Skandal po locie Wizz Air. Zostali bez leków i ubrań, bo samolot... uciekł z ich bagażami

Wszystko wydarzyło się w piątek, 28 sierpnia. Samolot linii Wizz Air, lecący z egipskiego kurortu Marsa Alam, wylądował na rzymskim lotnisku Fiumicino około godziny 14:35. Zmęczeni podróżni udali się do strefy odbioru bagażu, spodziewając się szybkiego powrotu do domów.
Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Po około 45 minutach oczekiwania przy taśmie bagażowej na ekranach pojawił się komunikat o zakończeniu wydawania bagażu. Wtedy pasażerowie zorientowali się, że na taśmie brakuje wielu walizek.
Lokalizator w walizce ujawnił prawdę
Wśród zdezorientowanego tłumu pasażerów znalazł się podróżny, który przed wylotem umieścił w swojej walizce urządzenie lokalizujące. To właśnie ten gadżet pozwolił na natychmiastowe zlokalizowanie bagażu.
Dzięki aplikacji w telefonie pasażerowie dowiedzieli się, że ich bagaże wciąż znajdują się na terenie lotniska, a dokładniej – nie zostały wyładowane i nadal spoczywają w luku bagażowym samolotu. Niestety, na jakąkolwiek reakcję personelu naziemnego było już za późno. Maszyna Wizz Air zdążyła już wystartować z rzymskiego lotniska Fiumicino i odleciała w kolejny rejs na Lampedusę – włoską wyspę na Morzu Śródziemnym.
Kiedy bagaże wrócą do właścicieli?
Sprawa wywołała ogromne oburzenie i frustrację pasażerów, o czym poinformował włoski dziennik „la Repubblica". Brak ubrań na zmianę to tylko wierzchołek góry lodowej. Wielu podróżnych skarżyło się, że w nadanych walizkach zostawiło niezbędne leki oraz inne przedmioty codziennego użytku, bez których nie mogą funkcjonować.
Co gorsza, poszkodowani pasażerowie zderzyli się z brakiem konkretnych informacji ze strony przewoźnika. Podróżni nie zostali poinformowani, kiedy mogą spodziewać się zwrotu bagaży.
- Powiedziano nam, że walizki są na Lampedusie, ale samoloty są pełne i sprowadzenie ich z powrotem do Rzymu zajmie trochę czasu – opowiada jedna z poszkodowanych pasażerek.
źr. wPolsce24 za Onet.pl











