Pierwsze dziecko przyszło na świat na SOR. Lekarze: nie jesteśmy gotowi na powikłania
Akcja porodowa rozpoczęła się w środę w nocy. Około godz. 3 zespół karetki dotarł do rodzącej kobiety i zdecydował o zabraniu jej na lokalny Szpitalny Oddział Ratunkowy, ponieważ akcja porodowa była już zaawansowana.
Szybka akcja bez problemów
Narodziny odbyły się na sali porodowej, którą szpital przezornie zachował po zamknięciu oddziału. Na SOR całodobowo dyżuruje też położna – dyrektor szpitala postanowił zachować jej etat.
Całe szczęście wszystko odbyło się bez komplikacji – a tego najbardziej obawiają się pracujący na SOR lekarze, z którymi rozmawiał reporter telewizji wPolsce24 Rafał Jarząbek. Tłumaczą, że gdyby zaszła taka konieczność, nie są przygotowani do przeprowadzenia ewentualnego cięcia cesarskiego czy walki z powikłaniami.
W tym przypadku los im tego oszczędził. Po godzinie spędzonej przez mamę na oddziale na świat przyszła zdrowa dziewczynka, ważąca 3,7 kg. Potem obie zostały przewiezione do szpitala specjalistycznego PRO-FAMILIA w Rzeszowie.
Dyrektor szpitala: Nie mamy ani położnika, ani neonatologa
Dyrektor leżajskiego szpitala sceptycznie podchodzi do porodów na SOR. - Kobiety nie powinny rodzić na SOR – mówi naszemu reporterowi Jerzy Jama, który zwraca uwagę, że jeśli już zachodzi taka konieczność, to jest to możliwe wyłącznie w wypadku tzw. porodów naturalnych. - My nie jesteśmy gotowi zabezpieczyć sytuacji, w której doszłoby do powikłań – podkreśla dyrektor szpitala w Leżajsku, który zwraca uwagę, że w jego placówce brakuje zarówno lekarza położnika, jak i neonatologa.
Zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Zdrowia, które weszło w życie 31 stycznia 2025 r. porody mogą się odbywać w szpitalach bez porodówek, które są oddalone ponad 25 km od najbliższego szpitala z oddziałem położniczo-ginekologicznym.
więcej w materiale wideo
źr. wPolsce24










