Polityczny spektakl dopiero się rozkręca? W. Żurek potwierdza: Prokuratura ma taśmy w sprawie Zondacrypto. Kogo nagrano?

Ludzie Tuska bronią... interesów rosyjskiej mafii?
Media już w kwietniu br. ujawniły, iż Sylwester Suszek (założyciel giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto) miał nagrywać rozmowy ze swoimi partnerami biznesowymi. Jedną z osób, które znalazły się na nagraniach był Rafał Z., któremu - wg ujawnionych taśm - Suszek zarzucał wyprowadzenie z giełdy kryptowalut milionów złotych. Znany inwestor giełdowy został w środę zatrzymany i doprowadzony przez funkcjonariuszy do katowickiej delegatury Prokuratury Krajowej.
Dziś Suszek zapadł się pod ziemię (zaginął w tajemniczych okolicznościach w 2022 r. i od tego czasu jego los pozostaje nieznany), a festiwal grania taśmami dopiero się rozpoczyna. Zwłaszcza, że wiele wskazuje na to, iż nagrywał swoich rozmówców nie tylko on, ale i ten, który przejął po nim nadzór nad Zondacrypto, czyli P. Kral.
Jednocześnie - przypomnijmy - człowiek, który stał na czele upadłej giełdy kryptowalutowej Zondacrypto jest dziś klientem... prawej ręki Donalda Tuska. Pod koniec sierpnia poseł KO i adwokat Roman Giertych oświadczył, że to on jest obrońcą prezesa Zondacrypto Przemysława Krala. Jak informowały media zaprzyjaźnione z Koalicją Obywatelską, prawnik - razem z mecenasem Jackiem Dubois - miał załatwiać dla Krala status małego świadka koronnego w śledztwie w sprawie afery.
W tym samym czasie z sejmowej mównicy premier Tusk grzmiał, iż za całą sprawą stać mogła... rosyjska mafia. Nie wiadomo, czy zarzucał swoim politycznym sojusznikom i współpracownikom bronienie interesów Kremla, czy może miał na myśli coś innego.
Pytań wokół tej afery jest znacznie więcej, bo - jak pisaliśmy w czerwcu br, Związek Banków Polskich w 2024 roku przyjął do swoich struktur operatora giełdy Zondacrypto jako członka wspierającego. To właśnie lobbyści giełdy pisali oficjalne uwagi ZBP do kluczowej ustawy regulującej rynek kryptowalut, a Ministerstwo Finansów wdrażało je „słowo w słowo”. Wszystko działo się na długo przed tym, jak Tusk ogłosił w Sejmie, że platforma jest kontrolowana przez rosyjskie służby i mafię.
To, jak bardzo bezradna było państwo polskie w konfrontacji z aferzystami pokazała także - już w maju br.! - senacka debata o aferze Zondacrypto. Zamiast przedstawienia twardych mechanizmów ochrony obywateli i polskiego rynku, senatorowie usłyszeli biurokratyczne tłumaczenie i dowód realnej bezradności aparatu państwa.
Prokuratura zabezpieczyła nagrania. Szef resortu ucina pytania o nazwiska
Aktualnie obserwujemy kolejne odsłony tego niezwykłego politycznego spektaklu, a informację o tym, iż prokuratura dysponuje materiałami wideo i audio Żurek potwierdził podczas porannej rozmowy w programie „Graffiti”. Prowadzący dopytywał szefa resortu sprawiedliwości o dowody gromadzone w ramach wielowątkowego śledztwa wokół giełdy kryptowalutowej.
Odpowiedź była krótka, ale jednoznaczna: prokuratura dysponuje nagraniami dotyczącymi sprawy. Gdy jednak padło kluczowe pytanie o to, kogo zarejestrowano na zabezpieczonych nośnikach, a także o to, czy materiały obejmują spotkania z udziałem znanych polityków, przedsiębiorców lub dziennikarzy, minister stracił ochotę do rozmowy.
Kogo one dotyczą? Nie mogę o tym powiedzieć. Proszę zwolnić mnie z tej odpowiedzi - uciął Żurek, zasłaniając się tajemnicą toczącego się postępowania przygotowawczego.
Polityczna burza i walka o narrację
Samo potwierdzenie faktu istnienia taśm natychmiast zaogniło spór publiczny. Dla każdego jest przecież oczywiste, iż nagrania mogą teraz stać się narzędziem nacisku lub szantażu przed nadchodzącymi rozstrzygnięciami politycznego.
Komentatorzy i politycy opozycji wskazują na powiązania biznesowo-towarzyskie wokół podmiotów kryptowalutowych, stawiając tezę, że sprawa dotyka bezpośredniego zaplecza obozu rządzącego oraz podległych premierowi służb.
W przestrzeni publicznej podnoszone są wątki nieformalnych kontaktów, lobbingu i obecności przedstawicieli świata władzy na wydarzeniach powiązanych ze środowiskiem Zondacrypto. Z kolei strona rządowa i jej media przekonują, że sprawa jest "aferą prawicy".
Istnienie nagrań oznacza, że wkrótce zaprzyjaźnione z władzą media rozpoczną prezentowanie tego, co prokuratura będzie chciała ujawnić. Wszystko po to, żeby afera Zondacrypto przestała być wyłącznie sprawą z pogranicza technologii i wielkich finansów, stała się jednym z najgorętszych punktów zapalnych na polskiej scenie politycznej.
Dzięki temu Donaldowi Tuskowi już udało się sprawić, iż wszyscy zapomnieli już o innych kwestiach, choćby o niewyjaśnionych sprawach związanych ze Szpitalem Południowym, kradzieżach i przekrętach w czasie powodzi czy o absurdalnie wysokich cenach paliw.
źr. wPolsce24 za Graffiti











