Zdrowie

22,5 tys. złotych dla studenta medycyny. Częstochowianie fundują, ale jest też warunek

opublikowano:
W Częstochowie przyszli lekarze mogą liczyć na "tłuste" stypendium z miejskiej kasy
W Częstochowie przyszli lekarze mogą liczyć na "tłuste" stypendium z miejskiej kasy (Fot. Fratria)
Studiujesz medycynę i jesteś na ostatnim roku? W Częstochowie możesz dostać od miasta 2,5 tys. zł brutto miesięcznie. Przez dziewięć miesięcy daje to 22,5 tys. zł. Pielęgniarki i przyszli ratownicy medyczni mogą liczyć na 1500 zł miesięcznie. Jest jednak haczyk – po studiach trzeba zostać w Częstochowie i pracować tam w wyuczonym medycznym zawodzie co najmniej przez trzy lata. Samorząd wprost mówi, o co chodzi: chce w ten sposób przyciągnąć i zatrzymać medyków, których brakuje.

W czasach, gdy zarobki lekarzy i wysokość publicznych wydatków na ochronę zdrowia regularnie trafiają na pierwsze strony gazet, można przeoczyć ciekawy fakt: o przyszłych medyków miasta zaczynają walczyć jeszcze zanim ci na dobre wejdą do zawodu.

Częstochowa właśnie prowadzi nabór do programu „Częstochowa dla medyków”. Wsparcie obejmuje studentów kierunku lekarskiego, pielęgniarstwa, a od tego roku również ratownictwa medycznego. Wnioski można składać do 9 października. I nie jest to symboliczna pomoc na zakup podręczników.

22,5 tys. zł dla przyszłego lekarza

Najwięcej może dostać student VI roku kierunku lekarskiego. Miejskie stypendium wynosi 2500 zł brutto miesięcznie i jest wypłacane przez dziewięć miesięcy – od października do czerwca. W sumie daje to 22,5 tys. zł brutto.

Student pielęgniarstwa albo ratownictwa medycznego może otrzymać 1500 zł miesięcznie. W ich przypadku przez dziewięć miesięcy będzie to łącznie 13,5 tys. zł brutto. To już kwota, którą student może realnie odczuć w domowym budżecie. Tym bardziej że mowa o wsparciu wypłacanym w trakcie nauki, a nie dopiero po zdobyciu dyplomu. Ale miasto nie rozdaje tych pieniędzy bezwarunkowo.

Pieniądze teraz, praca później

W tym programie stypendium jest swego rodzaju umową pomiędzy studentem a miastem. Częstochowa finansowo pomaga mu na ostatnim etapie kształcenia, a w zamian oczekuje, że po zdobyciu uprawnień absolwent podejmie pracę na terenie miasta. Zatrudnienie powinno rozpocząć się najpóźniej w ciągu trzech miesięcy od uzyskania prawa wykonywania zawodu i trwać co najmniej trzy lata.

W przypadku lekarzy nowe zasady nie ograniczają zatrudnienia wyłącznie do miejskiego szpitala. Lekarz może podjąć pracę w publicznym podmiocie leczniczym utworzonym przez miasto albo mającym siedzibę w Częstochowie. To istotny szczegół. Samorządowi nie chodzi więc wyłącznie o zapełnienie wakatów w jednej konkretnej placówce. Chodzi o to, żeby wykształcony przy pomocy miejskich pieniędzy medyk nie wyjechał zaraz po studiach do innego miasta.

Dlaczego miasto płaci studentom?

Powód jest dość prosty. Częstochowa, podobnie jak wiele innych miejsc w Polsce, ma problem z niedoborem personelu medycznego. Władze miasta wskazują wprost, że program ma zachęcać młode osoby zdobywające zawody medyczne do podjęcia pracy właśnie w Częstochowie. Dotyczy to m.in. Miejskiego Szpitala Zespolonego.

