Gospodarka

Czeka nas droższa kawa! „Nieurodzaj” pretekstem do spekulacji? Ceny rosną, korporacje zarabiają miliony, a politycy i urzędnicy milczą

opublikowano:
Filiżanka pysznej kawy to coraz częściej rarytas
Filiżanka pysznej kawy to coraz częściej rarytas (fot. shutterstock)
Polscy konsumenci po raz kolejny stają się zakładnikami globalnego kapitału. Z rynków światowych napływają hiobowe wieści: ulubiony napój milionów Polaków znowu drastycznie podrożeje. Oficjalna wersja wielkich koncernów i mainstreamowych mediów ekonomicznych? Klasyka gatunku – „nieurodzaj na plantacjach w Brazylii”.

Problem w tym, że gdy na rynkach panuje urodzaj i nadprodukcja, ceny na sklepowych półkach jakoś dziwnie nie chcą spadać. Mamy do czynienia z bezczelną, globalną spekulacją, a kartelowa przeszłość największych graczy branży kawowej pokazuje, że bezwzględna zmowa cenowa kosztem szarych ludzi to dla nich chleb powszedni.

Wieczna śpiewka o „złych warunkach pogodowych”

Jak donosi branżowy „Portal Spożywczy”, dla miłośników czarnego napoju nadchodzą chude lata. Prognozy są bezwzględne przed nami kolejne drastyczne podwyżki cen kawy. Eksperci i korporacyjni analitycy prześcigają się w rzucaniu winy na czynniki naturalne: susze w Brazylii, anomalie pogodowe w Wietnamie, fatalne zbiory arabiki i robusty. Zgodnie z tą narracją, wielkie holdingi są rzekomo „zmuszone” do podnoszenia cen, by ratować swoje biznesy.

Zwykły polski konsument, który codziennie rano parzy filiżankę kawy, słyszy to od lat. Gdy tylko w Ameryce Południowej spadnie zbyt mało deszczu albo pojawi się przymrozek, giełdy w Nowym Jorku i Londynie natychmiast płoną, a koncerny z dnia na dzień przerzucają koszty na klientów w Warszawie, Krakowie czy Radomiu.

Gdzie były obniżki, gdy panował urodzaj?

Każdy myślący człowiek, wolny od korporacyjnej propagandy, zada jednak kluczowe pytanie: dlaczego te rzekome „prawa rynku” działają tylko w jedną stronę? W historii ostatnich kilkunastu lat wielokrotnie notowaliśmy sezony absolutnie rekordowych zbiorów w Brazylii czy Kolumbii. Magazyny pękały w szwach, a ceny zielonego ziarna na światowych giełdach szorowały po dnie. Czy szary polski obywatel zobaczył wtedy w supermarketach kawę tańszą o połowę? Skądże znowu! Ceny na półkach albo stały w miejscu, albo „korygowały się” o symboliczne grosze, podczas gdy gigantyczne marże zasilały konta zachodnich central potężnych koncernów.

To klasyczny mechanizm oligopolu: straty zawsze przerzuca się na konsumenta oraz na biednego rolnika czy to z Europy Centralnej, jak np. w przypadku warzyw, zboża czy owoców, czy to z globalnego Południa, z kolei zyski z dobrych lat w całości inkasuje garstka globalnych monopolistów. Gdy surowiec drożeje o 10%, kawa w sklepie drożeje o 30%. Gdy surowiec tanieje o 30%, cena w sklepie „stabilizuje się”. To nie jest wolny rynek – to ordynarny drenaż naszych portfeli.

Kartelowa przeszłość, czyli jak giganci oszukiwali w Niemczech

Dla tych, którzy uważają teorię o spekulacji za „spiskową”, warto przypomnieć twarde fakty historyczne. Wielkie korporacje kawowe mają już na swoim koncie oficjalnie udowodnione, bezczelne oszustwa i zmowy cenowe.

Najlepszym tego przykładem są głośne decyzje Federalnego Urzędu Antymonopolowego w Niemczech (Bundeskartellamt). W pierwszej dekadzie XXI wieku niemiecki regulator nałożył gigantyczne, wielomilionowe kary na największych potentatów branży – m.in. na takie marki jak Tchibo, Melitta, Dallmayr  czy Kraft Foods (właściciel marki Jacobs). Korporacje te przez lata potajemnie uzgadniały między sobą terminy, formy oraz skalę podwyżek cen, bezpośrednio uderzając w miliony konsumentów oraz sektor gastronomiczny. W normalnym świecie nazywa się to po prostu okradaniem klientów w białych rękawiczkach. Ponadto niemieckie urzędy karały również wielkie sieci handlowe (np. Rossmann czy Edeka) za nielegalne porozumienia cenowe dotyczące m.in. właśnie kawy.

Skoro najwięksi gracze potrafili tworzyć nielegalne kartele na tak uregulowanym rynku jak niemiecki, dlaczego mielibyśmy wierzyć, że dzisiaj – w dobie globalnego kryzysu – nagle stali się kryształowo uczciwi?

