Gospodarka

Absurdalne tezy lobbystów z branży alkoholowej. Bez nich upadnie sport i kultura?

opublikowano:
Ktoś pije piwo na tle zachodzącego słońca.
(Fot. ilustracyjna, Pixabay)
„Bez nas upadnie sport, festiwale, a może i cała kultura!” – taki lament coraz częściej dobiega ze strony branży alkoholowej, gdy tylko na horyzoncie pojawia się widmo zaostrzenia przepisów o zakazie reklamy i sponsoringu. Czy polski sport naprawdę wyląduje na deskach, jeśli z koszulek i banerów znikną logotypy browarów? Przyglądając się faktom, liczbom i doświadczeniom innych krajów, widać wyraźnie, że mamy do czynienia z mistrzowsko wykreowanym mitem oraz próbą emocjonalnego szantażu.

Festiwal absurdów w Sejmie: od ratowania demografii po „zagładę miast”

Dyskusje w parlamencie i w mediach wokół nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi obnażyły skalę desperacji lobby browarniczego. O ile powoływanie się na rzekome łamanie unijnego prawa czy wolności gospodarczej szybko okazało się chybione (prawo unijne w pełni pozwala krajom chronić zdrowie publiczne), o tyle w kuluarach i na komisjach padły argumenty ocierające się o groteskę.

Wśród opowieści roztaczanych przez obrońców status quo pojawiały się absurdalne tezy o tym, że alkohol:

  • Buduje więzi społeczne i w ten sposób rzekomo… zapobiega kryzysowi demograficznemu,

  • Ma dobroczynny wpływ na zdrowie konsumentów,

  • Chroni rolnictwo, ratując przed zmarnowaniem „zalegające tony ziemniaków”,

  • Jest fundamentem kultury narodowej, a ograniczenie jego promocji doprowadzi do upadku całych ośrodków miejskich, takich jak Tychy czy Żywiec.

Kiedy te kuriozalne tezy nie znalazły posłuchu, wyciągnięto najcięższe działo: „Zabijecie polski sport i rozrywkę!”.

Sponsoring to nie mecenat z dobrego serca. To chłodny zakup uwagi

W narracji koncernów browary jawią się niemal jak dobroduszni mecenasi renesansu, bezinteresownie sypiący groszem na stadiony i festiwale muzyczne. Prawda jest znacznie bardziej prozaiczna: sponsoring to twardy biznes, a nie filantropia.

Kluby i organizatorzy wydarzeń sprzedają uwagę kibiców oraz uczestników koncertów, a korporacje tę uwagę bezwzględnie kupują. Chodzi o zjawisko tzw. „oswajania marki”: piwo przestaje być w percepcji odbiorcy groźną, uzależniającą substancją psychoaktywną, a staje się synonimem relaksu, przyjaźni, pasji, zdrowej rywalizacji i sportowego sukcesu.

Zakaz ekspozycji logo nie oznacza zakazu przelewania pieniędzy na rzecz sportu, pozbawia go jedynie marketingowej korzyści, przez co branża traci biznesowy powód do podpisywania umów.

Mit zagłady: zobaczmy, co stało się we Francji i na Litwie

Koronnym dowodem na absurdalność twierdzenia, że sport bez alkoholu zginie, są doświadczenia międzynarodowe. Polska nie wyważa otwartych drzwi:

  • Francja: Już na początku lat 90. przyjęła rygorystyczne przepisy (słynna Loi Évin), zakazując reklamy i sponsoringu sportowego przez marki alkoholowe. Czy francuski sport przestał istnieć? W 2016 roku Francja zorganizowała wielkie piłkarskie mistrzostwa Europy, jej kluby należą do europejskiej czołówki, a paryskie igrzyska olimpijskie w 2024 roku zachwyciły cały świat.

  • Litwa: W 2018 roku wprowadziła jeden z najostrzejszych zakazów reklamy w Europie. Mimo czarnych scenariuszy koszykówka – litewski sport narodowy – ma się znakomicie.

  • Norwegia i Islandia: Rygorystyczny zakaz obecności marek alkoholowych na koszulkach i stadionach obowiązuje tam od lat, a kraje te regularnie brylują w rankingach sukcesów sportowych oraz powszechnej aktywności fizycznej mieszkańców.

Rzeczywistość pokazuje, że miejsce wycofujących się browarów szybko zajmują inne branże: sektor technologiczny, finansowy, motoryzacyjny czy e-commerce.

Rachunek bez litości: 100 milionów kontra 93 miliardy złotych

Głównym orężem przeciwników zmian jest kwota ok. 100 milionów złotych rocznie, którą browary wprowadzają na rynek sponsoringu sportowego oraz do Funduszu Zajęć Sportowych dla Uczniów. Choć dla mniejszych klubów to odczuwalne pieniądze, warto zestawić tę sumę z kosztami, które ponosi całe społeczeństwo.

Według szacunków Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom (KCPU), roczne koszty społeczno-ekonomiczne spożywania alkoholu w Polsce sięgają ponad 93 miliardów złotych. Składają się na to m.in.:

  • obciążenia systemu ochrony zdrowia (hospitalizacje, leczenie chorób przewlekłych i urazów powypadkowych),

  • interwencje policji i praca wymiaru sprawiedliwości,

  • wypłaty zasiłków i pomoc społeczna,

  • absencja w pracy, wypadki przy pracy oraz spadek produktywności gospodarki.