Mechanizm jest więc bardzo pragmatyczny: zamiast czekać, aż absolwenci medycyny sami zdecydują, gdzie chcą pracować, samorząd próbuje związać ich z miastem jeszcze podczas studiów. Z punktu widzenia miasta rachunek jest również łatwy do zrozumienia. 22,5 tys. zł brutto wypłacone studentowi może być traktowane jako koszt pozyskania pracownika, który później przez minimum trzy lata ma pracować w lokalnej ochronie zdrowia. To właśnie odróżnia ten program od zwykłego stypendium naukowego.

Nie tylko lekarze

Program nie jest nowością. Stypendia dla przyszłych lekarzy funkcjonują w Częstochowie od 2019 roku. W 2021 roku rozszerzono je o pielęgniarstwo, a teraz dołączono również ratownictwo medyczne. W przypadku pielęgniarstwa wsparcie obejmuje określone semestry studiów pierwszego stopnia. Przy trzyletnim toku kształcenia chodzi o V i VI semestr, a przy czteroletnim – VII i VIII semestr. O stypendium dla ratowników mogą ubiegać się studenci III roku studiów pierwszego stopnia. Jest też różnica dotycząca miejsca studiowania. Studenci pielęgniarstwa i ratownictwa muszą kształcić się w Częstochowie. Ten warunek nie dotyczy przyszłych lekarzy.

Czy to się miastu opłaca?

Na program stypendialny można spojrzeć z dwóch zupełnie różnych stron. Z jednej – miasto wydaje publiczne pieniądze na studentów, którzy jeszcze nie są jego pracownikami. Nie ma też gwarancji, że każda osoba korzystająca ze stypendium pozostanie w Częstochowie na dłużej niż wymagane trzy lata. Z drugiej strony samorząd nie płaci wyłącznie za dobre wyniki w nauce. Kupuje coś konkretnego: zobowiązanie do późniejszej pracy.

To model, który przypomina inwestycję w przyszłą kadrę. Miasto ponosi koszt dzisiaj, licząc na to, że w kolejnych latach zyska lekarzy, pielęgniarki i ratowników potrzebnych lokalnym placówkom.

Oczywiście można też zapytać, czy 2500 zł brutto miesięcznie wystarczy, żeby przekonać młodego lekarza do pozostania w mieście. Zwłaszcza że po zakończeniu studiów zaczyna się zupełnie inny etap kariery, a wysokość wynagrodzenia, możliwość specjalizacji, warunki pracy czy perspektywy zawodowe mogą mieć dla absolwenta większe znaczenie niż stypendium otrzymywane na VI roku. Samorząd próbuje jednak rozwiązać problem, na który nie ma prostego rozwiązania.

Program działa od lat. Ilu medyków już przyciągnął?

Częstochowa podała, że do tej pory z programu skorzystało 15 osób na kierunku lekarskim oraz 15 osób na kierunku pielęgniarskim. Teraz system został rozszerzony o kolejną grupę – ratowników medycznych – a wysokość wsparcia została podniesiona. Nowe zasady zostały przyjęte przez Radę Miasta 27 sierpnia 2026 roku w uchwale dotyczącej stypendiów dla studentów kierunków medycznych.

Można więc powiedzieć, że Częstochowa próbuje odwrócić znany mechanizm. Zamiast sytuacji, w której młody człowiek kończy studia i dopiero wtedy zastanawia się, gdzie rozpocząć karierę, miasto mówi mu wcześniej: pomożemy ci finansowo, ale chcemy, żebyś później pracował tutaj. A 22,5 tys. zł brutto dla przyszłego lekarza pokazuje, że walka o medyków zaczyna się dziś jeszcze na uczelni. 

