Zdrowie

Szpital zaprzecza, że Kacprzyk u nich pracuje. To było kolejne kłamstwo?

opublikowano:
Dawid Kacprzyk nie pracuje obecnie w Szpitalu św. Anny w Warszawie – zapewnia Jolanta Wiśniewska z zarządu spółki prowadzącej placówkę. Lekarz jeszcze wczoraj miał jednak wskazany ten szpital jako jedno z miejsc, w których przyjmuje. Po pytaniach dziennikarzy informacja zniknęła z jego profilu.

Sprawa Dawida Kacprzyka właśnie przybrała kolejny, zaskakujący obrót. Wczoraj informowaliśmy, że były działacz Koalicji Obywatelskiej, który niedawno znalazł zatrudnienie w Centrum Medycznym w Jaktorowie, wskazywał na swoim profilu w serwisie z wyszukiwarką lekarzy także Izbę Przyjęć Szpitala św. Anny przy ul. Barskiej w Warszawie. Problem w tym, że placówka stanowczo zaprzecza, jakoby Kacprzyk obecnie w niej pracował.

„Absolutnie to dementuję”

Dawid Kacprzyk u nas nie pracuje, nie wiem, dlaczego on podaje w internecie, że jest inaczej – powiedziała Wirtualnej Polsce Jolanta Wiśniewska z zarządu Mazowieckiego Centrum Rehabilitacji „Stocer”, spółki prowadzącej Szpital św. Anny.

Wiśniewska podkreśliła, że Kacprzyk rzeczywiście pracował w placówce, ale było to w ubiegłym roku. I nie była to regularna współpraca.

Doktor Kacprzyk u nas nie pracuje w tej chwili. Pracował w naszej placówce w zeszłym roku. To były wówczas jednak zaledwie cztery dyżury. Dosłownie cztery dyżury, jakie miał na izbie przyjęć, i po nich skończyła się nasza współpraca. To było jeszcze przed wybuchem afery, związanej z tym lekarzem. Później nie mieliśmy już kontaktu – tłumaczyła.

Jak dodaje przedstawicielka spółki, w ostatnim czasie Kacprzyk nie ubiegał się nawet o pracę w Szpitalu św. Anny ani w żadnej innej placówce prowadzonej przez „Stocer”.

Szpital nie wie, skąd taka informacja

Wiśniewska twierdzi, że placówka nie prowadziła z lekarzem żadnych rozmów dotyczących jego powrotu.

Nie wiem, skąd to całe zamieszanie. Nie prowadziliśmy ostatnio żadnych rozmów na temat tego, by pan Kacprzyk miał do nas wrócić. Nic takiego nie było. Dlatego nie wiem, po co on w internecie podaje, że u nas pracuje – mówi Wiśniewska.

Spółka zamierza skontaktować się z serwisem, w którym pojawiła się informacja o zatrudnieniu lekarza, i poprosić o jej sprostowanie. 

Będziemy musieli chyba sami napisać do portalu i poprosić o sprostowanie informacji, które są ewidentnie błędne – dodaje.

Informacja zniknęła po pytaniach

Tymczasem Kacprzyk usunął już Szpital św. Anny ze swojego profilu. Jeszcze wczoraj widniały tam dwa adresy związane z jego działalnością zawodową, w tym placówka przy Barskiej. Redakcja dysponuje zrzutami ekranu potwierdzającymi wcześniejszą treść profilu.

Regulamin serwisu, na którym lekarz prezentował swoją ofertę, przewiduje obowiązek podawania prawdziwych i aktualnych informacji dotyczących zatrudnienia. „Profesjonalistom nie wolno podawać fałszywych, niedokładnych lub wprowadzających w błąd informacji” – wskazano w zasadach serwisu. Dziś wiadomo już, że według zarządu Szpitala św. Anny Kacprzyk nie jest obecnie pracownikiem tej placówki.

Wcześniej nie chciał rozmawiać z reporterem

Sprawa Kacprzyka nabrała rozgłosu w związku z jego działalnością w Szpitalu Południowym oraz doniesieniami dotyczącymi jego zarobków w publicznej ochronie zdrowia. Według medialnych ustaleń lekarz miał w ciągu dwóch lat zarobić około 1,6 mln zł, a następnie zwrócić ponad 500 tys. zł.

Dzisiaj rano reporter wPolsce24 Rafał Jarząbek próbował porozmawiać z Kacprzykiem w Centrum Medycznym w Jaktorowie. Jednak lekarz po zauważeniu kamery wszedł do gabinetu i zamknął drzwi. Na pytania dotyczące m.in. postępowania prokuratorskiego, postępowania przed izbą lekarską oraz zwrotu pieniędzy nie odpowiedział.

Reporter pytał m.in.: – Panie doktorze, porozmawia pan z nami chwilę? Chcemy tylko z panem porozmawiać, zrozumieć pana stanowisko. Czy stawił się pan w prokuraturze? Jak skomentuje pan postępowanie izby lekarskiej? Dlaczego pan ucieka?