Mamy tu do czynienia z klasycznym zjawiskiem prywatyzacji zysków i uspołeczniania kosztów. Zyski ze sprzedaży piwa, marża i budowa wizerunku trafiają do kieszeni udziałowców koncernów.

Rachunek za leczenie skutków uzależnień, zniszczone zdrowie i interwencje karetek płacą wszyscy podatnicy w składkach NFZ. Wydatek 100 mln zł na marketing sportowy to zaledwie ułamek promila kwoty, jaką państwo wydaje na gaszenie pożarów wywołanych nadużywaniem alkoholu.

Sport ma promować zdrowie, a nie używki

Argument, że bez pieniędzy z piwa polskie stadiony zamilkną, a festiwale znikną z mapy kulturalnej, jest obliczony wyłącznie na wywołanie paniki. Zabezpieczenie finansowania sportu dzieci i młodzieży (np. poprzez przesunięcia z opłaty od tzw. małpek czy środków Funduszu Zdrowia Publicznego) to kwestia sprawnej polityki państwa.

Sport z definicji uosabia witalność, zdrowy tryb życia i przekraczanie własnych granic. Zmuszanie go do roli słupa ogłoszeniowego dla branży, która w zamian za kroplówkę finansową żąda prawa do promowania swoich produktów wśród milionów kibiców, jest paradoksem, z którym pora skończyć.

źr. wPolsce24 za DGP

Gospodarka

Polska niknie w oczach. Najnowsze dane GUS nie pozostawiają złudzeń

opublikowano:
tłum ludzi
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego ukazują pogłębiający się kryzys demograficzny w Polsce. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2026 roku populacja kraju skurczyła się o 90 tysięcy osób. Głównymi przyczynami spadku są gwałtowna przewaga liczby zgonów nad urodzeniami oraz szybkie starzenie się społeczeństwa.
Gospodarka

Polski wynalazek zrewolucjonizuje budownictwo! Ze starych ubrań powstaną… cegły

opublikowano:
Cegły z Polski podbiją rynki?
Cegły z Polski podbiją rynki? (fot. shutterstock)
Kiedy zachodnie elity prześcigają się w narzucaniu kolejnych ograniczeń i cichaczem wysyłają tony śmieci do Afryki, polscy naukowcy pokazują, czym jest prawdziwa innowacja. Rodzima spółka Myco Renew opracowała unikalną technologię, która odpady tekstylne zamienia w pełnowartościowy materiał budowlany. Polskie „ekocegły” mogą wstrząsnąć rynkiem i rozwiązać problem, z którym Bruksela radzi sobie wyłącznie na papierze.
Gospodarka

Katastrofa na polskiej wsi! Komornicy wejdą do tysięcy gospodarstw. Były minister alarmuje: „Ludzie mają nóż na gardle!”

opublikowano:
shutterstock_2581422501
Polscy rolnicy mają nóż na gardle (fot. wPolsce24)
Polska wieś staje w obliczu bezprecedensowego kryzysu. Setki, jeśli nie tysiące prężnie działających, nowoczesnych gospodarstw rolnych mogą wkrótce trafić pod młotek komornika. Dramatyczny wzrost kosztów produkcji, załamanie cen skupu oraz zalew polskiego rynku tanią żywnością z zagranicy doprowadziły rodzimych producentów na skraj przepaści. W mocnych słowach na łamach portalu topagrar.pl sytuację skomentował były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.
Gospodarka

Polska wieprzowina tylko na papierze. Porażające wyniki kontroli w całym kraju

opublikowano:
Mięso w sklepie
Kupujesz „polskie” mięso? Wyniki kontroli w sklepach zwalają z nóg (fot. ilustracyjna/ pexels)
Kupujesz schab lub karkówkę z biało-czerwoną flagą w przekonaniu, że wspierasz rodzimych hodowców? Rzeczywistość bywa zupełnie inna. Najnowsze kontrole Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wykazały, że wywieszki w sklepach regularnie wprowadzają konsumentów w błąd, a mięso z zachodnioeuropejskich ferm sprzedawane jest jako rzekomy „Produkt Polski”.
Gospodarka

3 mln zł stracone tylko w jednym mieście. Działacz KO obnaża patologię systemu kaucyjnego

opublikowano:
Puste butelki plastikowe
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Wprowadzony z wielkimi nadziejami system kaucyjny w Polsce po pierwszym roku funkcjonowania jest surowo rozliczany. Nawet przez działaczy ugrupowania, którzy stoją za jego wprowadzeniem. Zamiast zapowiadanego sukcesu ekologicznego, samorządowcy i eksperci wskazują na poważne luki, absurdalne koszty logistyczne oraz ogromne kwoty kaucji, które zamiast wrócić do portfeli konsumentów, przepadają w śmietnikach lub utknęły w systemie, a mowa o 3 mln zł tylko w jednym mieście.
Gospodarka

Kupujesz przez internet? UOKiK wydaje ostrzeżenie, możesz stracić pieniądze

opublikowano:
Dłoń trzymająca kartę bankomatową przed laptopem
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Podejrzanie wysokie rabaty, fikcyjne wyprzedaże magazynowe i sklepy udające lokalne polskie butiki – Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów opublikował poradnik ostrzegający przed nieuczciwymi praktykami w sieci. Sprawdź, na co uważać podczas zakupów online, aby nie stracić oszczędności.