Profesor twierdzi, że Trump przeszedł udar. Jest już stanowisko Białego Domu

Profesor Davidson, ekspert z Wydziału Medycznego, twierdzi, że udar dotknął lewej półkuli mózgu, co miałoby tłumaczyć dziwne zachowania Trumpa. W rozmowie z Seanem Wilentzem – biografem Abrahama Lincolna i byłym asystentem Billa Clintona – Davidson wskazał m.in. na epizody senności prezydenta podczas ważnych spotkań w ubiegłym roku.
„To hipersomnolencja, która jest powszechna wśród pacjentów po udarze” – tłumaczył profesor.
Kolejnym „dowodem” miały być nagrania, na których Trump schodzi po schodach Air Force One, trzymając się poręczy lewą ręką, mimo że jest praworęczny. Davidson podkreślał, że nastąpił jednak znaczny powrót do zdrowia prezydenta.
Biały Dom stanowczo zaprzecza
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt jednoznacznie odrzuciła zarzuty profesora: „prezydent Trump pozostaje w doskonałym zdrowiu. Rozpowszechnianie teraz tych fałszywych i desperackich narracji jest powodem, dla którego zaufanie Amerykanów do mediów spadło do nowego, rekordowo niskiego poziomu” – powiedziała Leavitt w rozmowie z „The Daily Beast”.
Biały Dom zapewnia, że Trump regularnie przechodzi badania lekarskie i czuje się świetnie. Poinformowano jedynie, że prezydent cierpi na przewlekłą niewydolność żylną, która powoduje siniaki na dłoniach – problem ten, jak twierdzi Biały Dom, Trump stara się maskować makijażem.
Kontrowersje wokół zdrowia prezydenta
Doniesienia profesora Davidsa wstrząsnęły opinią publiczną, choć wypada zauważyć, że jest on zdeklarowanym przeciwnikiem obecnego gospodarza Białego Domu i w tym samym podcaście nazwał Trumpa „najgorszym prezydentem w historii USA”.
źr. wPolsce24 za wp.pl











