Owsiak, w rozmowie z PAP nie ukrywa rosnącego niepokoju. I uderza w jeden z najbardziej wrażliwych punktów: sens swojego dalszego działania w sytuacji, gdy system ochrony zdrowia przechodzi załamanie.
„Nie kupujemy tomografów i rezonansów za miliony złotych po to, by stały bezczynnie.”
Tak komentuje Owsiak limity jakie wprowadza NFZ i jednocześnie przyznaje, że relacje z Ministerstwem Zdrowia wyraźnie się pogorszyły:
„Z obecną ministrą zdrowia nie mamy żadnego kontaktu.”
Jeszcze ostrzej brzmi jego diagnoza całego systemu — określonego jako „trudno sterowalny moloch z milionem problemów”. Największe obawy szefa WOŚP budzą jednak konkretne decyzje finansowe. Chodzi o ograniczenie finansowania niektórych badań ponad limity przez Narodowy Fundusz Zdrowia i resort zdrowia.
„Decyzja Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia, by mniej niż do tej pory płacić za nadlimitowe niektóre badania, podcina skrzydła i momentami zahacza już o pytanie o sens tego wszystkiego.”
To jedna z najmocniejszych wypowiedzi w całym wywiadzie. Bo dotyka fundamentu działalności WOŚP — społecznego zaufania, że przekazywany sprzęt będzie realnie ratował życie. Owsiak stawia sprawę jasno: społeczeństwo zbiera pieniądze, fundacja kupuje sprzęt, ale to państwo ma obowiązek zapewnić, by był on wykorzystywany.
„My kupujemy sprzęt dla szpitali. Państwo ma swoje zadanie: utrzymywać system.”
Jeśli nawet taki zwolennik Tuska jak Owsiak alarmuje, że sprzęt za miliony złotych może nie być w pełni wykorzystywany, to pytanie o efektywność całego systemu przestaje być teoretyczne. I właśnie dlatego te słowa mogą wywołać tak duże poruszenie.
źr. wPolsce24 za PAP