Ministrze Klimczak, pobudka! Błędne pytania na prawo jazdy nadal wiszą na stronie ministerstwa

Jak alarmuje były minister infrastruktury i były szef Inspekcji Transportu Drogowego Alvin Gajadhur, wadliwe pytania… wciąż można znaleźć na oficjalnej stronie resortu.
„Szok! @MI_GOV_PL udostępnia na stronie internetowej bazę pytań na prawo jazdy. I potwierdza, że znajdują się tam też błędne pytania. Panie Ministrze @DariuszKlimczak, proszę poważnie podejść do zarządzania Ministerstwem, a nie robić z resortu KABARETU!” – napisał na platformie X.
To kolejny rozdział afery, która wybuchła po ujawnieniu, że podczas egzaminów teoretycznych na prawo jazdy losowane były pytania niezgodne z aktualnym stanem prawnym. Chodzi m.in. o przepisy dotyczące zatrzymywania prawa jazdy – znowelizowane, ale nieuwzględnione w systemie egzaminacyjnym.
Resort infrastruktury potwierdził, że problem dotyczył co najmniej ośmiu pytań z liczącej ponad 3,5 tysiąca bazy. Zapewniono również, że zostały one wycofane z systemów egzaminacyjnych i nie są już losowane podczas testów.
Jednocześnie ustalono, że co najmniej 21 osób mogło zostać poszkodowanych – to kandydaci, którzy potencjalnie zdali egzamin, ale przez błędne odpowiedzi uzyskali wynik negatywny.
Mimo tych deklaracji pojawia się zasadnicze pytanie: dlaczego błędne pytania wciąż widnieją publicznie na stronie ministerstwa?
Sprawa ma także poważny wymiar instytucjonalny. Dyrektorzy czterech Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego złożyli zawiadomienie do prokuratury przeciwko ministrowi infrastruktury. Zarzucają mu niedopełnienie obowiązków i działanie na szkodę interesu publicznego. Ich zdaniem zaniedbania mogą skutkować koniecznością unieważniania egzaminów i przeprowadzania ich ponownie – na koszt WORD-ów.
Resort kpi z przyszłych kierowców?
To sytuacja bez precedensu. Dyrektorzy instytucji odpowiedzialnych za egzaminy państwowe rzadko wchodzą w otwarty spór z władzą. Tym razem jednak zdecydowali się na krok, który pokazuje skalę napięcia w systemie.
Minister Dariusz Klimczak zapowiedział wprawdzie zmiany systemowe i legislacyjne, które mają zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości. Jednak bieżące działania – a raczej ich brak – budzą coraz większe zdziwienie.
Bo jeśli państwo przyznaje, że popełniło błąd, a jednocześnie nadal udostępnia obywatelom wadliwe materiały, to trudno mówić o skutecznym zarządzaniu kryzysem. Pytanie, które dziś zadaje sobie wielu Polaków, brzmi coraz ostrzej: czy to jeszcze państwo, czy już tylko administracyjny chaos?
źr. wPolsce24 za X-Alvin Gajadhur











