Zdrowie

Tajemnicza zaraza dziesiątkuje wróble. Eksperci alarmują: to groźba plagi szkodników

opublikowano:
Wróble na chodniku wydziobują
Wróble na chodniku (fot. shutterstock)
Wróbel domowy – ptak, który przez pokolenia był nieodłącznym elementem naszych podwórek, rynków i gospodarstw – znika w zastraszającym tempie. Jak wynika z danych opublikowanych przez dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung", w metropoliach za naszą zachodnią granicą doszło do zapaści populacji, jakiej dotąd nie notowano. Eksperci wskazują, że za katastrofalnym spadkiem nie stoją jednak rzekome „zmiany cywilizacyjne”, lecz bezwzględny biologiczny czynnik: uderzenie zabójczego patogenu. Sytuacja może dotyczyć również Polski.

70 procent w zaledwie kilka lat

Statystyki z Berlina – miasta dotąd uznawanego za europejską „stolicę wróbli” – są porażające. Niemieccy ornitolodzy, w tym biolog Jörg Böhner z Berlińskiego Towarzystwa Ornitologicznego (BOA), alarmują: od 2021 roku liczba wróbli domowych spadła tam aż o 70 procent. Ptaki, które jeszcze niedawno gniazdowały w liczbie blisko 200 tysięcy par, znikają w tempie lawinowym.

Co kluczowe, ornitolodzy odrzucają powierzchowne tezy wysuwane często przez aktywistów. Gdyby brakowało pożywienia, identyczny los spotkałby inne gatunki ptaków śpiewających – tymczasem one nie notują tak drastycznego tąpnięcia. Nie brakuje też miejsc lęgowych; bezpieczne szczeliny i zakamarki pozostają po prostu puste. Sprawa ma podłoże stricte epidemiologiczne.

Malaria ptasia: cichy zabójca z powietrza

Głównym podejrzanym naukowców jest ptasia malaria wywoływana przez pasożyty krwi z rodzaju Plasmodium, przenoszone przez komary. Doświadczenia z wcześniejszych badań w Londynie jednoznacznie dowiodły, że infekcje te uderzają w układ krwionośny i ogólną wydolność wróbli, prowadząc do masowego załamania ich przeżywalności.

Infekcja osłabia ptaki, niszczy ich naturalną odporność i uniemożliwia odchowanie młodych, dziesiątkując całe stada. Dla zżytych, wysoce stadnych społeczności wróbli, które od pokoleń zasiedlały stałe rewiry, rozprzestrzeniający się patogen oznacza biologiczną hekatombę.

Co grosze, jak donoszą polscy ornitolodzy, także nasza populacja tych sympatycznych ptaków zmalała w ciągu 10 lat o 20 proc. 

Czym grozi brak wróbli? Powrót plag owadów

Zniknięcie wróbli to nie kwestia estetyki miejskiej, ale realne niebezpieczeństwo biologiczne i gospodarcze. Wróbel od wieków pełnił rolę niezastąpionego, naturalnego sanitariusza.

W XIX wieku ptaki te sprowadzano m.in. do Ameryki Północnej właśnie w jednym celu: jako broń przeciwko niszczycielskim plagom gąsienic, mszyc i chrząszczy niszczących uprawy oraz zieleń miejską. Jeden lęg wróbli w okresie karmienia piskląt pochłania tysiące szkodników dziennie.

Historia uczy, czym kończy się zachwianie tej równowagi:

  • Eksplozja populacji insektów: Brak naturalnego drapieżnika owadów to prosta droga do niekontrolowanego namnażania się mszyc, gąsienic i chrząszczy, co zagraża sadom, przydomowym uprawom i miejskiemu drzewostanowi.

  • Wzrost liczby kleszczy i komarów: Wróble żerujące przy ziemi i w gęstych krzewach ograniczają populację drobnych pasożytów. Ich brak oznacza więcej uciążliwych i roznoszących choroby owadów w bezpośrednim sąsiedztwie człowieka.

  • Przymus stosowania chemii: Gdy znikają ptaki regulujące liczebność szkodników w naturalny sposób, rolnicy i zarządcy zieleni zmuszeni są sięgać po kosztowne opryski chemiczne, generujące olbrzymie koszty dla rolnictwa i budżetów komunalnych.

Epidemia ptasiej malarii u wróbli to sygnał ostrzegawczy. Niekontrolowane rozprzestrzenianie się biologicznych chorób zakaźnych wśród ptactwa może w krótkim czasie zniszczyć naturalną barierę chroniącą nasze uprawy i otoczenie przed plagami szkodników. Zamiast ideologicznych debat potrzebne są rzetelne badania weterynaryjne i sanitarne monitorowanie roznosicieli chorób.

