż 73% przedsiębiorstw transportowych spodziewa się w najbliższych miesiącach drastycznego pogorszenia rentowności.
-
Aż 60% firm musi dziś dopłacać do interesu z własnej, i tak już minimalnej, marży! Zleceniodawcy odmawiają renegocjacji stawek, grożąc zerwaniem umów, przez co przewoźnicy zostali postawieni pod ścianą.
-
Blisko połowa (ponad 47%) firm planuje ograniczenie działalności lub redukcję floty. Zamiast inwestować w nowoczesne, ekologiczne pojazdy, polscy przedsiębiorcy walczą o biologiczne przetrwanie.
Uderzenie w małe, polskie firmy rodzinne
Prezes TLP Maciej Wroński wprost wskazuje, że obecny kryzys uderza w fundamenty polskiej przedsiębiorczości. Nasz sukces transportowy w Europie opierał się na małych, często wielopokoleniowych firmach rodzinnych. Dzisiaj to oni cierpią najbardziej. Wśród mikroprzedsiębiorców posiadających do 10 pojazdów, aż 74% nie jest w stanie podnieść cen za swoje usługi, a ponad 63% funkcjonuje na granicy bankructwa.
Gdzie jest obiecana pomoc ze strony rzekomo „pro-gospodarczego” PSL? Ministrowie Klimczak i Bukowiec wolą udawać, że problemu nie ma, traktując system e-TOLL wyłącznie jako bezwzględną maszynkę do łatania dziury budżetowej kosztem ciężko pracujących Polaków.
Drożyzna uderzy w każdego z nas
Katastrofa branży TSL (Transport-Spedycja-Logistyka) nie zamknie się w gabinetach prezesów firm przewozowych. Transport to krwiobieg gospodarki. Jeśli rosną koszty przewozu towarów, to lada moment zdrożeje absolutnie wszystko na sklepowych półkach – od chleba i mleka, po materiały budowlane i elektronikę. Co więcej, zdesperowani kierowcy ciężarówek, uciekając przed drakońskimi opłatami na drogach krajowych, będą wybierać drogi lokalne. To oznacza rozjeżdżone drogi w gminach i powiatach, zniszczoną infrastrukturę samorządową i gigantyczne koszty dla lokalnych społeczności.
Rząd Donalda Tuska w imię unijnych dogmatów i łatania własnej nieudolności budżetowej niszczy kurę znoszącą złote jajka. Polski transport, który generuje istotną część naszego PKB, jest systemowo likwidowany. Jeśli ministrowie z PSL natychmiast nie powstrzymają tego szaleństwa, przejdą do historii jako ci, którzy własnymi rękami zakopali polską suwerenność gospodarczą na europejskich drogach. Sprawa jest jasna – czas rozliczyć grabarzy z ich „dokonań”.
źr. wPolsce24 za tlp.org.pl











