Kompromitacja resortu infrastruktury! Minister Klimczak funduje koszmar przyszłym kierowcom i niszczy polską branżę transportową
Egzaminacyjny absurd i tysiące poszkodowanych
3 marca znowelizowano przepisy ruchu drogowego, czym resort głośno się chwalił w kontekście poprawy bezpieczeństwa. Urzędnicy zapomnieli jednak o fundamentalnej kwestii – aktualizacji bazy pytań egzaminacyjnych. Zmianie uległa na przykład dopuszczalna prędkość ciągnika rolniczego, która wzrosła z 30 km/h do 40 km/h. System egzaminacyjny, tkwiący w starych przepisach, uznawał jednak prawidłowe odpowiedzi kursantów (40 km/h) za błąd.
Sytuacja zakrawa na ponury żart, gdy na ekranach podczas państwowego egzaminu zamiast zdjęcia ze scenką drogową, którą trzeba zinterpretować, pojawia się po prostu białe pole. Kursanci zmuszeni są dosłownie zgadywać odpowiedzi. Tylko do niedawna na samej Lubelszczyźnie wykryto 167 wylosowanych błędnych pytań, przez co kilkanaście osób powinno mieć unieważniony egzamin. Szacuje się, że w całej Polsce ten skandaliczny problem może dotyczyć nawet tysiąca obywateli.
Jak na tę kompromitację reaguje minister Klimczak? Szef resortu infrastruktury idzie w zaparte i przekonuje, że problemu nie ma, a w bazie nie ma błędnych pytań. Zamiast rozwiązywać realne kryzysy i brać odpowiedzialność za podległy mu resort, minister woli przypisywać sobie sukcesy, które w rzeczywistości są efektami i zapoczątkowanymi działaniami poprzedniego rządu Zjednoczonej Prawicy. Jego nieudolność sprawiła, że stał się on już w sieci obiektem kpin i "bohaterem memów".
Polscy przewoźnicy na skraju upadku
Niekompetencja uderza również w krwiobieg naszej gospodarki – polską branżę transportową. Przewoźnicy są załamani, ponieważ w lutym minister Klimczak zafundował im drastyczną, ponad 40-procentową podwyżkę opłat e-toll za korzystanie z płatnych odcinków dróg. W połączeniu z gigantycznymi podwyżkami cen paliw, sytuacja staje się dramatyczna. Przedsiębiorcy balansują na granicy opłacalności lub wręcz działają poniżej tej granicy, ponieważ kontrahenci nie chcą podwyższać stawek.
Statystyki są alarmujące: ponad 70 procent przewoźników obawia się utraty rentowności, a 50 procent zapowiada redukcję floty i pozbywanie się ciężarówek, byle tylko przetrwać ten rynkowy dramat. Stowarzyszenie Transport i Logistyka Polska wystosowało dramatyczny apel do premiera Donalda Tuska oraz ministra infrastruktury o obniżenie opłaty paliwowej, jednak rząd pozostaje na te wezwania całkowicie głuchy. Gdzie trafiają wydzierane Polakom pieniądze z podwyżek? Jak trafnie diagnozuje Alvin Gajadhur, wszystko wskazuje na to, że idą one wprost na łatanie potężnej dziury budżetowej, spowodowanej drastycznie mniejszymi wpływami z podatku VAT.
Skandaliczne zaniechania rządu mogą przynieść katastrofalne skutki – polscy przewoźnicy mogą zostać wkrótce całkowicie wyparci z rynku przez zagraniczną konkurencję, chociażby firmy z Ukrainy. Minister Klimczak, który niegdyś sam mianował się "ambasadorem przewoźników", a zimą obrzucał kierowców ciężarówek winą za śnieżny armagedon na drogach, swoimi decyzjami udowadnia, że całkowicie nie radzi sobie z powierzoną mu funkcją. Cierpią na tym zwykli obywatele i polscy przedsiębiorcy.
źr. wPolsce24