źr. wPolsce24 za PAP

Zdrowie

Najczarniejszy scenariusz się spełnia. Gniazdo zlikwidowane, ale jest ZA PÓŹNO. Wiosną czeka nas inwazja groźnego szerszenia

opublikowano:
Vespa velutina w Polsce już się rozmnaża
Vespa velutina w Polsce (fot. shutterstock)
Niedawno ostrzegaliśmy przed śmiertelnym niebezpieczeństwem, które dotarło do Polski. Teraz nadeszły wieści, które mrożą krew w żyłach. Choć służby i naukowcy zlikwidowali potężne gniazdo inwazyjnego szerszenia żółtonogiego w Małopolsce, akcja nadeszła za późno. Jak wynika z badań laboratoryjnych, młode samice – przyszłe królowe – zdążyły uciec. Każda z nich może na wiosnę założyć nową armię drapieżników. Jeśli przetrwają zimę, polską przyrodę i pasieki czeka prawdziwy pogrom.
Zdrowie

Wstrząsające dane. Większość polskich mężczyzn nie dożywa emerytury!

opublikowano:
Polacy nie dożywają emerytury
Polacy nie dożywają emerytury (fot. shutterstock)
Polska stoi w obliczu cichej, ignorowanej przez liberalno-lewicowe elity katastrofy demograficzno-społecznej. Najnowsze dane dotyczące długości życia Polaków bezlitośnie obnażają patologię obecnego państwa: polski mężczyzna umiera średnio aż o 7 lat wcześniej niż kobieta, a ponad połowa pracujących mężczyzn może w ogóle nie doczekać wypłaty choćby jednej emerytury. Płacą haracz przez dekady, by spocząć na cmentarzu, zanim zobaczą z powrotem choćby grosz ze swoich składek.
Zdrowie

Pilne ostrzeżenie GIS! Te żelki zawierają substancje odurzające, pod żadnym pozorem ich nie jedz

opublikowano:
żelki
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Główny Inspektorat Sanitarny wydał pilne ostrzeżenie publiczne dotyczące żywności. W wyniku kontroli urzędowej przeprowadzonej przez Państwową Inspekcję Sanitarną w partii żelek konopnych wykryto obecność substancji psychoaktywnej – tetrahydrokannabinolu (THC). Eksperci ostrzegają, że spożycie wskazanego produktu stwarza zagrożenie dla zdrowia konsumentów.
Zdrowie

Święte krowy w białych kitlach leczą do grobowej deski, a pacjenci umierają

opublikowano:
Niektórzy lekarze już nie powinni uczyć (
Niektórzy lekarze już nie powinni uczyć (fot. zdjęcie wygenerowane przez AI)
Miliardy pompowane w państwowy moloch, roszczeniowe strajki, a w gabinetach… standardy z głębokiego PRL-u i brak jakiejkolwiek kontroli. Choć w teorii powierzamy im własne zdrowie i życie, w praktyce nikt nie sprawdza, czy polski lekarz w ogóle nadaje się jeszcze do leczenia. Czy nad polskim systemem zdrowia wisi widmo bezkarności medycznej kasty?
Zdrowie

Rząd zamyka szpitale urzędniczym dekretem! Lekarze ostrzegają przed katastrofą: „Pacjenci zostaną bez pomocy”

opublikowano:
Widok przez szybę z napisem ‘SALA CHORYCH’ do sali szpitalnej, w której personel medyczny opiekuje się pacjentami w łóżkach
Szpitalna sala chorych (fot. Andrzej Wiktor/Fratria)
Nowe przepisy miały uzdrowić finanse placówek medycznych, a mogą doprowadzić do paraliżu powiatowej Polski i masowego odpływu kadry medycznej do sektora prywatnego. Naczelna Rada Lekarska bije na alarm po sejmowym głosowaniu: administracyjny przymus zatrudnienia i zakazy pracy uderzą wprost w najsłabszych: chorych czekających na pilną pomoc.
Zdrowie

Polacy płacą krocie u dentysty. Koszty rosną z miesiąca na miesiąc

opublikowano:
Wizyty u dentysty coraz droższe
Wizyty u dentysty coraz droższe (fot. shutterstock)
Kolejny cios w portfele polskich rodzin. Podczas gdy unijna średnia podwyżek wyhamowuje, w polskich gabinetach stomatologicznych trwa nieprzerwany drenaż kieszeni pacjentów. Jak wynika z danych Eurostatu opublikowanych przez branżowy portal infodent24.pl, koszty leczenia stomatologicznego w Polsce rosną w alarmującym tempie, znacząco wyprzedzając wskaźniki z reszty Europy oraz ogólną inflację.