Czas na obronę narodowego konsumenta

Dzisiejsza drożyzna, podciągana pod wygodny szyld „zmian klimatycznych” i „nieurodzaju”, to w dużej mierze efekt spekulacji funduszy inwestycyjnych i braku realnej kontroli nad gigantami rynkowymi. Globalne koncerny traktują Polskę, ale też inne kraje Europy, jak rynek zbytu drugiej kategorii – miejsce, gdzie można bezkarnie windować ceny, tłumacząc to globalnymi trendami.

Jako konsumenci musimy głośno domagać się, aby instytucje państwowe, takie jak UOKiK, patrzyły wielkim zagranicznym firmom dystrybucyjnym i sieciom handlowym patrzącym na ręce. Możemy też świadomie wybierać lokalne polskie palarnie rzemieślnicze (na rynku jest ich coraz więcej), które sprowadzają ziarna bezpośrednio od małych plantatorów. Ich kawy, choć zazwyczaj droższe niż sklepowe sieciówki, są smaczniejsze, a ziarna uprawiane są w sposób ekologiczny z poszanowaniem dla przyrody i lokalnych społeczności. 

Nie możemy pozwalać na to, by pod pretekstem suszy w Brazylii, zachodnie korporacje bezkarnie łupiły Polaków z ich ciężko zarobionych pieniędzy. Skoro „taniej już było”, to czas, aby skończyło się również bezkarne dojenie naszych kieszeni.

źr. wPolsce24 za rynekspozywczy.pl, wikipedia.de

Gospodarka

Gdzie można oddawać plastikowe butelki? System kaucyjny w Polsce

opublikowano:
screenshot-www_youtube_com-2024_10_11-09_22_39
Grzegorz Szafraniec, redaktor Gazety Bankowej i portalu wGospodarce.pl, tłumaczy, jak będzie działał system kaucyjny w Polsce.
Gospodarka

Tysiące Polaków zapłacą większe podatki. Podwyżki sprytnie ukryto

opublikowano:
supermarket-5202138_1280
Inflacja zjada nasze pensje, a Tusk w podatkach zabierze ich podwyżki?
Miało być podniesienie kwoty wolnej od podatków do 60 tys. złotych, będzie podniesienie samych podatków. Chodzi o tzw. ukrytą podwyżkę podatku dochodowego PIT.
Gospodarka

Drastyczny wzrost cen żywności. Podwyżki drenują nasze kieszenie

opublikowano:
2410-25 - graf2
Wzrastają ceny w sklepach (fot. PiS)
Miało być taniej, jest jeszcze drożej. Choć Donald Tusk obiecywał, że wraz z dojściem do władzy powstrzyma wzrost cen jedzenia, na skutek jego decyzji, takich jak zniesienie "zerowego" VAT-u na żywność, ceny podstawowych produktów drastycznie rosną. PiS opublikował specjalny spot, który uderza w rząd
Gospodarka

"Dziura Tuska pustoszy budżet Polski". To odbije się na finansach nas wszystkich

opublikowano:
mid-24a30064
Przewodniczący KP PiS Mariusz Błaszczak oraz posłowie PiS Mateusz Morawiecki, Zbigniew Kuźmiuk i Małgorzata Golińska podczas konferencji prasowej o dziurze budżetowej (fot. PAP/Albert Zawada)
Mamy do czynienia z największym deficytem budżetowym w historii Polski. Rząd wydaje rekordowe kwoty, jednocześnie tnąc pieniądze na służbę zdrowia, czy strategiczne inwestycje. Wystarczyło kilka miesięcy rządów tej ekipy, by sytuacja państwa drastycznie się pogorszyła.
Gospodarka

Gdzie są pieniądze z naszych podatków? KAS odbierane są narzędzia do ścigania podatkowych oszustów

opublikowano:
mid-24b07006
Gdzie są nasze pieniądze z podatków panie premierze? (fot. PAP/Leszek Szymański)
"Pieniędzy nie ma i nie będzie" - te słowa Jacka Vincenta Rostowskiego, ministra finansów w drugim rządzie Donalda Tuska, na dobre przylgnęły do polityki obecnego premiera. Niestety, kolejna kadencja Platformy Obywatelskiej to znowu okres zapaści finansów publicznych. Gdzie podziały się pieniądze z naszych podatków? Pytał w Sejmie poseł PiS Zbigniew Bogucki. Jest mniejszy nacisk na walkę z przestępczością - odpowiada urzędniczka z Krajowej Administracji Skarbowej.
Gospodarka

Daniel Obajtek, były prezes Grupy Orlen, skomentował wyniki finansowe koncernu. Padły słowa o "zaorywaniu"

opublikowano:
AWIK_Obajtek_30012024_34 (1)
Daniel Obajtek przygląda się ze smutkiem jak firma, którą rozwijał jest dziś zwijana (fot. Fratria/Andrzej Wiktor)
Były prezes Grupy Orlen, a obecnie europoseł Daniel Obajtek skomentował wyniki finansowe jakie koncern opublikował w środę wieczorem. Fatalne dane, jakie przedstawił Orlen są drastycznie niższe od tych jakie notowała Grupa pod kierownictwem Obajtka. Szymon Hołownia mówi wprost: trzeba przekuć ten balon wielkich inwestycji związanych z marzeniami o wielkiej spółce.