Teraz dochodzi do tego kolejny element: wpis wskazujący Szpital św. Anny jako miejsce pracy, któremu sama placówka stanowczo zaprzecza. Dlaczego taka informacja znalazła się na profilu Kacprzyka i kto ją tam umieścił – na razie pozostaje niewyjaśnione.

źr. wPolsce24 za wp.pl

Zdrowie

Najczarniejszy scenariusz się spełnia. Gniazdo zlikwidowane, ale jest ZA PÓŹNO. Wiosną czeka nas inwazja groźnego szerszenia

opublikowano:
Vespa velutina w Polsce już się rozmnaża
Vespa velutina w Polsce (fot. shutterstock)
Niedawno ostrzegaliśmy przed śmiertelnym niebezpieczeństwem, które dotarło do Polski. Teraz nadeszły wieści, które mrożą krew w żyłach. Choć służby i naukowcy zlikwidowali potężne gniazdo inwazyjnego szerszenia żółtonogiego w Małopolsce, akcja nadeszła za późno. Jak wynika z badań laboratoryjnych, młode samice – przyszłe królowe – zdążyły uciec. Każda z nich może na wiosnę założyć nową armię drapieżników. Jeśli przetrwają zimę, polską przyrodę i pasieki czeka prawdziwy pogrom.
Zdrowie

Wstrząsające dane. Większość polskich mężczyzn nie dożywa emerytury!

opublikowano:
Polacy nie dożywają emerytury
Polacy nie dożywają emerytury (fot. shutterstock)
Polska stoi w obliczu cichej, ignorowanej przez liberalno-lewicowe elity katastrofy demograficzno-społecznej. Najnowsze dane dotyczące długości życia Polaków bezlitośnie obnażają patologię obecnego państwa: polski mężczyzna umiera średnio aż o 7 lat wcześniej niż kobieta, a ponad połowa pracujących mężczyzn może w ogóle nie doczekać wypłaty choćby jednej emerytury. Płacą haracz przez dekady, by spocząć na cmentarzu, zanim zobaczą z powrotem choćby grosz ze swoich składek.
Zdrowie

Pilne ostrzeżenie GIS! Te żelki zawierają substancje odurzające, pod żadnym pozorem ich nie jedz

opublikowano:
żelki
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał pilne ostrzeżenie publiczne dotyczące żywności. W wyniku kontroli urzędowej przeprowadzonej przez Państwową Inspekcję Sanitarną w partii żelek konopnych wykryto obecność substancji psychoaktywnej – tetrahydrokannabinolu (THC). Eksperci ostrzegają, że spożycie wskazanego produktu stwarza zagrożenie dla zdrowia konsumentów.
Zdrowie

Święte krowy w białych kitlach leczą do grobowej deski, a pacjenci umierają

opublikowano:
Niektórzy lekarze już nie powinni uczyć (
Niektórzy lekarze już nie powinni uczyć (fot. zdjęcie wygenerowane przez AI)
Miliardy pompowane w państwowy moloch, roszczeniowe strajki, a w gabinetach… standardy z głębokiego PRL-u i brak jakiejkolwiek kontroli. Choć w teorii powierzamy im własne zdrowie i życie, w praktyce nikt nie sprawdza, czy polski lekarz w ogóle nadaje się jeszcze do leczenia. Czy nad polskim systemem zdrowia wisi widmo bezkarności medycznej kasty?
Zdrowie

Rząd zamyka szpitale urzędniczym dekretem! Lekarze ostrzegają przed katastrofą: „Pacjenci zostaną bez pomocy”

opublikowano:
Widok przez szybę z napisem ‘SALA CHORYCH’ do sali szpitalnej, w której personel medyczny opiekuje się pacjentami w łóżkach
Szpitalna sala chorych (fot. Andrzej Wiktor/Fratria)
Nowe przepisy miały uzdrowić finanse placówek medycznych, a mogą doprowadzić do paraliżu powiatowej Polski i masowego odpływu kadry medycznej do sektora prywatnego. Naczelna Rada Lekarska bije na alarm po sejmowym głosowaniu: administracyjny przymus zatrudnienia i zakazy pracy uderzą wprost w najsłabszych: chorych czekających na pilną pomoc.
Zdrowie

Polacy płacą krocie u dentysty. Koszty rosną z miesiąca na miesiąc

opublikowano:
Wizyty u dentysty coraz droższe
Wizyty u dentysty coraz droższe (fot. shutterstock)
Kolejny cios w portfele polskich rodzin. Podczas gdy unijna średnia podwyżek wyhamowuje, w polskich gabinetach stomatologicznych trwa nieprzerwany drenaż kieszeni pacjentów. Jak wynika z danych Eurostatu opublikowanych przez branżowy portal infodent24.pl, koszty leczenia stomatologicznego w Polsce rosną w alarmującym tempie, znacząco wyprzedzając wskaźniki z reszty Europy oraz ogólną inflację.