Globalny szwindel. Wielkie koncerny karmią Europę zakazaną chemią z Mercosuru. Co piąta filiżanka kawy jest "zatruta"

Podwójne standardy dla gigantów, bat na Europejczyków
Mechanizm tego globalnego procederu jest równie prosty, co bezczelny. Wielkie koncerny chemiczne produkują w Europie silne, toksyczne środki ochrony roślin, których stosowanie na europejskiej ziemi jest surowo wzbronione ze względu na ich szkodliwość dla zdrowia i środowiska. Te same substancje są jednak legalnie i na masową skalę eksportowane do potęg rolniczych Ameryki Południowej i Azji – m.in. do Brazylii czy Kolumbii.
Tam wielcy agro-baronowie i powiązane z międzynarodowym kapitałem korporacje opryskują nimi gigantyczne plantacje kawy. Efekt? Masowy produkt, uprawiany bez oglądania się na jakiekolwiek normy zdrowotne, trafia z powrotem na europejski rynek. Brukselscy urzędnicy, którzy potrafią zniszczyć lokalne, rodzinne gospodarstwo w Polsce, Czechacz czy Niemczech za najmniejsze uchybienie regulacyjne, wobec tego gigantycznego szwindlu pozostają ślepi i głusi.
Co naprawdę ląduje w naszej porannej filiżance?
Raport zatytułowany „Trucizna w naszej filiżance kawy”, o którym donosi dziennik "Süddeutsche Zeitung", pokazuje zatrważające dane. Badania laboratoryjne importowanych ziaren kawy konwencjonalnej wykazały obecność substancji, które w Europie zostały wycofane ze względu na udowodnione działanie rakotwórcze, mutagenne lub niszczące układ nerwowy.
Przemysłowi lobbyści próbują uspokajać opinię publiczną twierdzeniami, że proces palenia ziaren w wysokiej temperaturze neutralizuje większość chemii. Jednak eksperci i organizacje badające rynek alarmują: śladowe ilości tych toksyn wciąż pozostają w surowcu, a przy regularnym, codziennym spożywaniu kawy przez miliony ludzi, mamy do czynienia z permanentnym podtruwaniem konsumentów. Wolny rynek nie może oznaczać wolności do karmienia ludzi zakazaną chemią tylko dlatego, że proces produkcji odbył się poza granicami Unii.
Bezkarne elity i cwaniacy z Mercosuru
W tle tego procederu majaczy wielka geopolityka i interesy oligarchów z Ameryki Południowej, zrzeszonych w bloku handlowym Mercosur. Umowy o wolnym handlu, które tak forsownie przepychają globalistyczne elity w Brukseli i Berlinie, to pisany pod dyktat korporacji pakt przeciwko zdrowemu rozsądkowi i suwerenności żywnościowej Europy.
Latynoamerykańscy potentaci rolniczy, do spółki z europejskimi korporacjami, nie ponosząc kosztów restrykcyjnej polityki środowiskowej, oferują produkt drastycznie tańszy, bezwzględnie wypychając z rynku uczciwych producentów. Z kolei globalne korporacje spożywcze zarabiają podwójnie – najpierw sprzedając na Globalne Południe toksyczną chemię, a potem skupując skażone nią ziarna i sprzedając je Europejczykom w kolorowych opakowaniach z napisem "premium".
Czas na obronę europejskiego konsumenta i rolnika
Ta sytuacja to ostateczny dowód na bankructwo obecnej polityki handlowej. Jeśli dana substancja chemiczna jest uznana za niebezpieczną dla zdrowia człowieka i zakazana do stosowania w Europie, to produkty nią traktowane powinny mieć absolutny i bezwzględny zakaz wjazdu na europejski rynek.
Czas skończyć z uległością wobec lobbystów z Mercosuru, Chin, Indii i międzynarodowych korporacji. Ochrona zdrowia własnych obywateli oraz obrona rodzimego rynku przed nieuczciwą konkurencją to fundament zdrowej, narodowej polityki gospodarczej. Europejczycy mają prawo wiedzieć, że ich poranna kawa nie jest koktajlem zakazanych pestycydów, wyprodukowanym na drugim końcu świata pod dyktat bezwzględnych miliarderów.
źr. wPolsce24 za "Süddeutsche Zeitung"