źr. wPolsce24 za FAZ

 

Zdrowie

Maskotki w Sejmie, a dla chorych odwołane badania. Skandaliczne priorytety rządu w ochronie zdrowia

opublikowano:
4 (4)
Pacjenci tracą dostęp do badań, a władza bawi się z maskotkami (fot. wPolsce24)
Podczas gdy prominentni politycy obozu władzy promują się na korytarzach w towarzystwie gigantycznych maskotek, zwykli Polacy otrzymują wiadomości o odwołanych badaniach ratujących życie. Polska ochrona zdrowia znalazła się na krawędzi zapaści finansowej. Z jednej strony rząd błyskawicznie tnie środki na kluczową diagnostykę, a z drugiej – w obawie przed wyborczą porażką – zamraża reformy uderzające w gigantyczne zarobki lekarzy. 
Zdrowie

Porażające dane unijnych statystyków. W Polsce co dwie godziny dochodzi do tragedii

opublikowano:
mezczyznazdepresja
Najnowsze dane unijnego urzędu statystycznego Eurostat nie pozostawiają złudzeń: Europa zmaga się z potężnym kryzysem zdrowia psychicznego, którego głównymi ofiarami padają mężczyźni. O ile na zachodzie kontynentu statystyki budzą niepokój, o tyle w Polsce mamy do czynienia z prawdziwą katastrofą demograficzną i społeczną. Co znamienne, w debacie publicznej zdominowanej przez lewicowo-liberalną agendę temat ten niemal nie istnieje – jedynym politykiem tego obozu, który otwarcie o tym mówi jest poseł Marcin Józefaciuk.
Zdrowie

Szpital zaprzecza, że Kacprzyk u nich pracuje. To było kolejne kłamstwo?

opublikowano:
Kacprzyk
Dawid Kacprzyk (fot.Screenshot - X/@PanP23929)
Dawid Kacprzyk nie pracuje obecnie w Szpitalu św. Anny w Warszawie – zapewnia Jolanta Wiśniewska z zarządu spółki prowadzącej placówkę. Lekarz jeszcze wczoraj miał jednak wskazany ten szpital jako jedno z miejsc, w których przyjmuje. Po pytaniach dziennikarzy informacja zniknęła z jego profilu.
Zdrowie

Tak marnuje się jedzenie w polskich szkołach. Ot, do czego doprowadził pomysł ministerstwa, wstrząsające nagranie podbija sieć

opublikowano:
jedzenie wyrzucane do śmietników (
jedzenie wyrzucane do śmietników (fot. wPolsce24)
W programie wPolsce24 ujawniono również szokujące nagrania ze szkolnych stołówek, na których widać, jak promowana przez lewicowo-liberalne ministerstwa zdrowia i edukacji, tzw. „dieta planetarna” (lansowana m.in. przez Sylwię Spurek czy Barbarę Nowacką) kończy się gigantycznym marnotrawstwem jedzenia.
Zdrowie

Zanim weźmiesz pierwszy łyk, odczekaj 5 minut. Chodzi o groźną chorobę

opublikowano:
Biała porcelanowa filiżanka z wzorem róż, wypełniona gorącą, parującą czarną kawą. Obok filiżanki na talerzyku leży jeden prostokątny herbatnik. Całość na ciemnym, kontrastowym tle.
Gorąca, parująca kawa może szkodzić zdrowiu. Eksperci ostrzegają, że picie napojów o temperaturze powyżej 65°C uszkadza śluzówkę przełyku (fot. pixabay)
Dla wielu z nas dzień bez kubka parującej kawy lub herbaty jest dniem straconym. Najnowsze ustalenia naukowców powinny jednak skłonić miłośników wrzątku do zmiany nawyków. Jak wynika z szeroko zakrojonych badań, picie bardzo gorących napojów znacząco zwiększa ryzyko rozwoju raka przełyku. Eksperci uspokajają jednak: nie chodzi o same składniki napojów, a wyłącznie o ich temperaturę.
Zdrowie

Przebadali popularne musy dla dzieci. W tym z Lidla aż siedem różnych substancji

opublikowano:
Konsument chce kupować zdrowe produkty, czyta składy, a w środku czai się coś, o czym nigdy się nie dowiemy..
Konsument chce kupować zdrowe produkty, czyta składy, a w środku czai się coś, o czym nigdy się nie dowiemy... (Fot. Fratria/zdjęcie ilustracyjne)
Mają być wygodną i zdrową przekąską, szczególnie chętnie podawaną dzieciom. Tymczasem badanie popularnych musów owocowych przyniosło wyniki, które mogą zaniepokoić rodziców. W każdym z 10 przebadanych produktów wykryto pozostałości pestycydów. W jednym z musów dostępnych w Lidlu znaleziono aż siedem różnych substancji.