„Każdy może stać się ofiarą” – prokurator Brukseli ostrzega przed falą gangsterskiej przemocy

Brukselski wymiar sprawiedliwości bije na alarm. Kolejna fala strzelanin związanych z handlem narkotykami przetacza się przez belgijską stolicę. Prokurator Julien Moinil podczas piątkowej konferencji prasowej nie pozostawił złudzeń – sytuacja jest dramatyczna i wymaga pilnych działań.
To nie pierwszy raz, kiedy o tym mówimy" – zaznaczył Moinil, przypominając, że podobny briefing odbył się półtora roku temu.
Problem jednak nie tylko nie zniknął, ale wręcz się nasila.
Niewinni obywatele w krzyżowym ogniu
Najbardziej niepokojące są przypadkowe ofiary. Prokurator przypomniał, że ostrzegał już w zeszłym roku, że niewinny przechodzień może zostać trafiony zabłąkaną kulą. Niestety, jego słowa okazały się prorocze. W kwietniu w dzielnicy Saint-Josse-ten-Noode ojciec rodziny został postrzelony i do końca życia pozostanie sparaliżowany. Pod koniec lipca z kolei 20-letni mężczyzna został trafiony w tułów. Bilans ofiar śmiertelnych mógłby być znacznie wyższy, gdyby nie szybka interwencja służb.
System wymiaru sprawiedliwości przytłoczony
Prokurator Moinil podkreślił, że każde zdarzenie jest wyjaśniane, a podejrzani zatrzymywani. W ostatnich dniach zatrzymano kilku sprawców i zabezpieczono broń. Ale – jak przyznał – wymiar sprawiedliwości nie poradzi sobie sam, zwłaszcza że nie ma wystarczających środków. Jego biuro wciąż jest nieobsadzone pomimo wielokrotnych próśb, a federalna policja sądowa w Brukseli odczuwa brak 80 detektywów. To drastycznie utrudnia skuteczną walkę z przestępczością zorganizowaną.
Szefowie gangów rządzą zza krat
Kolejnym problemem są więzienia. Zatrzymani liderzy gangów narkotykowych nadal kierują operacjami z cel i zlecają zabójstwa na zlecenie. Prokurator Moinil wielokrotnie wzywał do zainstalowania zagłuszaczy sygnału, które uniemożliwiłyby im kontakt ze światem zewnętrznym. Jak dotąd – bezskutecznie.
Francuscy nieletni w gangach
Brukselska prokuratura i policja coraz częściej mają do czynienia z francuskimi nieletnimi rekrutowanymi do handlu narkotykami. Tylko w ostatnich tygodniach zatrzymano dziesiątki takich osób. Jak mówi Moinil, pochodzą z różnych regionów Francji – z północy, Lille, Valenciennes, a nawet odległej Marsylii. To łatwe cele dla gangów narkotykowych i łatwo ich zastąpić – ostrzega prokurator.
Brak miejsc w ośrodkach
Problem jest tym większy, że nieletni często muszą być wypuszczani na wolność, ponieważ w brukselskich instytucjach opiekuńczych brakuje miejsc. Ponad 150 nieletnich czeka obecnie na miejsce w zabezpieczonej placówce. Francuscy nastolatkowie zatrzymani w Brukseli powinni być przekazywani do systemu opieki nad młodzieżą w swoim kraju, ale procedury nie działają tak, jak powinny. Tymczasem policja w strefie Bruxelles-Midi zatrzymała ostatnio mężczyznę, który wynajmował mieszkanie, w którym spało na materacach sześcioro nieletnich.
Premier Belgii zwołuje pilne spotkanie
Premier Belgii Bart De Wever zwołał w piątek posiedzenie Komitetu Koordynacyjnego ds. Wywiadu i Bezpieczeństwa, aby omówić falę strzelanin i handel narkotykami. Czy to wystarczy, by powstrzymać przemoc, która – jak ostrzega prokurator – grozi każdemu obywatelowi? Czas pokaże. Jedno jest pewne – Bruksela staje się miastem, w którym strach o własne życie jest codziennością.
żr. wPolsce24 za The Brussels Times











