Polski przysmak podbija USA – tamtejsze „elity” płacą setki dolarów za to, co u nas każdy ma w słoiku

I wiecie, co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Ten wielki, „nowoczesny” sekret medycyny naturalnej to nic innego jak... nasza tradycyjna, poczciwa, polska kapusta kiszona, zakwas z buraków oraz kompot z truskawek.
Portal Rynek Zdrowia donosi o kolejnej fali fascynacji tradycyjnymi metodami dbania o zdrowie, która przetacza się przez Ocean. Podczas gdy nad Wisłą słoik z kiszonkami traktujemy jako absolutny standard w spiżarni – idealny dodatek do niedzielnego schabowego czy bazę pod porządny, staropolski bigos – w USA zrobiono z tego elitarny towar luksusowy.
Medycyna wraca do korzeni. Polak wiedział to od wieków!
Amerykańscy naukowcy i dietetycy prześcigają się w publikowaniu badań, z których wynika, że bogactwo kultur bakterii kwasu mlekowego zawarte w kiszonkach to dosłowny zbawienie dla naszego układu pokarmowego. Współczesna medycyna zaczyna głośno mówić o tym, o czym nasze babcie wiedziały intuicyjnie: zdrowe jelita to silna odporność, lepsze samopoczucie i tarcza obronna przed cywilizacyjnymi chorobami. Tradycyjny sok z kiszonej kapusty czy ogórków działa jak naturalny probiotyk – bez chemii, bez korporacyjnych ulepszaczy, prosto z natury.
Jednak na liberalnym, zachodnim rynku nic nie może być po prostu „zwyczajne”. Żeby nowojorski yuppie albo gwiazda z Hollywood sięgnęli po sfermentowane warzywa, produkt musi przejść odpowiedni proces marketingowej „rebrandingu”. I tak oto tradycyjna woda po ogórkach staje się tam „organicznym eliksirem fermentowanym”, sprzedawanym w designerskich buteleczkach o pojemności 250 ml. Cena? Lepiej usiądźcie. Za oceanem za mały słoiczek czegoś, co u nas kupuje się za parę złotych na każdym lokalnym ryneczku od sprawdzonego rolnika, Amerykanie płacą nawet kilkanaście dolarów!
Globalne korporacje kontra zdrowy rozsądek
Cała ta sytuacja idealnie obnaża absurd współczesnego, zachodniego świata. Przez lata koncerny farmaceutyczne i producenci wysoko przetworzonej żywności wmawiali nam, że tradycyjna, tłusta i oparta na naturalnych przetworach kuchnia to przeżytek. Kazano nam łykać syntetyczne kapsułki i kupować drogie, sztucznie witaminizowane jogurty z wielkich fabryk.
Tymczasem życie znowu zatoczyło koło i napisało najlepszy scenariusz. Okazuje się, że to, co najzdrowsze i najbardziej skuteczne, nie powstaje w sterylnych laboratoriach globalnych korporacji, ale w drewnianej beczce, zasypane kamienną solą i odstawione w chłodne miejsce, by spokojnie dojrzało. To triumf tradycji nad nowoczesną chemią.
Kolejka po polskie skarby. Trwa renesans kompotu
Kiszonki to jednak dopiero wierzchołek góry lodowej, bo polska spiżarnia kryje znacznie więcej takich skarbów. Co ciekawe zachodni trendsetterzy zaczynają odkrywać nasz klasyczny, letni kompot z truskawek! Podczas gdy postępowy świat zalewa nas chemicznymi napojami gazowanymi, energetykami niszczącymi serce czy sztucznie barwionymi „wodami funkcjonalnymi”, w polskich domach od pokoleń gasi się pragnienie owocami z własnego ogrodu, lekko podgotowanymi w garnku.
Prawdziwy, esencjonalny kompot z dojrzałych w polskim słońcu truskawek to potężna dawka antyoksydantów i witamin, podana w najczystszej postaci. Pytanie brzmi: kiedy Amerykanie przemianują go na „Strawberry Infused Thermal Extract” i zaczną sprzedawać w luksusowych domach towarowych po cenie dobrego szampana, bo nagrania już dziś nagrania internetowych celebrytów popijających polski specjał podbijają portale społecznościowe.
Jedzmy swoje i bądźmy dumni!
Podczas gdy Amerykanie dumnie maszerują do swoich ekskluzywnych bio-marketów po „odkrycie roku”, my możemy tylko z pobłażaniem pokiwać głową. Po raz kolejny okazuje się, że polskie tradycje kulinarne – tak często wyśmiewane przez rodzimych „europejczyków” tęskniących za zachodnimi nowinkami – są prawdziwym skarbem narodowym.
Zamiast więc wydawać fortunę na zagraniczne suplementy i modne specyfiki promowane przez celebrytów, ruszajmy do piwnic i lokalnych warzywniaków. Doceniajmy to, co nasze, polskie i sprawdzone przez pokolenia. Na zdrowie – i smacznego!
źr. wPolsce24 za rynekzdrowia.pl











